Liceum ukraińskie w Górowie Iłowieckim Foto: PAP Tomasz Waszczuk

Portal Kresy jest mocno krytyczny wobec Ukraińców i nie dziwi, że w artykule na temat imigracji z Ukrainy do Polski autor Karol Kaźmierczak stawia tezę, że zjawisko to zagraża naszemu bezpieczeństwu. Po pierwsze – ekonomicznemu. Ale i etnicznemu. Atakuje też polityków, przedsiębiorców i niektóre media za ich proukraińskość. Ostrzega wręcz przed zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa narodowego. Warto przy tym pamiętać, że właśnie UE postanowiła znieść wizy dla Ukraińców. Zapraszamy do lektury omówienia artykułu i wypowiedzenia się w naszej sondzie. 

Na początku artykułu pisze, że imigracja z Ukrainy to efekt destabilizacji w tym kraju po 2014 r. – główne powody to konflikt na wschodnich peryferiach i krach gospodarki.

Przywołuje wyniki sondażu ukraińskiej pracowni „Rejting” z października zeszłego roku, wedle którego 40% Ukraińców chce szukać pracy za granicą, a 30% jest gotowych opuścić Ukrainę na zawsze.

Od 2014 roku gospodarka Ukrainy kurczyła się – pisze autor – w 2014 roku Produkt Krajowy Brutto zmniejszył się o 6,8%, w 2015 r. o 13%. Średnia płaca na Ukrainie wynosiła w połowie 2015 roku 193 dolary, a średnia emerytura 54 dol. Dla porównania w Polsce średnia płaca w połowie 2015 roku wynosiła 938 dolarów a emerytura 533 dolary.

Karol Kaźmierczak uważa, że na ten moment brak przesłanek by przewidywać odczuwalną dla mieszkańców Ukrainy poprawę, więc ,.,można się spodziewać trwania zewnętrznych warunków wpływających na zarobkową emigrację Ukraińców z ich kraju”.

Autor przytacza dane dotyczące wydawania wiz dla Ukraińców. W 2015 r. polskie konsulaty na Ukrainie wydały 925 tys. wiz (Schengen i narodowych), zaś w pierwszym półroczu 2016 roku wydały ich 565 tys. co oznacza wzrost o 30,5 procenta w porównaniu do pierwszego półrocza 2015 (wówczas 433 tys.).

,,Zasadniczo Ukraińcy przybywają do Polski w dwóch celach – podejmowania studiów wyższych i, przede wszystkim, w celu pracy zarobkowej.’‚ – podkreśla publicysta Kresów.

Przypomina następnie, że decydującym ułatwieniem dla imigracji zarobkowej stały się obowiązujące od 2014 roku przepisy o uproszczonym trybie czasowego powierzania wykonywania pracy obywatelom Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Federacji Rosyjskiej, Ukrainy. Przepis ten zezwolił obywatelom tych państw na podejmowanie pracy bez konieczności uzyskiwania zezwolenia w okresie maksymalnie do 180 dni w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Zatrudnienie takie odbywa się wyłącznie na podstawie oświadczenia pracodawcy złożonego w Powiatowym Urzędzie Pracy. Pracownicy tacy nie muszą posiadać zezwolenia na pobyt czasowy, wystarczy posiadanie wizy.

Auto zauważa, że skorzystali z nich w przytłaczającej większości obywatele Ukrainy. I podaje konkretne dane. W 2014 r., gdy uproszczony system zatrudniania zaczął obowiązywać, oświadczeń wystawionych na obywateli Ukrainy wydano 373 tys., w 2015 roku – już 763 tys. zaś w roku 2016 – 1,3 miliona. Dla porównania – przed ułatwieniem zatrudniania w tej procedurze liczba oświadczeń wystawionych na obywateli Ukrainy wynosiła: 2011 r. – 259,7 tys., 2012 r. – 243,7 tys., 2013 r. – 235, 6 tys.

Kaźmierczak przytacza kolejne dane związane z pobytem Ukraińców w naszym kraju.

