Kobiece IQ vs. męskie IQ. Czy JKM miał rację? Sprawdź!

Kadr z filmu - biografii Marii Skłodowskie-Curie. Fot. materiały prasowe

Wypowiedź JKM dotycząca różnicy między męskim a żeńskim ilorazem inteligencji wywołała poruszenie na całym świecie.

Najzabawniejszym efektem tej burzy w szklance wody jest jednak to, że tzw. specjaliści jak ognia unikali wypowiadania się co do meritum sprawy. Powiedzmy więc jak jest naprawdę.

Otóż JKM miał oczywiście rację. Wprawdzie z przyczyn terroru politycznej poprawności bezpośrednich badań porównawczych kobiecego i męskiego IQ się ostatnio w zasadzie nie przeprowadza, ale wyniki wychodzą dzięki innym danym.

Na przykład takim jak wynik amerykańskiego testu matematycznego SAT, który przechodzi każdy amerykański uczeń. Wyniki te są wyjątkowo rzetelne, bo prowadzone są od wielu lat i na bardzo dużej grupie.

Tych danych w zasadzie nie trzeba komentować, proszę tylko zwrócić uwagę, że różnica wyników jest przez lata dość stała i zamyka się w dość dużym przedziale – 7-8 proc.:

grafa1

Dość podobnie w gruncie rzeczy jest z różnicą pomiędzy kobiecym a męskim wzrostem, za czym idzie oczywiście siła:

grafa2

W sumie więc mężczyźni są średnio inteligentniejsi mniej więcej w następującej skali:

grafa3

Oczywiście lewackim „badaczom” i ideologom bardzo ten fakt przeszkadza. Dlaczego? Z prostego powodu – zaprzecza ich czołowej komunistycznej idei – idei równości. Bo przecież jeśli kobiety są średnio mniej inteligentne i słabsze fizycznie to przecież logiczne jest, że powinny mniej zarabiać w dziedzinach pracy, w których istotna jest inteligencja i siła, albo ich kombinacja. Innymi słowy sprawiedliwe jest zróżnicowanie wynagrodzeń ze względu na płeć, a niesprawiedliwe ich wyrównywanie. Tylko tyle i aż tyle powiedział JKM!

Ten stan rzeczy zmienia też np. interpretację głośnego ostatnio, z uwagi na premierę odnośnego filmu, przypadku Marii Skłodowskie-Curie. Otóż ona wcale nie przebiła się przez „zapory męskiego szowinizmu” i nie „udowodniła, że kobiety też są geniuszami”. Ona pokazał coś dokładnie odwrotnego – to, że szowinizmu nie ma, a wręcz akcja afirmatywna. Po prostu mężczyźni nie tylko pozwolili kobiecie zająć prestiżową pozycję naukową, ale wręcz ją do tego namówili – przecież tajemnicą poliszynela jest, że bez swego męża Piotra, Maria tak wielkiej kariery by nie zrobiła.

Trzeba pamiętać, że okres jej sukcesów to okres wielkiej presji lewactwa i wybuchu feminizmu i ten feminizm musiał wykreować swoich bohaterów. Padło na naszą Marię.
I na koniec jeszcze zabawny przykład fałszowania statystyk. Otóż lewaccy „uczeni” przekonują, że wprawdzie istnieje różnica pomiędzy inteligencją kobiet i mężczyzn, ale dotyczy ona tylko wysokości krzywej dzwonowatej:

grafa4
Jeśli ktoś zna się na elementarnej statystyce, to może się tylko uśmiechnąć widząc tak dużą precyzję zakłamywania faktów. Ale w gruncie rzeczy nie jest to śmieszne – np. brytyjskim nauczycielom wmawia się tę bzdurę na specjalnych szkoleniach, dodając (to jest w oficjalnym programie szkolenia), że najlepiej to w ogóle o tym nie mówić.

A na koniec klasyczna zagadka dla feministek. Co zamierzają zrobić z tym, że kobiety żyją od mężczyzn znacznie dłużej co skutkuje tym, że zużywają ok. 70 proc. zusowskich wypłat? Może tu by powalczyć o jakąś równość i sprawiedliwość?

I jeszcze jeden postulat. Mamy tyle wydziałów psychologii i socjologii w Polsce. Może któryś z nich przeprowadziłby badanie jak sprawa różnic IQ wygląda w Polsce. Oczywiście sine ira et studio…