Amerykański lek trafi na listę refundowaną po interwencji ambasador Mosbacher. „NFZ poniesie wysokie koszty”

Georgette Mosbacher. Fot. PAP/Marcin Obara
Georgette Mosbacher. Fot. PAP/Marcin Obara

Amerykańska ambasador Georgette Mosbacher nie ustaje w lobowaniu na rzecz amerykańskich firm. Po interwencji pani ambasador w sprawie TVN mamy kolejny przypadek. Po jej interwencji amerykański lek na raka trafił na listę refundowaną, mimo że poprzednio na nią się nie dostał. Teraz już jest i jak pisze portal money.pl „warunki refundacji tego leku są skrajnie niekorzystne dla budżetu państwa”.

Ambasador Georgette Mosbacher lobowała za lekiem o nazwie Trecentiq, produkcji Genetech, spółki – córki koncernu Roche. Wstawiła się za amerykańską firmą farmaceutyczną. W tej sprawie wysłała list do ministra zdrowia Szumowskiego, z kopiami do premiera i ambasadora Szwajcarii w Polsce. Lek znalazł się ostatecznie na liście refundowanej.

Fakt24 pisze, powołując się anonimowego eksperta z farmaceutycznego eksperta, „że Tecentriq został odrzucony przez Komisję Ekonomiczną ze względu na niedoszacowanie kosztów przez producenta i to, że Roche nie zaproponował dostatecznie dużego rabatu”.

Początkowo lek nie znalazł się na liście leków refundowanych, ale potem w grudniu Trecentiq znów znalazł się wśród nich. Ambasador w swoim liście napisała: „Rozumiem, że firma (…) spełniła wszystkie niezbędne procedury przy składaniu wniosku o refundację (…). Rozumiem również, że wiceminister Marcin Czech polecił umieszczenie leku Trecentriq na liście refundacyjnej”.

Dziennik Fakt24 chciał potwierdzić informacje u wiceministra Czecha, który miał rzekomo pozytywnie wyrazić się o nim, ale nie uzyskał odpowiedzi.

Fakt24 pisze: „Według naszych informatorów, warunki jego refundacji są skrajnie złe dla budżetu, ale firma poniesie większość kosztów w pierwszych miesiącach obecności na liście. W kolejnych koszty będą już po stronie NFZ i będą bardzo wysokie. A nic nie wskazuje na to, by w budżecie były takie pieniądze”.

Źródło: Fakt24/Money

4 KOMENTARZE

  1. tu nawet nie chodzi o to, kto komu dyktuje co ma robić.
    tu chodzi o pieniądze.
    Czy z tą nacją było kiedykolwiek inaczej?
    Nawet, gdy wyrzucali swoich braci z getta do obozów, też chodziło tylko o szaber, o pieniądze…

  2. Takich ambasadorow wysyla sie do Zimbabwe, nie ujmujac Zimbambwczykom, a nie do Sojusznika. Izrael nie lepszy. Beke sobie kreca, pomponiki skacza w rytmie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here