Powołując się na dane Urzędu do Spraw Cudzoziemców pisze, że w 2013 roku obywatele Ukrainy otrzymali 9 595 pozwoleń na pobyt czasowy w Polsce. W 2014 roku pozwoleń takich wydano już 17 108. W 2015 roku nastąpił dalszy wzrost – 37 864 wydanych pozwoleń na pobyt czasowy: z powodów rodzinnych – 3 888, z powodu nauki – 7 054, z powodu pracy – 23 925, inne – 2 997).

Według nowych, jeszcze nie skonkretyzowanych danych, w 2016 roku zgodę na pobyt czasowy otrzymało około 77 tys. obywateli Ukrainy. Znaczy to, że jak pisze autor – w latach 2013-2016 liczba wydanych obywatelom Ukrainy pozwoleń na pobyt czasowy wzrosła więc aż o 705 proc!

Liczba takich pozwoleń wydanych ze względu na zatrudnienie wzrosła w latach 2013-2015 o 519 proc.

Autor podaje też dane związane z osiedlaniem się Ukraińców w Polsce. W 2013 r. wydano ich 1 697, w 2014 r. – 2 413, w 2015 r. – 6 715, w 2016 r. – około 6700. Zauważa, liczba obywateli Ukrainy posiadających w Polsce pełnię praw poza prawami politycznymi wzrosła w latach 2013-2016 o 395 proc.

Każmierczak uważa, że to efekt liberalizacyjnej polityki państwa polskiego i działań administracji w zakresie wszystkich form legalizacji pobytu obywateli Ukrainy w Polsce.

,,I to właśnie w polityce polskich władz oraz praktyce struktur administracyjnych należy widzieć drugą główną przyczynę masowej imigracji z Ukrainy, w tym przypadku o charakterze wewnętrznym.” – ocenia autor.

Publicysta Kresów analizuje także obecność Ukraińców na naszym rynku mieszkaniowym.

I tak w 2015 roku Ukraińcy kupili w Polsce 3754 mieszkania i 1417 lokali użytkowych. To o 15,9 procent więcej niż rok wcześniej i o 20,6 proc. więcej niż w 2013 r. Nabyli oni w 2015 roku łącznie lokale o powierzchni 35,4 tys. metrów kwadratowych. Jest to jedynie o niecałe 2 tys. m kw. mniej niż łączna powierzchnia lokali zakupiona przez, do niedawna zdecydowanie dominujących w tej statystyce, Niemców. W latach 2014-2015 powierzchnia kupowanych przez Ukraińców lokali w Polsce wzrosła o 89,5 proc.

Autor podsumowując te dane, konkluduje, że mamy do czynienia ze skokowym wzrostem legalnej imigracji zarobkowej Ukraińców do Polski.

Zauważa, że tylko 62,6 proc. ukraińskich imigrantów zarobkowych przekraczało granice Polski w latach 2014-2015 na już wystawione oświadczenia pracodawców.

Według niego ,,potwierdza to przypuszczenie, że sama podaż taniej, ukraińskiej siły roboczej jest czynnikiem stymulującym miejscowych pracodawców do uprawiania opisywanego procederu. Podaż ta reprodukuje się, bowiem 70,1 proc. zatrudnionych na podstawie oświadczenia pracodawcy imigrantów, wśród przebadanych na potrzeby raportu NBP z 2015 r., zadeklarowało, że kontakt z pracodawcą uzyskało z pomocą krewnych bądź znajomych”.

Autor uświadamia, że  kolejna zmiana przepisów dokonała dalszej liberalizacji. Od 1 stycznia 2017 r. cudzoziemcy w wymienionych wcześniej państw zyskali możliwość co najmniej jednokrotnego przedłużenia zezwolenia i jednokrotnej zmiany pracodawcy bez potrzeby opuszczania naszego kraju.

Jeśli chodzi o wydawanie zezwoleń na pracę z w naszym kraju publicysta powołuje się na dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. I tak w 2014 r. wydano ich obywatelom Ukrainy 43600., w 2015 r. 50655, a w 2016 r. liczba ta najprawdopodobniej wzrosła jeszcze poważniej, bowiem według danych za pierwsze półrocze pozwolenia na pracę otrzymało 42653 obywateli Ukrainy.

Kaźmierczak analizuje też raport Departamentu Statystyki Narodowego Banku Polskiego z 2015 roku, który mówi, że imigranci zarobkowi z Ukrainy w 70,7% podejmowali się prac fizycznych, 23,8% pracowało jako robotnicy wykwalifikowani. Tylko 0,3% z nich prowadziło własną działalność gospodarczą. 6,2 proc. pozostawało bez pracy.

