Amerykańskie manewry w Syrii. Napięcie rośnie coraz bardziej

US Army / Twitter

Amerykańscy marines biorą udział w manewrach wojskowych na południu Syrii. Uczestniczyli w nich wspierani przez USA rebelianci. Wcześniej po groźbach ataku ze strony Rosji Amerykanie przysłali do Al-Tanf dodatkowych 100 żołnierzy sił specjalnych.

Amerykanie od lat szkolili i wspierali wybrane grupy rebeliantów w Syrii ale wspólne manewry są czymś wyjątkowym. Amerykanie zdecydowali się na tę demonstrację siły po groźbach ataku na wspierane przez nich siły jakie wystosowała Rosja.

Ćwiczenia potrwają 8 dni w pustynnych rejonach strefy deeskalacyjnej jaką USA ustanowiła wokół przejścia granicznego Al-Tanf na granicy Syrii i Iraku. Będą obejmowały współdziałanie amerykańskich oddziałów z rebeliantami z ugrupowania Maghawir al Thawra. Biorą w nich udział nie tylko siły lądowe ale także U.S. Air Force. Amerykańskie F-15 mają atakować wybrane cele. Dowódca Maghawir al Thawra ujawnił, że w ćwiczeniach biorą udział setki amerykańskich żołnierzy.

W rejonie tym dochodziło wcześniej do starć z siłami rządowymi i wspierającymi je proirańskimi szickimi milicjami. Amerykański garnizon ma za zadanie kontrolować drogę lądową Teheran-Bagdad-Damaszek uniemożliwiając dostawy irańskiej broni do Syrii. Rosja została ostrzeżona, że w przypadku ataku amerykańskie siły będą się bronić.

Więcej na ten temat: Świat na krawędzi wojny. Rosja ostrzega Amerykanów: zaatakujemy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here