Foto: PAP
Foto: Wikipedia

,,Ze smutkiem potwierdzamy, że Charles Edward Anderson Berry, lepiej znany jako legendarny muzyk Chuck Berry, nie żyje”

podała w sobotę policja stanowa Missouri. Informuje również, że nieprzytomnego Berry’ego znaleziono w sobotę wczesnym popołudniem czasu lokalnego. Próba reanimacji nie powiodła się. Na miejscu stwierdzono zgon artysty. Ojciec rock and rolla zmarł w wieku 90 lat, zaprzeczając stereotypowi muzyka rockowego, który umiera młodo z powodu trybu życia, które w skrócie definiuje się hasłem: sex, drugs and rock and roll. Warto też wiedzieć, że przez całe życie był z jedną kobietą – swoją żoną Themetty, z którą był 68 lat, co jest ewenementem w światku artystów, szczególnie rockowych.

Poniżej prezentujemy zapis jego koncertu w Sopocie oraz trzy jego słynne przeboje [WIDEO]

Uważany jest za pioniera rock’n’rolla, a jego piosenki były główną inspirację dla zespołów takich jak The Beatles czy The Rolling Stones.

Najbardziej znane przeboje Chucka Berry’ego to: „Roll Over Beethoven”, „Thirty Days”, „Too Much Monkey Business”, „Brown Eyed Handsome Man”, „You Can’t Catch Me”, „School Day”, „Carol”, „Back in the U.S.A.”, „Little Queenie”, „Memphis Tennessee”, „Johnny B. Goode”, „Rock and Roll Music” To klasyki gatunku, wykonywane nie tylko przez Berrego ale przez wielu innych muzyków, w tym tych największych.  Chuck Berry wydał blisko 20 studyjnych płyt. Jego ostatni album „Rock it” ukazał się w 1979 roku.

Chuck Berry urodził się w 1926 roku w St. Louis w stanie Missouri, w murzyńskiej dzielnicy

Najpierw był stolarzem, fotografem, dozorcą a nawet fryzjerem. W wieku kilkunastu lat, jak wielu jego rówieśników z dzielnicy, miał na koncie pierwsze zatargi z prawem – łącznie z napadem z bronią w ręku. To niejedyny powód pojawiania się przed miejscowym sądem – oskarżany był o czerpanie korzyści z prostytucji, a także o unikanie płacenia podatków.

St. Louis to jeden z najważniejszych ośrodków bluesa w USA. Młody Berry chodził na koncerty do miejscowych klubów i postanowił, że i on zajmie się muzyką. Zaczął od klasycznego bluesa ale z czasem jego blues stawał się coraz bardziej rytmiczny, taneczny i agresywny. Tak został  muzykiem rock and rollowym, stając się prekursorem tego gatunku. Pierwsza piosenka nagrana w 1955, „Maybellene”, stała się z miejsca wielkim przebojem, czyniąc Berrego najpopularniejszym muzykiem rockandrollowym. Oprócz charakterystycznej, agresywnej rytmiczności, wprowadził do muzyki elektryczną gitarę jako instrument dominujący. To on zaczął wprowadzać solówki na gitarze, także jako pierwszy rozpoczynał utwory grając solowe intro w postaci krótkiego, charakterystycznego riffu.

To także on był prekursorem swobodnego zachowania się na scenie – stworzył m.in. tzw. duck-walk, czyli kaczy chód, rodzaj charakterystycznego poruszania się na scenie, naśladowany potem przez wielu innych muzyków. Umiał też bezbłędnie nawiązywać kontakt z publicznością.

Był jednym z pierwszych czarnoskórych artystów, którzy dotarli do szerokiej białej publiczności.

W 1986 Chuck Berry, jako pierwszy muzyk, został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame.

W 2003 roku został umieszczony na 6. miejscu listy 100 największych gitarzystów wszech czasów magazynu „Rolling Stone”.

Został też uhonorowany prestiżową nagrodą muzyczną Grammy.

Jego piosenka „Roll Over Beethoven” jest na złotej płycie, którą dołączono do sondy Voyager i Pioneer, które przemierzają wszechświat. Może dzięki temu rock and roll trafi do jakieś odległej cywilizacji?

Najlepsze sceny z ,,Pulp fiction” i ,,Powrót do przyszłości” powstały dzięki jego piosenkom. Są to taniec Travolty i solówka na gitarze MCFly do utworu ,,Johnny B Goode”.

Jedną z ostatnich tras po Europie zagrał w 2008 roku, a trzy lata później wystąpił podczas sylwestra w Chicago kiedy, wówczas zasłabł i został zniesiony ze sceny.

Przed śmiercią artysta pracował nad nową płytą zatytułowaną „Chuck”. Album miał mieć premierę w tym roku, 38 lat po premierze poprzedniego wydawnictwa. Na nowym albumie miały pojawić się jego dzieci, a materiał powstał w hołdzie dla żony Berry’ego, Themetty, z którą był w związku małżeńskim 68 lat.

