Morawiecki oszalał! Skarbówka zyska gigantyczne uprawnienia. Dopadną podatnika nawet po latach

Premier Mateusz Morawiecki w Brukseli/fot. PAP/Jakub Kamiński
Premier Mateusz Morawiecki w Brukseli/fot. PAP/Jakub Kamiński

Dzień bez większych uprawnień dla skarbówki dniem straconym. Tym razem „Rzeczpospolita” donosi, iż fiskus może zażądać zaległych podatków nawet po latach. Chodzi o sytuację, w której organy podatkowe nie zareagują na otrzymane dokumentu, ale po latach będą mogły jednak zmienić decyzję.

Coraz większa kontrola przedsiębiorców w naszym nieszczęśliwym kraju. – Obowiązek ujawniania schematów podatkowych może się okazać żyłą złota dla skarbówki – pisze „Rzeczpospolita”.

Za rządów Prawa i Sprawiedliwości skarbówka zyskuje coraz większe uprawnienia. Obecnie przygotowana przez Ministerstwo Finansów zmiana ma wprowadzić brak ograniczeń dla czasu zakwestionowania raportowania schematów podatkowych.

– Jeśli nie będzie jakiegoś rozsądnego terminu, nawet rocznego, po którym fiskus nie będzie mógł zakwestionować zaraportowanego schematu, to nie będą one niczym innym jak „superdonosem” – mówi Alicja Sarna, doradca podatkowy i partner kancelarii MDDP Michalik Dłuska Dziecic i Partnerzy.

Według nowych przepisów fiskus będzie mógł zażądać zapłaty podatku nawet po kilku latach. Szczególnie razi zawarte w projekcie stwierdzenie, iż „brak reakcji organów podatkowych na przekazaną informację o schemacie podatkowym nie oznacza, że dany schemat nie zostanie zakwestionowany w przyszłości”.

– W ocenie ekspertów sytuacja, w której państwo zmusza obywateli do szczegółowego raportowania, jak prowadzą swoje biznesy, a nie daje nic w zamian, prowadzi do dużej nierównowagi – możemy przeczytać w „Rzeczpospolitej”.

1 KOMENTARZ

  1. Hmm…., byłem przekonany, że skarbówka ma już WSZYSTKIE uprawnienia.
    Ale, jak widać, pozory mylą.
    Ilu kontrolerów będą musieli ONI zatrudnić,
    żeby to wszystko posprawdzać? Będzie losowanie…. raz, dwa, trzy – dzisiaj ty?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here