Morawiecki się wygadał i niechcący zdradził swoje plany. Fatalne wiadomości dla Polaków na drugą połowę roku. Tak źle jeszcze nie było

Mateusz Morawiecki. / Źródło: PAP/Marcin Bielecki

Po ogłoszeniu nadwyżki budżetowej po 6 miesiącach roku propagandyści Prawa i Sprawiedliwości popadli w euforię. Oczywiście był to chwyt marketingowy, nadwyżkę osiągnięto dzięki trikom finansowym, które Morawiecki świetnie zna, np. zwiększeniu wpływów z NBP, niższym inwestycjom (co długofalowo szkodzi gospodarce), wstrzymywaniu zwrotów VAT.

Można było być umiarkowanie zadowolonym, że nie utrzymano tempa zadłużania z czasów poprzedniej ekipy rządzącej. Okazuje się jednak, że byłaby to radość przedwczesna.

Morawiecki zapowiedział bowiem, że w 2017 roku deficyt będzie niższy niż 50 miliardów złotych. Wobec nadwyżki w pierwszej połowie roku oznacza to, że na drugą część 2017 Morawiecki szykuje deficyt w wysokości około 50 miliardów złotych.

Czytaj również: Morawiecki oszalał! Chce wprowadzić podatek 75% za wypłatę odkładanych przez Polaków pieniędzy

Zadłużenie państwa na tę skalę w ciągu pół roku nie udało się jeszcze żadnemu ministrowi finansów. Ba, największy dotychczas deficyt w ciągu roku wynosił nieco ponad 46 miliardów złotych.

Ten deficyt będzie bardzo niski w tym roku. (…) On będzie niższy niż 50 mld zł, czyli niższy niż 2,5 proc. PKB prawdopodobnie w tym roku – powiedział w tym tygodniu Morawiecki. W większości mediów te słowa przeszły bez echa.

Zobacz także: Letnie szaleństwo Morawieckiego! Polacy na urlopach, a on szykuje aż TRZY NIEKORZYSTNE ZMIANY W PODATKACH. I to nie koniec…

Przypomnijmy, że planowano na obecny rok blisko 60 miliardów złotych zadłużenia, wynik poniżej 50 miliardów złotych znów pozwoli TVP Info na wyemitowanie całodniowego pasma specjalnego, w którym „wybitni” eksperci będą piać z zachwytu nad tym, że PiS zadłużył nas – obywateli – mniej niż obiecał.

Jeżeli Morawiecki faktycznie ma takie plany to oznacza, że od lipca do grudnia dziura budżetowa będzie rekordowa i może wynosić około 50 miliardów złotych. Od czasu poprzednich rządów PiS, kiedy za finanse odpowiadała Zyta Gilowska i zadłużenie malało, w każdym kolejnym roku jest ono większe niż w tamtym okresie.

Warto przeczytać: Rozłam w obozie władzy. Prezydent krytykuje partię Kaczyńskiego i przyznaje: „Działania PiS szkodzą dobrej zmianie”

Dotychczasowy niechlubny rekord zadłużenia padł w 2016 roku (ponad 46 miliardów), jednak wtedy już po pierwszych sześciu miesiącach zadłużenie wynosiło ponad 18 miliardów złotych. Gdyby minister finansów chciał osiągnąć podobny poziom oznaczałoby to, że w drugiej połowie roku deficyt wyniesie, uwaga, 52 miliardy złotych!

Źródła: PAP/Bankier.pl/Wolnosc24.pl