Flickr: Epoc Election politique
Reklama / Advertisement

Wygrał, ten co miał wygrać – Emmanuel Macron. Marine Le Pen nie miała szans. Przeciw niej zmobilizowano wszystkie siły centrowe i lewicowe, media i ,,opinię europejską”. 

Niezależny kandydat Emmanuel Macron zdobył w niedzielę 65-66,1 proc. głosów w II turze wyborów prezydenckich – wynika z opublikowanych po zamknięciu lokali prognoz ośrodków sondażowych. Jego rywalka Marine Le Pen zdobyła 33,9-35 proc. głosów. Cytowana przez nas sondażownia określiła proporcje uzyskanych głosów na 65,5% do 34,5% na korzyść Macrona. Tak czy inaczej, jego zwycięstwo jest przytłaczające.

Być może najdziwniejsze w tych wyborach było to, że Francuzi wybrali nieco młodszą wersję Francoisa Hollanda, obecnego prezydenta, który ma fatalną opinię i od którego odwróciła nawet jego własna partia. Macron był członkiem Partii Socjalistycznej a nawet pełnił funkcję ministra gospodarki, przemysłu i cyfryzacji przy prezydencie Hollandzie.

Na dodatek kandydata, który, owszem, dobrze wypadał w mediach ale który niczego konkretnego i nowego Francuzom nie przedstawił w kwestii najważniejszych problemów. Przypomnimy – obecne wybory odbyły się w kraju, w którym obowiązuje stan wyjątkowy (rzecz bez precedensu w jego historii) z powodu terroryzmu islamskiego.

Widząc, że poparcie dla Partii Socjalistycznej dramatycznie spadło, Macron założył ruch polityczny, który nazwał ,,En marche!” (Idąc), programem nie różniącym się od jego macierzystej partii.

Czytaj też: Twitterowa wojna francuskich wyborców. Obie strony wierzą w zwycięstwo. A wyniki już niedługo

Dla Polski wybór Emanuela Macrona nie oznacza nic dobrego

W czasie dwutygodniowej kampanii wyborczej przed drugą turą zdążył zaatakować Polskę. Raz za przenoszenie fabryki z Francji do Polski a dwa za odchodzenie od wartości europejskich, tak jak to rozumie Macron. Zapewne nie zmieni się to nijak i mając pod ręką Polskę, będzie nadal chętnie grał rolę strażnika ,,wartości europejskich”. Macron to skrajny euroentuzjasta. Co prawda, w czasie kampanii wyborczej zdarzyło się mu twierdzić, że Unia Europejska wymaga zmian i poprawy ale było oczywiste, że w ten sposób chce pokazać, że nie tylko Le Pen widzi jej wady. Choć owszem, Macron chciałby zmienić Unię ale nie tak, żeby przywrócić większą suwerenność krajom członkowskim. Jest wręcz przeciwnie. Macron nie przejął się Brexitem i proponuje jeszcze więcej Unii w Unii. Konkretnie ma to polegać na tym, że kraje należące do strefy euro będą się jeszcze bardziej integrować pod przywództwem Francji i Niemiec. Powstanie ,,Europa dwóch prędkości”. Kraje nie należące do strefy euro zostaną wypchnięte całkiem na margines. Dotyczy to oczywiście Polski. A przy tym nasz kraj będzie izolowany z powodu odmiennej koncepcji funkcjonowania Unii i nieprzestrzegania ,,wartości europejskich”.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że Polska ma w UE sojusznika – Wielką Brytanię i razem z nią będzie starała się hamować zapędy euroentuzjastów, z kanclerz Angelą Merkel na czele. Od dzisiaj sytuacja jest diametralnie inna. Nie ma brytyjskiego sojusznika a Francja przyłącza się do Niemiec – za Hollanda głos Francji się nie liczył, teraz będzie inaczej. Siła tego tandemu będzie przygniatająca. Dla znawców polityki francuskiej jest jasne, że w pierwszą wizytę zagraniczną nowy prezydent uda się do Berlina, gdzie zostanie serdecznie przyjęty przez Angelę Merkel.

Rządzący Polską stają przed dramatycznym wyborem – albo mimo wszystkich poważnych zastrzeżeń przyjąć jak szybko się da euro albo dać się zepchnąć na margines.

Jest jeszcze jeden wariant  – opuszczenie Unii, ale taki wariant jest nie do wyobrażenia w wypadku rządzącego PiS-u, który wszem i wobec deklaruje, że ani myśli opuszczać Unię Europejską, co, całkiem idiotycznie, sugerowali euroentuzjastyczni przeciwnicy polityczni partii rządzącej.

Nie widać więc dobrego wyjścia. Jak wiele razy w naszej historii.

Owszem, jest wysoce prawdopodobne, że Maryna Le Pen wygra kolejne wybory prezydenckie – za pięć lat, bo Macron nie zlikwiduje żadnych problemów jakie dotykają Francję – z terroryzmem islamskim na czele. Ale co się wydarzy z Unią Europejską i Polską przez te lata?

Czytaj więcej: Uwiodła Macrona, kiedy był jeszcze dzieckiem. Francja będzie mieć będzie pierwszą damę pedofila?

Reklama / Advertisement