Tylko u nas: Lustracja po amerykańsku. Hemingway był… sowieckim agentem

Gwiazda amerykańskiej literatury, symbol męskości oraz męskiego zagubienia, laureat Nagrody Nobla, Ernst Hemingway był sowieckim agentem – pisze w najnowszej książce o pisarzu zatytułowanej „Pisarz, żeglarz, żołnierz, szpieg” jej autor Nicholas Reynolds, sam przez dziesięć lat oficer CIA. Właśnie praca w tej szpiegowskiej agencji dała mu dostęp do tajnych akt Hemingwaya.
Hemingwayowi przez całe życie towarzyszyło lewackie ukąszenie. Jego powieść o wojnie domowej w Hiszpanii z lat 30. XX w., „Komu bije dzwon” jest ewidentnie pisana z sentymentem dla komunistów. I tak było przez całe życie pisarza, który tuż przed samobójczą śmiercią zdążył jeszcze się spotkać z kubańskim komunistycznym dyktatorem Fidelem Castro (patrz zdjęcie).

Agent NKWD

Jednak formalizacja tych sympatii nastąpiła na początku lat 40. XX w. To wtedy Hemingway zaczął się regularnie choć oczywiście potajemnie spotykać z sowieckimi agentami i sam został sowieckim agentem.
– Znalazłem dokumenty potwierdzające, że Hemingway dał się zwerbować do NKWD – twierdzi Reynolds. – To coś więcej niż zgoda na współpracę wynikającą z lewackich sympatii. Niestety to jawne przejście na stronę zła. Dla mnie, jako dla miłośnika tego autora to był szok – dodaje.

Pseudonim Argo

Hemingway wybrał sobie pseudonim „Argo”. Został zwerbowany przez działającego w Nowym Jorku przedstawiciela NKWD Jacoba Galosa.
– Nie był agentem zbyt przydatnym, bo wtedy nie miał praktycznie żadnych koneksji politycznych – twierdzi Reynolds. – Ale niestety regularnie potwierdzał swoją gotowość do wykonywania zadań – dodaje.
Gdy Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny Hemingway zgłosił się z kolei do wywiadu amerykańskiego. Nie wiadomo czy zrobił to na polecenie NKWD czy z poczucia winy.
– Wiadomo natomiast, z jego listów, że tuż przed swoją samobójczą śmiercią obawiał się demaskacji. Przyznawał w nich, że wykonał szereg tajnych działań dla Sowietów i wyjawienie tego faktu może nie tylko postawić go pod pręgierzem opinii publicznej, ale po prostu zaprowadzić do więzienia – tłumaczy Reynolds.

Wypromowali go sowieci?

Te „wyrzuty sumienia” nie przeszkodziły jednak Hemingwayowi do końca życia trzymać się lewicowej postawy. A krytycy i historycy literatury powinni zacząć się teraz zastanawiać czy przypadkiem sukces Hemingwaya, który zaczął się w okresie hiszpańskiej wojny domowej, czyli właśnie wtedy, gdy pisarz wpadł w oko sowietom, nie ma drugiego, agenturalnego dna.

Źródło: CBC News

4 KOMENTARZE

  1. Mimo wszystko, niezły pisarz. Nie żaden grafoman. A taka informacja mnie nie dziwi. Sowieci, a wcześniej władze carskie, często korzystały z usług różnych pisarzy. Prawdopodobnie dla Moskali pracował Dumas (nie pamiętam który) i Balzac. Pewnie kasę też brał Wolter.
    Z tym, że Moskwa nie jest tu jakimś wyjątkiem. Agentem pruskim był choćby Kraszewski (polecam badania profesora Edwarda Czapiewskiego).

      • Czyli to jest normalne działanie wszelakich służb poważnych państw. Ja chciałbym, aby na polskim żołdzie też byli różni literaci z państw ościennych, chociaż.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here