Spór polsko-turecki. Ankara chce zamknięcia kilku szkół w Warszawie. Zobacz których i dlaczego?

Turecki minister ds. europejskich Ömer Çelik i minister SZ Witold Waszczykowski. Foto: PAP/Abaca
Reklama / Advertisement

Turcja chce zamknięcia szkół prowadzonych przez tzw. ruch Gülena w Polsce. Takie życzenie w zawoalowany sposób, ale nie wprost, miał wyrazić turecki minister ds. europejskich Ömer Çelik, który w tym tygodniu gościł w Warszawie.

Minister powiedział, że ruch Gülena stanowi dla Polski większe zagrożenie niż tzw. Państwo Islamskie. Trudno to inaczej zrozumieć, jako ostrzeżenie Ankary dla Warszawy, że jeśli nie zamkniecie tych szkół, to relacje z Turcją się pogorszą.

Fethullah Gülen mieszka na emigracji w USA. On jest muzułmańskim duchownym, kiedyś mocno związanym z prezydentem Erdoganem. Bardzo popularny w Turcji. Dla tureckich władz teraz to terrorysta, główny organizator nieudanego puczu z 15 lipca 2016 r. Po puczu dziesiątki tysięcy ludzi, których uznano za zwolenników Gülena zostało wyrzuconych z pracy, wielu trafiło też do więzień.

Czytaj też: Turcja na drodze do jedynowładztwa. Sułtan miał wezyra. Erdogan będzie jednym i drugim

Minister oficjalnie nie podał nazwy szkół mających rzekomo być w strukturach ruchu Gülena lub być przez niego finansowanych. Podobno jednak sprawa dotyczy warszawskich szkół Meridian (ma przedszkole i szkoły wszystkich stopni, z liceum włącznie), Akademii Finansów i Biznesu Vistula oraz Szkoły Głównej Turystyki i Rekreacji.

Wszystkie te szkoły stanowczo zaprzeczyły istnieniu jakichkolwiek związków z ruchem Gülena czy związków z opozycją turecką.

Czytaj też: Turcja buduje mur na granicy z Syrią i Irakiem. Cel ograniczenie nielegalnej imigracji

Jedyna organizacja, która przyznaje się oficjalnie do związków z ruchem Gülena, to Fundacja Dunaj Instytut Dialogu, która m.in. tłumaczy książki tureckiego duchownego na polski. Podobno Ankara nieformalnie zażądała deportowania jej prezesa Yasina Özbeka.

Czy do tego dojdzie? Turcja w tych sprawach odniosła sukcesy w pewnych krajach azjatyckich i afrykańskich. Özbek jednak uważa, że Polska to kraj Unii, gdzie obowiązuje prawo i nie sądzi, że jego Fundacja będzie zamknięta, a on deportowany.

Źródło:”Rzeczpospolita”

Reklama / Advertisement