Przywoływany przez publicystę raport NBP informuje także o obniżaniu się średniego wieku ukraińskich imigrantów wynoszącego w latach 2014-2015 roku 32,8 lat w porównaniu do 42,8 lat w okresie przed 2013 rokiem. Mężczyźni stanowią 57,9 proc. w ogólnej liczbie. W 2015 r. 41,3 proc. ukraińskich imigrantów stanowiły osoby przybywające do Polski po raz pierwszy. Autor ostrzega, przed ,,niebezpieczną dynamikę zjawiska”.

Pisze dalej, że na to, że ,,dalszy masowy napływ Ukraińców jest zjawiskiem realnym wskazuje fakt, że jak wynika z badań NBP aż 59,8 proc. respondentów wskazywało jako powód emigracji niezadowalający poziom płacy na Ukrainie, a tylko 12,5 proc. sytuację polityczną, zaś 20,1 proc. bezrobocie”.

Kaźmierczak ocenia, że niwelacja różnicy płacowej między Polską a Ukrainą na pewno nie nastąpi szybko, trzeba zatem ,,spodziewać się dalszej presji imigracyjnej”.

Autor zwraca uwagę, że wśród imigrantów z Ukrainy przeważają ci z zachodnich i północnych obwodów kraju, stanowiących tę część Ukrainy, ,,w której żywsze są nacjonalistyczne tendencje”. W latach 2014-2015 stanowili oni 71,6 proc. ogółu, zaś tylko 28,4 proc. imigrantów wywodziło się z obwodów wschodnich i południowych, w tym 11,7 proc. z dwóch obwodów stanowiących obszar działań militarnych. Potwierdza to znaczenie, pisze Kaźmierczak, ,,czynników ekonomicznych w stymulowaniu emigracji z Ukrainy”.

Dla Kaźmierczaka kluczową sprawą są zarobki ukraińskich imigrantów. Powołuje się na cytowany już raport NBP. I tak w 2015 roku na terenie aglomeracji Warszawy ukraińscy imigranci zarobkowi zarabiali średnio 2105 zł. netto.

,,Jest to poziom wynagrodzenia wyraźnie niższy niż w przypadku polskich pracowników”. Oznacza to dla publicysty Kresów, że Ukraińscy psują polski rynek pracy pod względem płacy.

Ale także pod względem warunków pracy – pisze Każmierczak i przytacza dane, że w 2015 r. pracowali średnio 54 godziny tygodniowo, czyli wyraźnie więcej niż polscy pracownicy.

A jak wyglądają ich wydatki? Autor ,,Kresów” pisze, że obywatele Ukrainy starają się wydawać w Polsce stosunkowo mało – ok. 33 proc. wynagrodzeń, a zaoszczędzone środki przekazują na Ukrainę. W 2015 r. Ukraińcy krótkookresowo zarobili 8 mld zł, z czego 5 mld zł trafiło do ich kraju.

Każmierczak zauważa, że imigranci z Ukrainy koncentrują się w stolicach województw, co, jak pisze ,,również może się stać poważnym problemem”. Przytacza dane z woj. dolnośląskiego. W ciągu roku w województwie tym zgłoszono aż 119,5 tysiąca zatrudnionych Ukraińców. ,,W samym Wrocławiu ich liczba sięgnęła niemal 62,5 tysiąca co stanowi 10 procent ludności czwartego co do wielkości miasta w Polsce. To niepokojąca zapowiedź tworzenia się w polskich metropoliach ukraińskich gett”.

,,Podkreślić należy, że masowa imigracja Ukraińców jest elementem bardzo niebezpiecznego procesu podmiany populacji Polski, który można w tej chwili ująć jako kluczowe zagrożenie dla narodowego charakteru państwa” ostrzega Karol Każmierczak.

