Rewolucja w polskim kościele. Zakonnice chcą umowy o pracę

Zakonnice fot. Wikipedia CC 3.0 autor: Eugenio Hansen

Zakonnice się buntują. Wydaje się, że coraz szybciej galopujący świat dotarł do instytucji, w której podstawą działania jest posłuszeństwo.

Do tej pory zakonnice miały i nadal mają nieuregulowany status prawny odnośnie do swojej pracy. Często za ciężką pracę nie dostają wynagrodzenia lub dostają bardzo niskie. Zakonnice chcą być zatrudniane na umowy o pracę.

Kwestię zatrudnienia kobiet w habitach poruszyła w rozmowie z Radiem Plus s. Jolanta Olech, urszulanka i sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Przypomniała, że starania trwają od końca lat 90. Wyraziła też nadzieję, że wszystko będzie jasne po jednej z najbliższych Konferencji Episkopatu Polski.

„Chcemy, żeby zakonnice pracujące dla instytucji kościelnych były zatrudniane na podstawie umowy o pracę. W wielu kuriach, parafiach to już jest, ale nie wszędzie” – wyjaśnia zakonnica i zaznacza, że prace są na końcowym etapie. – Są jeszcze dyskusje o zdania, o słowa – tłumaczy s. Jolanta Olech.

„Jesteśmy gotowe służyć każdemu, kto tego potrzebuje i wykonywać posługi najbardziej intymne, nieodpłatnie i z poświęceniem. Natomiast czym innym jest gotowość do posługi potrzebującemu, a czym innym jest kwestia zatrudnień w domach, prowadzenia domów. Czasem bez umowy o pracę. Często za kiepskie pieniądze albo żadne” – tłumaczy urszulanka.

Czytaj też: Kościół kontra alkohol. Biskupi opracowali Narodowy Program Trzeźwości

„Jeżeli wychodzimy z takiego założenia, że pobieranie pieniędzy za swoją pracę jest niezgodne z ubóstwem, to z czego mają żyć zakonnice? Czasem ludzie myślą, że my dostajemy z Kościoła, nie wiem jakie pieniądze. Niczego nie dostajemy. To, co mamy, to jest praca naszych rąk” – podkreśla urszulanka.

Czytaj też: W odmętach lewackiego szaleństwa. Dla pracowników tych linii lotniczych wyrazy: „mama”, „tata”, „mąż” „żona” są zabronione

„Większa wrażliwość i zdolność do empatii, większa wrażliwość na przestrzenie potrzebujące pomocy, na ludzi wykluczonych, na problem dzieci, młodzieży. Nie chciałabym poruszać bardzo trudnych tematów, ale przeżywany bardzo boleśnie w ostatnich czasach sprawę pedofilii. Ufam przynajmniej, że w świecie, w którym kobiety mają więcej do powiedzenia, tego rodzaju sytuacji, tak dużo by nie było” – przekonuje siostra Jolanta Olech

Ten problem jest nie tylko w Polsce. Sprawą się zajął watykański miesięcznik „Women, Church, World”, który poparł starania zakonnic o godne wynagrodzenie.

W dodatku do „L’Osservatore Romano” anonimowe mniszki opowiadały, jak zrywają się o świcie, by przygotować hierarchom ubranie i posiłek. Dodawały przy tym, że wynagrodzenie, które otrzymują, jest symboliczne, albo nie mają go wcale.

Źródło: Money.pl

Reklama / Advertisement

2 KOMENTARZE

  1. No hańba. Może jeszcze umowy o pracę u Januszy biznesu? Co to się wyprawia. W Rosji i Chinach nikt nie ma umowy o pracę i jaki tam raj.

  2. I słusznie- nie są niewolnicami księży- ich praca powinna być w oparciu o umowę i sprawiedliwie wynagradzana. Kolejna hańba kościoła- zakonnice niewolnice- dobrze że podnoszą głowę i chcą to zmienić- trzymam kciuki i popieram.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here