Rząd i media znów okłamały Niemców? Szef kontrwywiadu wbrew propagandzie mówi, że w Chemnitz nie było ataków na imigrantów [VIDEO]

Źródło:YT

Szef niemieckiego kontrwywiadu (BfV) Hans-Georg Maassen w opublikowanym w piątek wywiadzie dla „Bilda” wyraził wątpliwość, czy w Chemnitz po zabiciu Niemca rzeczywiście doszło do ataków na obcokrajowców. Wcześniej ataki te potępiła kanclerz Angela Merkel. Przez tydzień w mieście trwały protesty i starcia z policja po trym jak nielegalni imigranci zamordowali Niemca. Rząd i media oskarżały wtedy prawicowe ugrupowania o urządzanie polowania na cudzoziemców

Pod koniec sierpnia w Chemnitz (Saksonia) na festynie miejskim doszło do bójki z udziałem kilku osób różnej narodowości, w której ranne zostały trzy osoby; jedna z nich – 35-letni Niemiec pochodzenia kubańskiego – zmarła. O morderstwo podejrzani są dwaj nielegalni imigranci z Syrii i Iraku. Wg niektórych świadków Niemiec miał stanąć w obronie napastowanych kobiet.

Po tym zdarzeniu w mieście zorganizowane zostały liczne demonstracje środowisk prawicowych i przeciwników niemieckiej polityki imigracyjnej, podczas których miało dojść do ataków na obcokrajowców, policjantów i polityków.

Demonstrujących próbowali zaatakować naziści z Antify i inne lewackie bojówki. Obie grupy były rozdzielone kordonami policji, ale mimo to doszło do starć, w których rannych zostało kilkanaście osób

Urząd Ochrony Konstytucji „nie dysponuje wiarygodnymi dowodami na to, że takie ataki miały miejsce” – powiedział Maassen.

Odniósł się do nagrania wideo, które ma przedstawiać ataki na osoby pochodzące z innych krajów na Johannisplatz w centrum Chemnitz.

Nie ma żadnych dowodów na to, że zamieszczone w internecie nagranie tego domniemanego zajścia jest autentyczne – zaznaczył. Jak dodał, „wiele przemawia za tym, że chodzi tu o celową dezinformację, być może po to, by odwrócić uwagę opinii publicznej od zabójstwa, do którego doszło w Chemnitz”.

Opinia szefa BfV jest sprzeczna ze stanowiskiem kanclerz, która podobnie jak jej rzecznik Steffen Seibert mówiła o urządzanych w Chemnitz „polowaniach„.

W środę odmienne stanowisko wyraził też partyjny kolega Merkel, premier Saksonii Michael Kretschmer, który – jak pisze dpa – spotkał się za to z ostrą krytyką. Szefowa rządu, zwracając się do Kretschmera, podkreśliła, że istnieją zdjęcia „bardzo jasno pokazujące nienawiść i prześladowanie niewinnych ludzi”.

Od podobnych zajść politycy powinni się dystansować – dodała.

Także minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer w środę skrytykował przedwczesne jego zdaniem wypowiedzi na temat zajść w Chemnitz.

Jestem za tym, by politycy wypowiadali się na podobne tematy dopiero wtedy, gdy posiadają sprawdzone informacje – oświadczył.

Seehofer, który jest przywódcą chadeckiej bawarskiej partii CSU – w sprawie migracji zajmującej ostrzejsze stanowisko niż CDU Merkel – był wcześniej krytykowany za długie milczenie po wydarzeniach w Chemnitz.

Wiceprzewodniczący Bundestagu Thomas Oppermann (SPD) powiedział w piątek w radiu Deutschlandfunk, że nie rozumie, dlaczego szef BfV z powątpiewaniem wypowiada się o scenach przemocy w tym mieście.

– Widzieliśmy zdjęcia, słyszeliśmy świadków. Widzieliśmy ludzi otwarcie hajlujących na ulicy – przekonywał, dodając, że kierująca się do autobusu grupa socjaldemokratycznych polityków została zaatakowana przez prawicowych chuliganów.

– Państwo ma monopol na przemoc i obrona tej zasady należy do obowiązków szefa Urzędu Ochrony Konstytucji – podkreślił Oppermann.

3 KOMENTARZE

  1. A właściwie Kamienica Saska, nie żadne Chemnitz, tak samo jak Drezno nie Dresden, Miśnia nie Meissen, Budziszyn nie Bautzen, Zgorzelec nie Görlitz, Chociebuż nie Cottbus, Lwów nie Lviv, Wilno nie Vilnius, Kijów nie Kijiv i Praga nie Praha.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here