Tylko u nas. Wywiad z Marianem Kowalskim o sytuacji na prawicy, Chojeckim, Winnickim, Bosaku, Kukizie, PiS, RN, Kościele katolickim i Międlarze

Marian Kowalski fot Jan Bodakowski

Jan Bodakowski: Podobno planuje Pan powołanie nowego środowiska patriotycznego. Czy będzie miało ono charakter prawicy laickiej (tak by mogli się w nie zaangażować też patrioci nie katolicy np rodzimowiercy), czy może prawicy opartej na protestantyzmie (z racji na Pana współprace medialną z pastorem Chojeckim)?

Marian Kowalski: Nie ukrywam że jestem do takiego projektu zachęcany przez osoby i środowiska. jestem jednak przeciwny zakładaniu kolejnej inicjatywy wodzowsko fan-klubowej nie mającej realnego poparcia społecznego. Po wyborach prezydenckich i moim odejściu z RN kilka osób próbowało mnie wmanewrować w pewną inicjatywę, lecz jedyne co tych ludzi łączyło to niechęć do Roberta Winnickiego i niezaspokojone ambicje. Ja mimo, że mam krytyczny stosunek do mojego byłego prezesa uznałem, że taka motywacja jest niewystarczająca. Jeśli kluby „Idz pod prąd” będą gotowe do aktywności politycznej – niektóre już są, na pewno nie będę bezczynny.

Konserwatywna prawica laicka to interesujący pomysł tym bardziej, że wrzaskliwi pseudo-katolicy zrażają przeciętnych wyborców, w praktyce prezentują niskie morale (Giertych, Marcinkiewicz i parę innych osób). Z resztą obecna linia najwyższych hierarchów katolickich nie ma nic wspólnego z polskim interesem narodowym i tradycyjnym katolicyzmem. Myślę, że w takim projekcie mogliby zmieścić się wszyscy konserwatywni patrioci bez konieczności podawania swojego wyznania.

Jak ocenia Pan aktywność Pawła Kukiza i jego klubu? Ostatnio Paweł Kukiz zbulwersował środowiska narodowe swoją opinią o Burym. Nie mniej bulwersujące było milczenie narodowców z jego klubu na ten temat.

O Kukizie miałem krytyczne zdanie już w trakcie kampanii prezydenckiej, ani razu nie chciał spotkać się ze mną, a jedynie knuł coś z Winnickim i Bosakiem czyli ludźmi naiwnymi politycznie. To człowiek zupełnie pozbawiony poglądów, realnego dorobku w walce ze starym systemem i wykreowany przez wielkie media. Zapewne miał pełnić rolę hamulcowego w koalicji z PiS i gdyby ta partia nie mogła rządzić samodzielnie już dawno byśmy mieli kodziarski rząd. Moi dawni koledzy, których Kukiz uważał za sobie użytecznych na pewno nie będą się buntować przeciwko swemu dobroczyńcy, w końcu podarował im tzw. endecję a ich dalsze kariery polityczne zależą właśnie od niego. Los Roberta Winnickiego jest skuteczną przestrogą.

Swego czasu jeden z polityków partii Wolność Korwina proponował Panu współprace w ramach partii Wolność. Nie podszedł Pan do tej propozycji z entuzjazmem. Dlaczego? Pana poglądy gospodarcze wydają się być zbieżne z poglądami wolnościowców, dodatkowo środowisko Korwina jest laickie więc nie raziło by katolicyzmem pastora Chojeckiego?

Przed wyborami parlamentarnymi byłem zwolennikiem koalicji RN i z kimś innym niż Kukiz. W tym celu kilkakrotnie spotykałem się z Panem Wiplerem. Robert Winnicki jednak był zapatrzony w Kukiza i nie przejawiał zainteresowania inną ofertą. Oczywiście proponowano mi start indywidualny z listy Korwin ale wówczas obwołano by mnie jeszcze większym zdrajcą niż teraz. Moja osobista kariera nigdy nie była dla mnie najważniejsza. Istotnie w pewnych kwestiach było mi blisko do partii Korwin, jednak dobrze się stało, że na to nie poszedłem bo przerażają mnie pro-chińskie i prorosyjskie skłonności partii Wolność. To całkowite fantasmagorie, być przeciw UE a za jakaś opcją chińsko – rosyjską. Ja jestem zwolennikiem Polski suwerennej, silnie współpracującej z grupą wyszehradzką i mocno zaprzyjaźnioną z USA Donalda Trumpa.

Nie wiem czy Paweł Chojecki jest zainteresowany działalnością polityczną. Znamy się od 17 lat, gdy jako działaczowi UPR 7 lat temu nie udało mu się zainteresować PiSu współpracą z UPRem nieco się zniechęcił.

Zapewniam, że pogłoski o wielkim wpływie pastora na mnie są mocno przesadzone. Od początku istnienia miesięcznika „Idź pod prąd” (chyba 15 lat) publikowałem tam a potem regularnie nagrywaliśmy wywiady. Nie przeszkadzało to zaproponować mi funkcję rzecznika ONRu, wiceprezesury RN i kandydowania w wyborach prezydenckich.

Teraz wielu lamentuje, że podobno zmieniłem poglądy, możne po prostu wtedy byli zbyt młodzi by interesować się moja działalnością. Przypuszczam, że nasilenie ataku na mnie nastąpiło gdy zacząłem demaskować opcje chińsko rosyjską na tzw. prawicy w tym Ruchu Kukiz. wielu ma mi tez za złe, że telewizja IPP – finansowana z resztą z dobrowolnych wpłat widzów, ma się nadspodziewanie dobrze. Niestety martwi mnie to, że wielu aktywistów tzw prawicy wymyśliło durne hasło PiS PO jedno zło. Czy w sprawie uchodźców też? A to przecież kluczowa kwestia dla przetrwania naszego narodu.

Jak ocenia Pan możliwość współpracy politycznej z Jackiem Międlarem? Czy widział by Pan jego w szeregach swojego środowiska?

Nie wiem czy Jacek Międlar jest zainteresowany działalnością polityczną. Nie wiem czy Kościół katolicki dowodzony przez Franciszka I rokuje jakiekolwiek nadzieje. Może potrzebny jest jakiś kościół naprawdę narodowy dla osób przywiązanych do tradycji katolickiej? Tak czy inaczej ja Jackowi życzę jak najlepiej gdyż podobnie jak ja został opuszczony przez karierowiczów i krzykaczy w trudnej chwili.

Jan Bodakowski

O Marianie Kowalskim pisaliśmy w
Wideo Marian Kowalski o repolonizacji mediów, wypadku Szydło, patologiach w sądownictwie, prawicy