Chińczycy trzymają się mocno. U nas aresztują chińskiego szpiega, a w Afryce dzieci uczą się mandaryńskiego

Chińska obecność na Czarnym Lądzie jest już znana od dawna. Oficjalnie Chiny stawiają na współpracę gospodarczą, ale tajemnicą Poliszynela jest, że idą za nią także wpływy polityczne. Teraz okazuje się, że ten nowy typ kolonizacji Afryki zakłada też wpływy kulturowe.

W Kenii wprowadzono do programów nauczania w szkołach podstawowych język mandaryński. Nairobi było pierwszą stolicą, w której rozpoczął działalność Instytut Konfucjusza sponsorowany przez ministerstwo kultury ChRL. Działo się to jeszcze w 2004 roku.

Teraz wprowadzono w Kenii możliwość nauki chińskiego jako języka obcego. Na kontynencie zdominowanym coraz bardziej przez chińską gospodarkę i inwestycje ma to być po prostu użyteczne „narzędzie pracy”. Wcześniej naukę mandaryńskiego umożliwiono także w RPA, Zimbabwe i Kamerunie.

Władze Kenii liczą także na rozwój turystyki z Chin, w czym miałaby pomóc znajomość mandaryńskiego przez tubylców obsługujących hotele czy sklepy.