I kontynuuje: ,,Sprzyja tej perspektywie młody wiek imigrantów ukraińskich i uchwytna statystycznie wysoka gotowość opuszczenia Ukrainy na stałe. Masową imigrację Ukraińców należy rozpatrywać w kontekście równie masowej emigracji Polaków do państw Europy Zachodniej. (…) Badania wskazują na ewidentnie ekonomiczną motywację opuszczających ojczyznę. Masowa imigracja Ukraińców do Polski to nie tylko czysto fizyczne zapełnianie rynku pracy, to także, poprzez wspomniany proces zamrażania wzrostu płac, psucie go do stanu, w którym będzie kompletnie nieatrakcyjny dla emigrantów rozważających powrót. Nie chodzi zresztą tylko o podtrzymanie nadziei na powrót chociaż części naszych wychodźców, ale i zahamowanie procesu emigracji, który przecież nadal trwa. Według raportu Work Service z maja zeszłego roku, aż 19,1 proc. Polaków w wieku produkcyjnym i przedprodukcyjnym, a więc kluczowym dla naszego rynku pracy, chciałoby wyjechać z Polski za granicę w ciągu najbliższych 12 miesięcy – to o 4 proc. więcej niż jesienią zeszłego roku. Brak danych dla przewidywania poprawy sytuacji ekonomicznej Ukrainy nawet w dłuższej perspektywie każe spodziewać się dalszej presji taniej siły roboczej z tego kraju. Podobnie jeśli chodzi o oddziaływanie uwarunkowań politycznych i międzynarodowych Ukrainy.” – analizuje Każmierczak.

I pisze dalej: ,,Imigracja Ukraińców do Polski psuje rynek pracy przyczyniając się do pogorszenia warunków zatrudnienia w rozległych gałęziach gospodarki, szczególnie pracowników niewykwalifikowanych. W czasie nasilenia imigracji Ukraińców wzrost płac realnych wyhamował po okresowym odbiciu, po kryzysie płacowym trwającym od 2009 roku. (…) Charakterystyczne przy tym, że w sektorze przedsiębiorstw, którego dotyczy napływ taniej siły roboczej z Ukrainy wzrost ten wyniósł już tylko 2,7 proc. Wzrost PKB w tym czasie wynosił: 2013 – 1,6 proc., 2014 – 3,3 proc., 2015 – 3,6 proc. Oznacza to niską dynamikę wzrostu płac.

Kaźmierczak ostrzega, że ,,polityka opierania rozwoju polskiej gospodarki na imporcie taniej siły roboczej, jest raczej prostą droga do wpadnięcia w pułapkę średniego dochodu”.

Autor ostrzega przed ukraińską emigracją także dlatego, że jest ona ,,pobudzona narodowo” m.in. z powodu gloryfikacji UPA:

,,Obniżanie się wieku imigrantów i odnotowana skłonność do osiedlania się może prowadzić do zmiany struktury etnicznej Polski. W tym kontekście trzeba zaznaczyć, że masowa imigracja Ukraińców odbywa się w warunkach pobudzenia emocji narodowych sąsiedniego społeczeństwa na kanwie wojny z Rosją oraz powszechnej na Ukrainie i wspieranej instytucjonalnie gloryfikacji organizacji OUN-UPA, co posiada niewątpliwie pewien potencjał antypolski. Jak wykazały dane statystyczne większość imigrantów przybywa z zachodniej części Ukrainy, gdzie tradycja banderowskich organizacji jest solidnie zakorzeniona.”

Autor nie daje wiary sondażom, które pokazują sympatię Ukraińców do Polaków.

,,Są to bowiem emocje wirtualne, które zmieniają się każdorazowo gdy Ukraińcy spotykają się z negowaniem przez Polaków uprawianej przez nich gloryfikacji Stepana Bandery i OUN-UPA. Dość wspomnieć o kolejnych burzach jakie wywołują na Ukrainie wszelkie działania strony polskiej o tak minimalnej dozie asertywności jak zeszłoroczna uchwała Sejmu w rocznice wołyńskiej „krwawej niedzieli”, czy kolejne przypadki gdy funkcjonariusze Straży Granicznej nakazują przybyszom z Ukrainy schowanie czerwono-czarnych proporczyków. Zderzenie się skrajnie odmiennego podejścia do kwestii ważnych dla tożsamości obu narodów najpewniej szybko doprowadzi do narastania napięć, w kontekście bardzo wyraźnego, na tle polskiej elity, rezonu czy wręcz nieustępliwości Ukraińców. Znajduje to odzwierciedlenie w takich zachowaniach jak obnoszenie się studentów z Ukrainy z flagą OUN-UPA czy też przyjęcie właśnie jej czerwono-czarnych barw jako własnych przez amatorski zespół piłkarski Dynamo, założony w zeszłym roku przez ukraińskich imigrantów we Wrocławiu. Ukraińcy założyli dla siebie odrębny związek zawodowy w ramach OPZZ, a młodzież ukraińska chętnie uczęszcza na rozrywkowe „imprezy dla rosyjskojęzycznych” w klubach. Jeśli już w tej chwili dochodzi do tego rodzaju procesów izolowania się ukraińskich imigrantów, trudno mieć nadzieje na ich integrację w przypadku napływu kolejnych. A wszystko wskazuje na to, że migracyjny potok będzie płynąć dalej wartkim nurtem.” – ostrzega Każmierczak.

