zdjęcie ilustracyjne Foto: PAP Tytus Żmijewski
zdjęcie ilustracyjne Foto: PAP Tytus Żmijewski
Reklama / Advertisement

Uczennica z Boguchwały (woj. podkarpackie) wniosła na salę, gdzie miała pisać pracę maturalną z języka polskiego komórkę. Wpadła, bo akurat otrzymała sms – sygnał zwrócił uwagę nauczycieli. Jej praca została unieważniona.

– Niestety, musiałem unieważnić pracę maturalną – oświadczył mediom Zbigniew Kalandyk, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi w Boguchwale. Maturę tam w tym roku zdawało 35 osób.

– Procedury w takich wypadkach są sztywne, bezwzględne procedury. Jeśli chodzi o powód, który zostaje zapisany w protokole, to jest nim wniesienie na salę egzaminacyjną telefonu komórkowego. – dodał dyrektor. – To mój osobisty dramat, że musiałem to zrobić.

Dyrektor jest przekonany, że maturzystka nie miała złych intencji.

– Nie korzystała z tego telefonu. Nie wiedziała, że ma go w żakiecie. Była przekonana, że komórka jest w torebce, w sali, gdzie maturzyści mogli zostawić rzeczy, których nie wolno wnosić na egzamin. Wierzę jej, że tak właśnie było. To był dla niej szok. Popłakała się, ale ze zrozumieniem przyjęła decyzję o unieważnieniu pracy.

Dyrektor Zbigniew Kalandyk twierdzi, że jeszcze przed egzaminem  przypominał maturzystom, by sprawdzili dokładnie, czy nie mają telefonów i innych zabronionych urządzeń. Uczulał, jakie mogą być konsekwencje.

Komisja zorientowała się, że maturzystka ma telefon wtedy,gdy ten wydał dźwięk. Dziewczyna siedziała w pierwszej ławce. Nie dało się więc nie usłyszeć. W zasadzie jej praca była już na ukończeniu.

Dyrektor twierdzi, że pierwszy raz coś takiego zdarzyło się w jego szkole.

– Bardzo żałuję tej maturzystki – dodaje dyrektor. – To swietna uczennica. Jedna z kilku osób, które zdają maturę na poziomie dwujęzycznym.

Co dla uczennicy oznacza unieważnienie matury z obowiązkowego języka polskiego na poziomie podstawowym?

– Do kolejnych egzaminów może przystąpić jeszcze w tej sesji, natomiast język polski może zdawać dopiero za rok.- tłumaczy dyrektor Kalandyk. – Nie może przystąpić do sierpniowej poprawki. Unieważniona praca nie podlega poprawie. Niestety, ta kara jest dotkliwa. Na świadectwo dojrzałości ma szansę dopiero za rok. Tym samym, o przyjęcie na studia będzie się mogła starać także za rok.

Na razie nie wiadomo, czy podobna przykra historia zdarzyła się jeszcze gdzie indziej.

Czytaj więcej: Prawda o nauczycielach: niedouczeni, źle wykształceni, nieprzygotowani do wykonywania zawodu

Reklama / Advertisement