Romuald Szeremietiew: Imigranci ukraińscy w Polsce mogą stać się zapleczem dla antypolskiego terroryzmu

Romuald Szeremietiew vs banderyzm (fot Jan Bodakowski)

W swoim najnowszym wpisie na Facebooku Romuald Szeremietiew ostrzegał, że imigranci ukraińscy w Polsce mogą stać się zapleczem dla antypolskiego terroryzmu.

Zdaniem Romualda Szeremietiewa Ukraina „zaatakowana przez Rosję, borykająca się z rozlicznymi problemami stara się zbudować wspólnotę narodową, która będzie zdolna obronić państwo.

Polacy znają wartość niepodległości i dlatego z sympatią odnoszą się do niepodległościowych dążeń Ukraińców. Jednak w Polsce zaczynamy dostrzegać też niepokojące objawy w tym procesie.

Widzimy, że coraz więcej Ukraińców poszukując w przeszłości oparcia dla niepodległościowych dążeń za fundament przyjmuje spadek idei tzw. integralnego nacjonalizmu i takie formacje jak Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia oraz ich przywódca Stefan Bandera. Dla pamiętających zbrodnie popełnione na Polakach przez zwolenników Bandery w latach II wojny światowej taki wybór jest niemożliwy do zaakceptowania. Jednak nie tylko o to chodzi.

W okresie II RP w granicach państwa mieszkało kilka milionów Ukraińców. Podejmowane przez polskie władze próby ułożenia relacji z Ukraińcami były torpedowane przez ukraińskich nacjonalistów. Zapoczątkował to zamach zorganizowany w listopadzie 1921 roku we Lwowie przez ukraińskich nacjonalistów na marszałka Józefa Piłsudskiego.

Zamach nie powiódł się, ale nie poprzestano na tym przeprowadzając akcje terrorystyczne obejmującą tereny województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Podpalano zabudowania gospodarstw i folwarki. Płonęły stogi zboża, podkładano bomby pod posterunki policji, niszczono słupy telegraficzne i linie kolejowe.

W 1929 roku utworzono Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. OUN wzmogła terror uderzając też w tych polskich polityków, którzy sprzyjali Ukraińcom. Orędownikiem współpracy z Ukraińcami był wpływowy piłsudczyk poseł Tadeusz Hołówko.

29 sierpnia 1931 roku terroryści z OUN włamali się do jego pokoju w pensjonacie w Truskawcu i zamordowali go. W 1931 roku ministrem spraw wewnętrznych został płk Bronisław Pieracki, który wykonał szereg gestów dobrej woli wobec ukraińskiej społeczności (m.in. dopuszczono Ukraińców do stanowisk w administracji).

15 czerwca 1934 roku terrorysta OUN postrzelił śmiertelnie Pierackiego – organizatorem zamachu na ministra był Stefan Bandera. Zbrodnie popełnione na Polakach w okresie II wojny światowej były więc niejako naturalną konsekwencją tego co ukraińscy nacjonaliści robili przedtem.

Dlaczego wspominam o tym? W Polsce od pewnego czasu powiększa się stale liczba Ukraińców, którzy pracują na budowach, w usługach, studiują na uczelniach. Władze polskie wyrażają zadowolenie, że w ten sposób uzupełnia się braki w sile roboczej i służy to rozwojowi gospodarczemu. Pojawia się jednak pytanie: czy w tej masie Ukraińców nie znajdą się jacyś zwolennicy banderyzmu? I powstaje obawa – czy w przyszłości mieszkając w Polsce Ukraińcy nie zechcą sięgnąć do „tradycji” OUN/UPA? Czy polskie władze dostrzegają ten problem?

Polskie władze nie mogą udawać, że nie widzą na jakim fundamencie elity ukraińskie budują swoje państwo. Polska racja stanu nakazuje, aby zbrodnicza przeszłość ukraińskich nacjonalistów została potępiona. Nie tylko z powodów historycznych, także dlatego, aby Rosja nie mogła grać tym chcąc skłócić Polaków z Ukraińcami.

Zbrodniarze z UPA nie mogą być uważani za bohaterów – to musi być dla Kijowa oczywiste. Polska ma prawo oczekiwać tego od Ukrainy. W tej kwestii stanowisko Polski musi być jednoznaczne również dlatego, aby w przyszłości nie trzeba było przeżywać powtórki z historii.
———————-
Ostatnio doszło na Ukrainie do kilku incydentów antypolskich (m.in. ostrzelanie konsulatu polskiego w Łucku). Dość powszechnie wyrażane jest przekonanie, że to sprawka Rosjan. Szkoda, że ukraińskie władze nie zdołały dotąd ujawnić sprawców tych zdarzeń. Zdołały natomiast zakazać polskiemu IPN poszukiwań szczątków ofiar UPA na terenie Zachodniej Ukrainy”.

O opiniach Romualda Szeremietiewa pisaliśmy w
Romuald Szeremietiew o decyzji MON powołującej oddziały do walki w cyberprzestrzeni

8 KOMENTARZE

  1. Ciekawe co teraz niejaki Masław napisze ? Janek B. krytykuje Banderę i jest rusofilem

  2. pisobolszewiki nic nie zrobia bo amerykkanie nimi steruja. Tak jak zimny lech sprowadził czeczecow, to karakan sprowadza ukraincow. Problem bedzie ten sam przesteprczosc i ukrainski Krakow.

  3. I historia zatacza koło, wtedy potrwało to około 20 lat i zaczynało się w TEN SAM SPOSÓB CO TERAZ. Tego barachła jest coraz więcej, i to jest niepokojące. Rabacja galicyjska, potem Wołyń 1943 (po 20 latach), Wtedy też władze ignorowały ataki (jak pisze p. Szeremietiew) i próbowały jeszcze się integrować!: „(…)wykonał szereg gestów dobrej woli wobec ukraińskiej społeczności (m.in. dopuszczono Ukraińców do stanowisk w administracji).”. A teraz jest inaczej? Jest to samo! Najgorsze jest to, że ludzie nie widzą tego problemu tak jak wtedy! Wołyń może się powtórzyć, to nie jest coś co się stało. Wojna też miała być tylko jedna…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here