„Za ocieplenie klimatu odpowiadają penisy”. Jak dwaj naukowcy ośmieszyli ideologię gender

Marsz Bałwanów przeciw globalnemu ociepleniu. Prowadzi pastor Jesse Jackson fot. twitter/the onion

To nie żart! Dwaj naukowcy, Jamie Lindsay i Peter Boyle, filozof oraz fizyk i matematyk, postanowili dla żartu udowodnić, że za ocieplenie klimatu odpowiadają męskie penisy. Poświęcone studiom gender czasopismo Journal of Cogent Social Sciences nie tylko opublikowało ich tekst, ale także przyznało mu wysokie noty za „wartość naukową”.

Lindsay i Boyle postanowili zastosować w swoim „badaniu” te same naukowe pojęcia, którymi operują studia gender. Dla zwolenników tezy, że płeć nie jest sprawą biologiczną, a kulturową, te same słowa znaczą bowiem co innego. „Męskość” nie jest więc pojęciem biologicznym, ale socjologicznym i kulturowym. To właśnie „męskość” w inspirowanych lewicową ideologią studiach gender uważa się za przyczynę problemów społecznych, ekonomicznych i politycznych. A więc czemu również nie klimatycznych?

Na początek naukowcy postanowili udowodnić, że penis nie jest narządem męskim, a „konstrukcją społeczną”. Dzięki wykorzystaniu pojęć z zakresu studiów gender okazało się to wyjątkowo proste. W dalszej kolejności trzeba było znaleźć związek między penisem-konstrukcją społeczną, a zmianami klimatycznymi.

Tu również nie było problemów. Aby udowodnić „męski” charakter współczesnej ekonomii, prowadzącej do zmian klimatycznych, Lindsay i Boyle odwołali się m.in. do „zawodów w sikaniu na odległość” oraz poddali dokładnej analizie zastosowanie słowa „kutas”. Uznali, że to ono właśnie napędza konkurencję ekonomiczną w sposób nie liczący się ze środowiskiem naturalnym, a co za tym idzie – zmianami klimatycznymi.

Publikacja „Koncepcyjny penis jako konstrukcja społeczna” liczyła 5 stron, jedną stronę zajęły dodatkowo przypisy, odwołujące się do kilkunastu publikacji z zakresu studiów genderowych. Pod względem formalnym spełniała wszystkie warunki pracy naukowej. Redaktorzy Journal of Cogent Social Sciences nie tylko przyjęli ją do druku, ale też przyznali jej wysokie noty. Cały tekst w wersji PDF można znaleźć TU.

Czytaj też: Korwin-Mikke bez cenzury. O partii Wolność, ruchu Kukiza, PiS, Rosji, socjalizmie w głowach Polaków i imigracji [VIDEO]

Żart Lindsaya i Boyle’a nie był zupełnie nowym pomysłem. Odwoływał się do słynnej już publikacji amerykańskiego fizyka Alana Sokala, który w 1996 roku w recenzowanym piśmie naukowym poświęconym studiom kulturowym Social Text opublikował dzieło „Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce grawitacji kwantowej”. Przedstawił w nim, używając naukowego żargonu, fikcyjną koncepcję związków pomiędzy koncepcjami rozwoju społecznego, emancypacji i feminizmu oraz w szczególności dekonstruktywizmu a grawitacją kwantową.

Tekst był typowym lewicowym naukowym bełkotem. Sokal pisząc swój tekst powoływał się na postmodernistów, w tym na Jacques’a Derridę, wybierając ich bezsensowne wypowiedzi, w których używają terminologii z zakresu nauk ścisłych. Oto fragment: „Podobnie jak liberalne feministki często zadowalają się minimalnym zakresem prawnej i społecznej równości kobiet, a w kwestii aborcji wolnością wyboru, tak również liberalni (a nawet niektórzy socjalistyczni) matematycy często zadowalają się pracą pod hegemonistycznym rygorem aksjomatyki Zermela-Fraenkla (która, odzwierciedlając swoje liberalne dziewiętnastowieczne korzenie, już zawiera aksjomat równości) uzupełnionej jedynie aksjomatem wyboru”.

Artykuł odniósł wielki sukces, chociaż po ujawnieniu prowokacji redaktor naczelny „Social Text” stracił pracę, a Alan Sokal został wpisany przez redakcję na listę autorów, których prace nie będą publikowane. I chociaż od tamtych czasów minęło już 20 lat, nauki społeczne są wciąż pełne lewicowego bełkotu.

Czytaj też: Michalkiewicz o sprawie Magdy Żuk: „Stare kiejkuty pobrały już od egipskich alfonsów zaliczki na konto nowych dostaw świeżego mięska”

5 KOMENTARZE

  1. My też mamy swoich zgrywusów. Ktoś jeszcze to pamięta?
    „- To zupełnie nierealne pomysły. Czyste chciejstwo. Człowiek składający takie obietnice okłamuje Polaków! – stwierdziła w rozmowie z „Rzeczpospolitą” posłanka PO Ligia Krajewska. Nie wiedziała, że w ten sposób ocenia… program własnej partii.”

  2. Może to dziwne, ale zauważyłem, że ogromna większość pastorów, szczególnie z tzw. „wolnych kościołów”, to zwyczajni idioci. Nie wiem dlaczego, ale moje obserwacje wskazują, że właśnie tak jest. Może religia po prostu aż tak ogłupia? Księży katolickich dotyczy to w znacznie mniejszym stopniu, może dlatego, że zanim dostaną święcenia muszą przejść przez dosyć szczelne „sito” intelektualne…

    • Księża katoliccy podlegają pewnej selekcji przez organizację. Muszą również posiadać wykształcenie. Pastorem może mianować się każdy niedowartościowany typ, jeżeli taka mu przyjdzie ochota.

  3. Filozofia Neo Gender.
    „Proste operatory arytmetyczne były wystarczającym wyzwaniem dla przyszłych sprzedawców rzeczy różnych i niepotrzebnych. Jednak praca na uczelni, mimo braku zaangażowanych słuchaczy, bardzo odpowiadała Angusowi. Nie czuł się ani trochę gorszy od zatrudnionych na etatach specjalistów z katedry feng shui lub wykładowców filozofii neogender – czymkolwiek ona była. Angus zainteresował się kiedyś tym gender, ale zrezygnował w chwili, gdy dowiedział się o modularnej analizie struktur rodzin patchworkowych. Dobrze to brzmiało, ale nie miało matematycznego sensu. Dużo studentów wybierało jednak ten przedmiot z uwagi na ekscytujące zajęcia praktyczne.” Fragment powieści „Kukiełki i Dusze”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here