Autor zauważa także, że w kraju działa już dobrze zorganizowana mniejszość Ukraińców, która według niego:

,,zdominowana jest przez Związek Ukraińców w Polsce, zdecydowanie krytyczny wobec państwa polskiego, recypujący fenomen OUN-UPA już nie w potencjalnie, ale w rzeczywiście antypolskim kontekście. Mniejszość ta posiada swoich reprezentantów na poziomie samorządu różnych szczebli, przede wszystkim na Ziemiach Odzyskanych. Posiada lokale oraz media w postaci portali i pism”.

Kaźmierczak w swym artykule przytacza sumy, jakie państwo polskie wydaje na ZuwP i inne organizacje i inicjatywy ukraińskie w Polsce. Jest to, według niego 2 mln zł.

Autor twierdzi, że ZUwP ,,wyraźnie próbuje zacierać różnicę między prawami autochtonicznej mniejszości ukraińskiej w Polsce a statusem imigrantów i sytuować się w roli reprezentanta także tych drugich.”

Jako przykład podaje niedawne żądanie legnickiego koła ZUwP oraz zarządu głównego Zjednoczenia Łemków, stworzenia ukraińskojęzycznej szkoły podstawowej obok funkcjonujące już szkoły średniej o takim charakterze. Przewodniczący struktur legnickich Związku motywował postulat: „Dzięki tej szkole w Legnicy będzie w przyszłości przybywać Ukraińców, którzy właśnie tutaj będą chcieli żyć i kształcić swoje dzieci”. 15 lutego rada miasta Legnicy zaakceptowała żądanie ZUwP. – pisze.

Autor ostrzega, że nie ma wobec opisanych przez niego faktów szansy na integrację ukraińskich imigrantów ze społeczeństwem polskim. Stoją na przeszkodzie, według niego

,,Agresywne nastawienie działaczy organizacji autochtonicznej mniejszości ukraińskiej, masowość i koncentracja osiedlania się ukraińskich imigrantów, wspomniane pobudzenie narodowe społeczeństwa Ukrainy”.

Karol Kaźmierczak bardzo krytycznie ocenia też ,,polską elitę od lewa do prawa” z powodu jej stosunku do Ukraińców:

,,Spętana swoistą poprawnością polityczną w stosunku do Ukraińców, polska elita od lewa do prawa nawet nie stara się nawet zgłaszać jakichkolwiek koncepcji stymulujących ich asymilację. Jak potwierdza przykład legnickich radnych jest wprost przeciwnie. Nie są oni przykładem odosobnionym. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz jeszcze w zeszłym roku zapowiedział wprowadzenie do niektórych szkół w mieście nauczania języka ukraińskiego i historii Ukrainy. Pisanie w tym kontekście o łatwości integracji Ukraińców jako „bliskich kulturowo” jest pobożnym życzeniem lub świadomym mydleniem oczu. Tak się składa, że Europa od wieków targana jest konfliktami narodów „bliskich kulturowo” wobec siebie, tak było w wieku XX, tak jest zresztą także w wieku XXI, o czym zresztą przekonali się Ukraińcy w swoim własnym państwie. Trudno też zapomnieć doświadczenia II Rzeczpospolitej z liczną mniejszością ukraińską. Politycy III Rzeczpospolitej gorliwie pracują nad sprokurowaniem zagrożeń z którymi nie poradzili sobie ich poprzednicy.”

