Gigantyczna skala nadużyć wymiaru sprawiedliwości. Za błędy płacisz… Ty!

PAP/Leszek Szymański

Decyzja warszawskiego sądu, aby przyznać Ryszardowi Boguckiemu ponad ćwierć miliona złotych zadośćuczynienia za niesłuszny areszt i złe warunki pobytu, została wykorzystana przez polityków PiS do ataku na polskie sądy. Tymczasem odszkodowanie Boguckiemu się należy, ale zapłacić je powinni urzędnicy odpowiedzialni za nadużycia, a nie polski podatnik.

264 tysiące złotych – taką kwotę Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał pod koniec lutego Ryszardowi Boguckiemu. Bogucki, który odsiaduje prawomocny wyrok (25 lat więzienia) za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego ps. „Pershing” (założyciela i wieloletniego szefa gangu pruszkowskiego), wniósł pozew do sądu z powodu złego traktowania w areszcie i długotrwałego tymczasowego aresztowania. Prokuratura, która konsekwentnie domagała się oddalenia powództwa, w sądzie poniosła spektakularną klęskę. Sąd zmiażdżył jej argumentację i wytknął liczne nadużycia w potraktowaniu skazanego. Wyrok natychmiast trafił na czołówki mediów i rozpalił polityczne emocje. Także dlatego, że w składzie orzekającym znalazł się sędzia Igor Tuleya, którego IV RP zalicza do swoich najbardziej zagorzałych przeciwników (uznał m.in., że CBA stosowało „stalinowskie” metody wobec kardiochirurga Mirosława G.). Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że prokuratura będzie się odwoływać i walczyć w sądach do końca, aby Bogucki nie dostał ani złotówki. A cały wyrok nazwał „skandalicznym” i uznał go za kolejny przykład patologii w polskich sądach. Wyrok stał się też dla Ziobry argumentem za tym, że jak najszybciej trzeba przeprowadzić zmiany w sądownictwie. Tymczasem sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Wersje na wyrost

Bogucki, podejrzewany o zabójstwo Pershinga, ukrywał się od 1999 roku. W 2001 roku policjanci ze specjalnej grupy pościgowej „Enigma” dopadli go w Meksyku i przewieźli do Polski. Sam transport też pozostawiał wiele do życzenia. Między Polską a Meksykiem nie było żadnych bezpośrednich połączeń lotniczych i funkcjonariusze musieli przewieźć poszukiwanego samolotami rejsowymi, z przesiadką. Przesiadka nastąpiła w Niemczech. Gdyby wówczas Bogucki zaczął się awanturować i wyrywać, na miejsce przyjechałaby policja i wsadziła go do aresztu ekstradycyjnego (a cała sprawa mogłaby wywołać międzynarodowy skandal). Bogucki został skazany prawomocnie przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu za to, że 5 grudnia 1999 roku wspólnie z Ryszardem Niemczykiem zastrzelił szefa mafii pruszkowskiej. Oskarżenie i proces zostały oparte niemal wyłącznie na zeznaniach K. – gangstera, który zdecydował się na współpracę z policją. Stwierdził on, że wraz z Boguckim i Niemczykiem był na miejscu zbrodni i widział, jak obaj strzelają do „Pershinga”. Zeznania K. w wielu fragmentach są ze sobą sprzeczne, a on sam miał osobisty interes w tym, aby pogrążyć Boguckiego. Poza zeznaniami K. nie ma żadnych innych dowodów wskazujących, że zabójcą był Bogucki. Ba! – nie ma nawet dowodów, że w chwili zbrodni był na parkingu, na którym zginął „Pershing”. Pojawiły się w ostatnich latach natomiast dowody wykluczające przyjętą dotychczas wersję zbrodni. Niebawem zajmie się nimi Sąd Najwyższy. Może on uznać, że sprawa wymaga ponownego zbadania, i wypuścić Boguckiego z więzienia.

Pic na wodę

W 2002 roku policja przyjęła wersję, że Bogucki zamordował generała Marka Papałę. Oparto ją na relacji świadka koronnego Piotra W. ps. „Gruby”, który spędził z nim wiele miesięcy w celi aresztu. Zeznał on, że Bogucki opowiadał mu o tym, jak nocą 25 czerwca 1998 roku (wtedy zginął Papała) był na parkingu i miał strzelać do komendanta. Smaczku sprawie nadaje fakt, że „Gruby” pracował już wówczas dla Centralnego Biura Śledczego jako informator w strukturach przestępczych. Wszystko wskazuje na to, że przedstawioną przez niego wersję napisali jego oficerowie prowadzący z CBŚ, którzy za wszelką cenę chcieli pochwalić się sukcesem w śledztwie dotyczącym generała Papały. Drugim człowiekiem, który zeznawał, iż od samego Boguckiego wie, że jest on sprawcą zabójstwa Papały, był Krzysztof Ł. ps. „Willy” – płatny zabójca z Nowego Sącza, niegdyś członek gangu „Ala Capone”. „Willy” zeznawał, że wersję tę miał słyszeć od samego Boguckiego podczas rozmów więziennych. Co ciekawe, obaj gangsterzy nie siedzieli nigdy razem w jednej celi. „Willy” zeznał więc, że konwersowali ze sobą dzięki uchylonym oknom w celach. Jest to tak piramidalna hucpa, że prokuratura, która w 2002 roku chciała oskarżyć Boguckiego o zabójstwo Papały, zmieniła zdanie.

CZYTAJ DALEJ