Jeden wąż dusiciel się znalazł. Większy i groźniejszy pyton tygrysi spod Warszawy nadal jest poszukiwany

Pyton. Foto: PAP/EPA
Pyton. Foto: PAP/EPA

„Warszawski” prawie 6-metrowy pyton nie został jeszcze odnaleziony, ale za to złapano „mniej znanego” węża boa, który uciekł z mieszkania w Bydgoszczy. W sprawie pytona spod Warszawy policja przesłuchała fotografa.

29 czerwca w Bydgoszczy uciekł boa dusiciel z mieszkania na Czyżkówku. On, a właściwie ona ma „zaledwie” 2 m. długości. Szukano jej 2 tygodnie i znaleziono niezbyt daleko od mieszkania właściciela.

Wężyca ma 11 lat. Według właściciela nie jest groźna. „Jest łagodnym wężem. I to nie jest żart, proszę potraktować sprawę poważnie”. Mimo że węże boa nie są tak groźne dla człowieka jak pytony tygrysie, to należy potraktować te słowa i z pewną dozą sceptycyzmu.

Gad uciekł przez uchylone okno. W końcu został zauważony przez jedną z mieszkanek i złapany. Właściciela czeka jeszcze sprawa w sądzie za brak należytej opieki nad swoim zwierzęciem. Węże boa osiągają długości 4 m. na wolności i około 3 m. w niewoli. Pyton tygrysi może mieć nawet do 8 m. długości.

Tymczasem policja przesłuchała fotografa z Warszawy, który nad Wisłą koło Wilanowa robił sesje z egzotycznym wężem. Okazało się, że to inny okaz niż ten, który jest poszukiwany. Policja potwierdziła, że fotograf swojego gada nie zgubił.

W środę po południu „Gazeta Stołeczna” podała na swojej stronie internetowej, że jej czytelniczka poinformowała o fotografie, który mógł wypuścić pytona nad Wisłą. Mężczyzna wykonuje sesje erotyczne, w których wykorzystuje egzotyczne węże. „W portfolio fotografa na portalach społecznościowych faktycznie dominują węże, na przykład oplatające nagie kobiety. Pozują na piasku albo na spękanej suchej ziemi. Takiej samej jak na łachach nad Wisłą. Są też zdjęcia samochodu terenowego, w którym przewożone są gady i one same luzem na polnej drodze, w wodzie przy wiślanej łasze. Ze zdjęć wynika, że fotograf ma dwa duże węże i jednego mniejszego” – opisał dziennikarz. Według informacji „GS” fotograf miał urządzać sesje w okolicach Wilanowa.

W czwartek komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie powiedział PAP, że fotograf z Warszawy sam się zgłosił na policję, by złożyć zeznania. „Fotograf został przesłuchany w charakterze świadka. Powiedział, że dwukrotnie robił nad Wisłą sesje z wężami. Jest właścicielem czterometrowego pytona tygrysiego. Kryminalni potwierdzili obecność węża w jego mieszkaniu” – powiedział PAP policjant.

Dodał, że nad Wisłą nadal trwają poszukiwania pytona tygrysiego, którego wylinkę znaleziono w okolicach Konstancina-Jeziorny. W środę powiatowy zespół kryzysowy zdecydował, że teren będzie monitorowany z lądu i powietrza. W czwartek nad terenem, na którym może przebywać gad, krążył dron z kamerą.

Poszukiwania odbywają się koło miejscowości Gassy. Eksperci twierdzą, że panują tam idealne warunki dla węża, bo jest to teren podmokły, a w ostatnich dniach było gorąco.

Poszukiwania pytona tygrysiego trwają od soboty. Wtedy znaleziono jego 5-metrową wylinkę. „Była miękka i elastyczna, a to, zdaniem ekspertów, oznacza, że była świeża. Zwierzę musi być w dobrej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej, bo wylinka była w całości. Wąż zrzucał ją spokojnie, musiał się dobrze czuć na tym terenie. Możliwe, że przebywał tu już dosyć długo” – powiedziała w rozmowie z PAP Agnieszka Pindelska-Litkie, kierownik Biura Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych w Starostwie Powiatowym w Piasecznie.

Wciąż nie wiadomo, jak wąż znalazł się w Gassach. Policja otrzymała od starostwa rejestr hodowców pytonów z powiatu piaseczyńskiego. Funkcjonariusze sprawdzają, czy węże są w terrariach.

Każdy, kto ma informację o zwierzęciu bądź dotyczące jego ucieczki, jest proszony o kontakt z policją pod numerem (22) 604 52 13 lub Fundacją Animal Rescue Polska – (22) 350 66 91.

Źródło: Super Express/ PAP

Reklama / Advertisement

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here