Każmierczak równie krytycznie odnosi się do kręgów biznesowych, oraz polityków, za politykę ,,jak najszerszego otwarcia Polski na imigrację z Ukrainy”.

,,Masowa imigracja Ukraińców jest stymulowana przez kręgi biznesowe oraz część polityków i zaplecza centroprawicowego obozu rządzącego. Czołowym lobbystą jak najszerszego otwarcia Polski na imigrację z Ukrainy jest Związek Pracodawców Polskich. W styczniu 2016 roku jego przewodniczący Cezary Kaźmierczak oficjalnie zadeklarował konieczność przyjęcia przez Polskę 5 milionów imigrantów do 2025 roku, wskazując na Ukrainę, Białoruś i Wietnam jako ich źródło. W czasie konferencji prasowej szef ZPP twierdził, że ustalenia w tej sprawie poczyniono już „na szczeblu wiceministerialnym”. ZPP ponawiał swoje apele w zeszłym roku. Otwarcie rynku na imigrację zarobkową popiera również Robert Gwiazdowski z Warsaw Enterprise Institute. Na poziomie lokalnym trzeba odnotować rozwój całego biznesu związanego z transferem i akomodacją taniej siły roboczej z Ukrainy. Powstają agencje pośrednictwa pracy i pośrednictwa najmu nieruchomości sprofilowane niemal wyłącznie na imigrantów z Ukrainy.”

Autor ,,Kresów”’ krytykuje też wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który w czasie ubiegłorocznego, wrześniowego Forum Ekonomicznego w Krynicy ogłosił konieczność ściągnięcia do Polski „miliona-dwóch ukraińskich obywateli”.

Skrytykowany został także wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk, który także w Krynicy obwieścił, że „aby utrzymać obecny poziom gospodarki do 2050 roku, musimy przyjąć około 5 milionów imigrantów”.

Kaźmierczak pisze, że wobec tego wszystkiego:

,,nie jest najpewniej przypadkiem, że w sektorze mediów prorządowych szczególnie zaangażowanych w forsowanie agendy giedroyciowskiej (TV Republika, „Gazeta Polska” i jej codzienna mutacja, tygodnik „wSieci”) pojawia się narracja ukazująca imigrację Ukraińców do Polski jako nieszkodliwą a nawet pozytywną. Najwyraźniej dołączył do nich także Klub Jagielloński.”

Autor ,,Kresów” kończy swój artykuł ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem ukraińskim:

,,W ramach obozu rządzącego pojawiają się propozycje liberalizowania nabywania obywatelstwa RP przez imigrantów. Nietrudno pojąć, że tacy nowi obywatele popierali by nie tylko polityków utrzymujących granice szeroko otwarte na kolejne fale przybyszów, ale też tych gotowych do trwonienia zasobów Polski i ryzykowania jej racją stanu w imię interesów ich ukraińskiej ojczyzny. Ewentualne rozdawanie obywatelstwa imigrantom z Ukrainy trudno rozpatrywać jako coś innego niż sprowadzanie oczywistego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.

Co sądzisz o imigrantach z Ukrainy w Polsce?

20 KOMENTARZE

  1. Cieszcie sie, ze tylko o nich sie póki co rozchodzi na powaznie. Niebawem dojda „pracownicy” z troche dalszego wschodu. Lewica zaprasza 🙂

  2. Jakby sie opierdalali w pracy i zarabiali 2 razy wiecej od Polakow toby w ten sposob „poprawili rynek pracy w Polsce”?

    Jacy ekonomisci, takie analizy…

  3. Autor z Kresy.pl troche popada w panikę i nie zna się na ekonomii.. nie ma czegoś takiego jak pułapka średniego dochodu. Ukraińcy pomagają opóźnić wyjebania się polskiej gospodarki na ryj. W Polsce już wielu zdolnych i pracowitych wyjechało, łącznie ze mną. Ja mam taku pomysł. Zdąbądźmy władzę i naprawmy gospodarkę. Nasi przestaną wyjeżdżać, polskie obywatelstwo będzie można dostać za dużo pieniędzy i test z polskiej historii oraz polskiego języka… a Ukraińcy nam nic nie będą zagrażać. To ludzie zdesperowani. Poza tym, jak to ma być? My do UK i RFN możemy jeździć i ok a do nas to już nie można? Wolność to wolność. A przyczyną zagrożenia jest tylko i wyłącznie coraz bardziej totalne państwo i UE…

    • 1. Ukraina nie jest w UE, więc nie porównuj sytuacji PL do sytuacji UA w kwestii wyjazdów do innych krajów. 2. Ukraińcy niszczą a nie ratują polską gospodarkę. Między innymi poprzez zaniżanie płac, czyli zmuszanie Polaków do emigracji. 3. Jeśli Ukraińcy są pożytecznymi pracownikami, to dlaczego ŻADEN kraj nie chce ich sprowadzać do siebie?

