TYLKO U NAS! Jak Trump nam pomoże zbudować Międzymorze. Poufne memorandum dla prezydenta USA: „Chodzi o stworzenie sojuszu północ-południe w Europie środkowo-wschodniej”

Andrzej Duda, Donald Trump. Foto: PAP/EPA

Prezydent USA jest podejrzewany przez amerykańską lewicę o bycie agentem rosyjskim. Jest celem histerycznej kampanii propagandowej, której narracja przekonuje obywateli, że Vladimir Putin wygrał wybory za Trumpa, który teraz ma rządzić na korzyść Kremla. Aby skontrować ten nonsens prezydent USA powinien pomóc w projekcie Intermarium. Jest on bowiem kontrą dla Moskwy jak i antyamerykańskich głosów w Berlinie i Brukseli.

W istocie poparcie dla Międzymorza będzie „wzmocnieniem wschodniej flanki NATO.” Pozwoli to odciążyć Stany Zjednoczone w tym regionie.

„Kluczem jest mocniejsza współpraca gospodarcza, infrastrukturalna, energetyczna, a w końcu i polityczno-militarna w tym regionie. Na długą metę chodzi o stworzenie sojuszu północ-południe w Europie środkowo-wschodniej, który podziela wspólne wartości Cywilizacji Zachodniej. Większość z krajów regionu stawia opór ideologi multikulturalizmu, inwazji migrantów, oraz utworzenia separatystycznych enklaw niezaasymilowanej ludności.”

Ponadto kraje Międzymorza poważnie traktują swoje członkowstwo w NATO i inwestują w obronę. Ponieważ Europa Zachodnia „popełnia demograficzne samobójstwo” należy wesprzeć Intermarium, gdzie patologie powodujące upadek Francji, Niemiec i innych krajów są wciąż małozaawansowane.

Niedługo islam spowoduje, że wartości, którym hołduje Ameryka pozostaną jedynie na wschodzie Europy. A to oznacza, że narody Międzymorza staną się dużo bardziej solidnymi członkami NATO. W końcu bezpieczeństwo regionalne – w oparciu o solidarność Międzymorza — dotyczy również wzmocnienia gospodarczego Intermarium w kontekście handlu trans-atlantyckiego.

Tak rząd RP powinien prawić. Czy potrafi?

Zobacz też: Donald Trump ostatecznie zaorał lewaków i ekologów! Genialny pomysł na mur graniczny [VIDEO]

Już jedną taką szansę Warszawa zmarnowała w Monachium. Gdy USA poprosiły aby Polska zorganizowała spotkanie wspólnie z państwami bałtyckimi polski prezydent odmówił. Domagał się spotkania tylko z Amerykanami. To bardzo zły ruch. Oznaczało to, że Polskę nie interesuje Intermarium; że Polska nie ma wpływów wśród sąsiadów; oraz, że Polska nie potrafi porzucić swych partykularnych pretensji nacjonalistycznych na rzecz regionalnej solidarności – nawet w obliczu rosyjskich zagrożeń i niemieckich wyzwań. Tak to zostało odebrane: prowincjonalny egoizm narodowy. Ponadto to był pierwszy raz od wojny w Iraku, gdy USA poprosiły RP o cokolwiek. Polska miała szanse zrobić Ameryce przysługę, ale Warszawa się wypięła na Waszyngton.

Mam nadzieję, że teraz pójdzie lepiej.

Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 10 czerwiec 2017
www.iwp.edu