„Proszę nie wprowadzać wózków”. Czy można wyprosić matkę z wózkiem z własnego sklepu? Jest wyrok sądu [KOMENTARZ]

Zdjęcie ilustracyjne. / fot. pixabay.com
Reklama / Advertisement

Na drzwiach jednego ze sklepu z używaną odzieżą w Warszawie widniała kartka, która głosiła „proszę nie wprowadzać wózków”. Jedna z kobiet z dzieckiem postanowiła naruszyć ten zakaz i wejść do sklepu z wózkiem, wobec czego została wyproszona. Teraz zapadł wyrok…dla właściciela.

Sytuację, która spotkała Katarzynę Bogatko, opisała na jednym z forum. Jej zdaniem był to skandal, a jej przypadek nie jest odosobniony, gdyż matki z wózkami często są wypraszane z różnego rodzaju miejsc.

Do zdarzenia doszło na jesieni 2015 roku, kiedy pani Katarzyna zignorowała prośbę widniejącą na drzwiach i weszła do sklepu z używaną odzieżą. Wobec powyższego pracownica poprosiła kobietę o opuszczenie sklepu, gdyż nie ma zgody na wprowadzanie wózków do środka.

Zobacz także: Warszawiacy mogą pić piwo nad Wisłą! Jet prawomocny wyrok. Bulwary to nie ulica

Katarzyna Bogatko postanowiła jednak, że nie odpuści sprawy i będzie walczyć o „swoją rację”.

Sprawą zajęło się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, a konkretnie Magdalena Kuruś z zespołu ds. równego traktowania. W opinii RPO odmowa wykonania publicznie oferowanej usługi ze względu na poruszanie się z wózkiem dziecięcym, czyli ze względu na macierzyństwo, stanowi naruszający godność przejaw dyskryminacji ze względu na płeć – napisała w piśmie do komendy policji.

Tylko z jakim nierównym traktowaniem mamy tu do czynienia? Przecież mężczyźni z wózkami też nie mogą wchodzić do tego sklepu!

Ostatecznie sprawa trafiła do sądu rejonowego, który uznał, że doszło do naruszenia art. 138 kodeksu wykroczeń: Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny.

W związku z powyższym na właściciela została nałożona kara 20 złotych oraz nakaz usunięcia kartki, zgodnie z którą zakazywano poruszania się po sklepie.

Warto przeczytać: „Co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Ustawa Wilczka – najbardziej liberalne prawo w PRL

Każdy ma prawo świadczyć bądź nie świadczyć usług komu chce. Jeżeli ktoś zdecyduje się np. na nieobsługiwanie matek z dzieckiem to będzie to co najwyżej jego strata, gdyż wszystkie matki będą kupować u konkurencji.

Pozostaje także pytanie, jak i dlaczego, przedsiębiorca, który dobrowolnie zajmuje się swoją pracą, ma być zobowiązany do świadczenia usług. Z podobną sytuacją mieliśmy miejsce, kiedy łódzki sąd uznał, że drukarz, który odmówił wydrukowania ulotek LGBT złamał prawo.

Jak wówczas argumentowali broniący go prawnicy przepis ten, będący reliktem z czasów komunistycznych, służy do łamania podstawowej w działalności gospodarczej zasady swobody umów. Nikt nie może narzucić przedsiębiorcy obowiązku wykonania usługi.

Czytaj więcej: Odmówił druku ulotek LGBT. Drukarz ponownie uznany za winnego. Haniebny wyrok łódzkiego sądu. Podpisz petycję

Źródło: RadioZet/Wolnosc24.pl

Reklama / Advertisement