Sensacja! To Polacy zrobili z Trumpa prezydenta. A Żydzi na niego nie głosowali…

Donlad Trump i polska flaga/ PAP/pixabay
Donlad Trump i polska flaga/ PAP/pixabay

Michigan, Pensylwania i Wisconsin, łączą je dwie rzeczy. W każdym ze stanów niewielką ilością głosów wygrał Donald Trump. W każdym z nich Polonia masowo poparła aktualnego gospodarza Białego Domu. Szacuje się, że ok. 80 proc. Polaków mieszkających w USA zagłosowało na Donalda Trumpa, co pozwoliło mu ostatecznie prześcignąć Hillary Clinton.

Trzy stany, gdzie mieszkający Polacy stanowili od 10 do 15 proc głosujących, dały Trumpowi 46 głosów elektorskich. Przypomnijmy, że aktualny prezydent wygrał ostatecznie różnicą 77 głosów. Oznacza to, że gdyby nie Polonia, która w zdecydowanej większości poprała aktualnego prezydenta, dziś w Białym Domu siedziałaby Clinton.

W USA istnieją stany, gdzie co do zasady wygrywają Republikanie. W innych wielkim zaskoczeniem jest przegrana Demokratów. Michigan, Pensylwania i Wisconsin należą natomiast to tzw. „swing states”, które bardzo często zmieniają swoje upodobania wyborcze, co z kolei przekłada się na zwycięstwo danego kandydata w wyborach prezydenckich.

Masowe poparcie Polaków przełożyło się na minimalne zwycięstwo w każdym z trzech wymienionych stanów. W Michigan różnica między Clinton a Trumpem wyniosła zaledwie 0,2 punktu procentowego, w Pensylwanii 0,7 p.p., a w Wisconsin 0,8 p.p.

ZOBACZ: Trump zaprosił Putina do Waszyngtonu. Chce też pojechać do Moskwy

Nawet tak niewielkie różnice pozwoliły Trumpowi zdobyć ogromną ilość głosów elektorskich, gdyż według lokalnych przepisów w Michigan, Pensylwanii i Wisconsin obowiązuje zasada: zwycięzca bierze wszystko. Oznacza to, że nie jest ważna ilość głosów, jaką zdobył drugi kandydat, gdyż osoba, która zajęła pierwsze miejsce zgarnia całą pulę głosów elektorskich.

Warto również zauważyć, że o ile Trump może być wdzięczny Polakom i musi w jakiś sposób liczyć się z sympatiami Polonii, o tyle nie można tego powiedzieć o diasporze żydowskiej, która w zaledwie 10 proc. zagłosowała na gospodarza Białego Domu.

To z kolei stanowi dowód, iż Polska i relacje z Warszawą są dla Waszyngtonu ważne, czym można tłumaczyć próby załagodzenia sporu z Izraelem oraz naciski na Tel Awiw, by zaprzestał agresywnych ataków na nasz kraj. Bo Polacy z Ameryki przecież drugi raz na Trumpa głosować nie muszą. I to wydaje się obecnie najsilniejszym argumentem w obecnym żydowsko-polskim sporze, w którym Stany Zjednoczone próbują gerać rolę arbitra.

Źródło: nczas.com/dziennikzwiazkowy.com/washingtonpost.com/Twitter