      • co do 3.
        No, bo tu coś może w tym być, że trzeba „ukierunkować” przemieszczanie się Ukraińców.
        Czyli najpierw trzeba i pobudzić, i pogonić do emigracji, do tego używa się „pogromów” w rożnych formach, na przykład beznadziejność na miejscu zamieszkania, bojówki, działania wojenne. (to wypróbowane metody przez „specjalistów” w tej dziedzinie)
        Pytaniem kto chce takiej wymiany/wymieszania ludności w Europie?
        Wyludnienie Ukrainy? Dla kogo?
        Wymiana ludności w Polsce, Niemczech, Francji, Włoszech, Szwecji itd.
        Coś większego za tym?
        Może pani Barbara Spectre, ze Szwecji, coś na ten temat wie? Pan Wolniewicz wypowiada się trochę na ten temat systematycznie, spokojnie.

  4. Kiedyś Polska byłą potęgą i Rusini stanowili większość poddanych a język ruski był językiem urzędowym na większej części państwa 😉

    • Tak, jestem z przywróceniem granic wschodnich, z odpowiednimi prawami językowymi i kulturowymi dla lokalnej ludności. Wtedy przyszła by praca do Ukraińców, a nie na odwrót?

  5. Nie zapomnij – kik – dodać czosnkowy PO-PiS , gotują nam to samo co Merkel Niemcom tylko wykonawca jest inny , Bandero – iniec . To ludzie nas nienawidzący ze wszystkich sił i wkrótce wszyscy debile się o tym przekonają na własnej skórze .

  6. Polacy boją Ukraińców, bo pamiętają ich jako okrutnych morderców. Boją się, że im te skłonności pozostały. Trudno się temu dziwić.

  7. Prawda jest oto taka. Albo Poliaki pierwsze wyrezają Ukrbanderowców albo jak nic nie zdziałajut to sami budut wyrezani. Taki wtoroj a moze i treci Wolyn bandery umiejut zrobic. No Lachy pora zaczynac dumac/myslec !

  8. Tu się aż prosi zapytać – a skąd to ukraińskiej nacji w naszym kraju tak bardzo łatwo kupować mieszkania i lokale??
    Przecież tak nieporównywalnie mało i jeszcze mniej u siebie przez lata całe zarabiali?
    Pod względem tego rodzaju ZAKUPÓW są NA DRUGIM MIEJSCU PO NIEMCACH…!
    Jak nic – podobnie… odkładali,. czy tam
    przekładali przez całe dziesięciolecia.

  9. Z naszą dzietnością na poziomie 1,4 dziecka na kobietę, asymilacja Ukraińców jest jedynym wyjściem. Inaczej za 30 lat w Polsce będzie mieszkać 20mln ludzi, a wtedy nie obronimy się przed żadnym zagrożeniem zewnętrznym. Poza tym dzięki pracy Ukraińców Polacy się bogacą – właściciele firm, w których oni pracują.

  10. gonic to ukraińskie gówno z naszego kraju szmaty na razie siedzą cicho bo jeszcze nie mogą podskakiwac ale zobaczycie za pare lat podziękujemy polskiemu rządowi za syf który nam zrobią w pl już jednemu ukraincowi wp……em

  11. taaa a teraz po tym wszystkim pracodawcy zaczną się bać … ale co jak na pokładzie Ukrainiec który (ma swoje prawa) może być grubo…

  12. Lepiej oni niz muzulmanie.. nasza krew sie miesza.. mimo religi.. a tych espanialych muzulmanow co tylko cofaja cywilizacje Nie!!!!! Won z PO!!!!

Pozostaw odpowiedź neobandera Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here