Uznanie relacji homoseksualnej za małżeństwo prowadzi do uznawania poligamii

Mec. Jerzy Kwaśniewski, fot. il. Foto: YouTube
Mec. Jerzy Kwaśniewski, fot. il. Foto: YouTube

W „Rzeczpospolitej” mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris wyjaśnia na czym polega Konwencja Praw Rodziny oraz przestrzega przed lewicowymi eksperymentami na niej. Przytacza także mocną opinię prezesa amerykańskiego Sądu Najwyższego na temat uznawania w świetle prawa za rodzinę związki homoseksualne.

Prawnik zauważa, że „charakteryzujące ideologię gender twierdzenie o pochodzeniu przemocy z konfliktu tradycyjnych społeczno-kulturowych ról płciowych należy uznać za empirycznie sfalsyfikowane, to teza o rodzinie chroniącej przed patologią od lat potwierdza się w niezliczonych badaniach”.

Statystyki Departamentu Sprawiedliwości nt. przemocy partnerskiej w USA prowadzone w 2010 r. wykazały, że niezamężne kobiety są 4 razy bardziej narażone na przemoc ze strony partnera niż kobiety pozostające w związku małżeńskim, a w przypadku niezamężnych kobiet mieszkających z dziećmi przemoc ze strony partnera występowała ponad 12-krotnie częściej niż w przypadku mężatek – pisze mec. Jerzy Kwaśniewski.

Podobne wyniki mamy w przypadku ochrony praw dzieci.

Czwarte Narodowe Badanie nt. Przemocy i Zaniedbań w USA z 2010 roku potwierdziło natomiast, że dziecko wychowywane przez biologicznych rodziców pozostających w związku małżeńskim jest ofiarą przemocy fizycznej, seksualnej i emocjonalnej ponad dziesięciokrotnie rzadziej niż dziecko pod opieką samotnego rodzica i jego partnera oraz pięciokrotnie rzadziej niż dziecko, którego rodzice nie są w związku małżeńskim. Również polskie i węgierskie badania potwierdzają, że silne więzi rodzinne stanowią istotne czynniki chroniące przed przemocą, alkoholizmem, narkomanią. Wbrew sugestii red. Michała Płocińskiego, to zatem nie teza o monopolu związków nieformalnych na przemoc, ale udokumentowana wiedza o małżeństwie jako instytucji systemowo chroniącej przed przemocą, stanęły u podstaw projektu Konwencji. A szerzej, u podstaw konstytucyjnej zasady ochrony małżeństwa i rodziny – zauważa na łamach „Rzeczpospolitej” prezes Ordo Iuris.

Mecenas zwraca też uwagę, że „ze szczególną krytyką red. Płocińskiego spotkała się ochrona, przede wszystkim dzieci, przed konsekwencjami prawnej instytucjonalizacji relacji homoseksualnych, poligamicznych i kazirodczych”.

Zjawiska te łączy wspólny mianownik: podważenie konstytucyjnej tożsamości małżeństwa, stanowiącego fundament rodziny optymalnie realizującej funkcje prokreacyjne, socjalizacyjne, kulturowe i opiekuńczo-zabezpieczające. Chociaż dyskusja na ten temat bywa w kręgach akademickich tłumiona ze względów ideologicznych, poważne i prowadzone na szerokich próbach badania empiryczne – jak te zrealizowane w USA przez prof. Marka Regnerusa – potwierdzają, że wychowanie dzieci w „nowych typach związków” nie pozostaje bez wpływu na ich integralny rozwój – pisze prawnik.

Przypomina też, że „nie tylko relacje homoseksualne walczą obecnie o uprzywilejowywanie równe z małżeństwem” i przytacza opinię Johna Robertsa, prezesa Sądu Najwyższego USA na ten temat.

Prawo wielu krajów Europy nie penalizuje związków kazirodczych, a w pewnych sytuacjach w Szwecji czy Holandii można uzyskać zgodę na uznanie takiej relacji za małżeństwo. Postulat taki był również formułowany w Polsce, by wspomnieć publicystykę Jana Hartmana sprzed czterech lat. Słusznie też zauważył Prezes Sądu Najwyższego USA John Roberts, który w głosie odrębnym do wyroku Obergefell v. Hodges wskazał, że rozumowanie prowadzące do uznania za małżeństwo relacji homoseksualnej z tą samą siłą prowadzi do uznania za prawo podstawowe związku poligamicznego. Te argumentację poparli sędziowie Clarence Thomas i Antonin Scalia.Postulaty zrównania z małżeństwem związków poligamicznych już dzisiaj można usłyszeć ze strony środowisk muzułmańskich Francji i Szwecji – przestrzega mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris.

Źródło: rp.pl

1 KOMENTARZ

  1. Reksio i Kolargol i 500 plus na kota Filemona i kota Bonifacego, normalna polska rodzina, a w Ruchu Autonomii Śląska to niech sobie będą razem nawet Bolek, Lolek i Tola…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here