Chuch Berry odwiedził Polskę raz. Było to na festiwalu w Sopocie w 1995 r. Nie obyło się bez prowokacji, tak charakterystycznych dla tego muzyka. Np. zażądał by trzy rzędy w amfiteatrze zajęli czarnoskórzy 

Gdy Chuck Berry przyleciał w dniu koncertu z Berlina, pod schody dostawione do samochodu podjechała wielka, elegancka limuzyna, jaka należy się wielkiej gwieździe. Ale artysta oświadczył, że do auta nie wsiądzie. Dlaczego? Bo to mercedes, samochód faszystowski. Przed organizatorami koncertu stanęło zadania znalezienie jak najszybciej reprezentacyjnej limuzyny, byle nie niemieckiej. Udało się. Szwedzkie Volvo było ok. Artysta mógł się więc udać do sopockiego amfiteatru.

Krótka próba przebiegła pomyślnie i wszystkim wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do rozpoczęcia koncertu. Amfiteatr zapełniał się publicznością w każdym wieku. Byli wśród nich ci, którzy mogli pamiętać początki kariery ojca rock and rolla jak i ich wnuki, którzy przyszli by poznać legendę muzyki. Ale gdy Chuck Barry zza kulis spojrzał na widownię, coś go wzburzyło i kazał wezwać głównego organizatora. Gdy ten pojawił się jak najszybciej, muzyk oświadczył, że dzisiaj nie wystąpi. Z jakiego powodu? No jak to jakiego? Na widowni nie widać ani jednego czarnoskórego widza. To jest przejaw rasizmu, że z jakiś powodów oni się nie pojawili i muzyk może wystąpić, o ile co najmniej trzy rzędy zajmą czarnoskórzy. Na nic tłumaczenia, że Polska to nie USA czy Wielka Brytania i u nas jest bardzo mało czarnoskórych.

Czas rozpoczęcia koncertu zbliżał się nieubłaganie a muzyk trwał w swym uporze. Gdy do godziny ,,zero” było trzy minuty Berry oświadczył, że zrezygnuje z wymogu dostatecznej reprezentacji czarnoskórych na widowni ale organizatorzy w tej sytuacji, rekompensując mu straty moralne, powinni wypłacić mu honoraria wyższe od uzgodnionych o 25%. Jeśli nie, to on zaczyna się pakować. I faktycznie, wyglądało na to, ze muzyk ma zamiar opuścić amfiteatr. Podwyżka honorariów nie była możliwa, muzyk dąsał się przez dłuższy czas i wreszcie po 45 minutach opóźnienia jednak pojawił się na scenie.

Przywitany został entuzjastycznie. Co prawda nic muzykom nie stroiło ale i tak wszyscy byli zachwyceni. Berry zagrał wszystkie swoje największe przeboje, nie zabrakło oczywiście także kaczego chodu. Ale muzyk przygotował jeszcze jedną niespodziankę. W pewnym momencie koncertu zapowiedział, że ma zamiar rozdawać autografy i zaprasza widzów do siebie na scenę. Nie musiał tego powtarzać, z widowni ruszyła gromada fanów. Ale na taką sytuację zareagowali ochroniarze. Oni także wskoczyli na scenę i gwałtownie zaczęli ściągać widzów i zrzucać ich na widownię. Muzyk nie przerwał zaproszeń do rozdawania autografów, więc fani ryzykując, dostawali się jakoś do muzyka. Tam łapała ich ochrona i zabawa trwała w najlepsze. Zabawa bo cała ta sytuacja bawiła muzyka.

Po koncercie Chuck Berry oświadczył, że nie skorzysta z apartamentu w jednym z hoteli w Sopocie i oczekuje od organizatorów, że znajdą połączenia samolotowe, by mógł wrócić jak najszybciej do Berlina. I tak się stało. Pobyt Polsce wielkiej gwiazdy był krótki ale za to intensywny.

„Chuck Berry był najlepszym muzykiem rockowym w historii” – napisał na Twitterze Bruce Springsteen, słynny amerykański gitarzysta, piosenkarz i kompozytor rockowy.

Występ Chucka Berrego w Sopocie w 1995 r. 

Roll Over Beethoven

Johnny B. Goode

Sweet Little Sixteen

2 KOMENTARZE

  1. Mnie to wali, ale kompletnie mu się we łbie poprzestawiało. Można lubić takie, czy inne rytmy, ale pozwalać sobą poniewierać, to chyba przesada. Tym bardziej, że jest się w końcu jego pracodawcą. Płacę, więc wymagam, nie na odwrót.
    Niech spoczywa w spokoju.

  2. Stary a glupi. Bez Murzynow na widowni nie spiewal? A moze to jakis Alzheimer go meczyl? Co by nie bylo, za mlodu fajne piosenki nagrywal.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here