Co wiemy o zamachowcu-mordercy? Stefan W. to kryminalista z problemami natury psychiatrycznej

Morderca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Foto: policja.pl
Morderca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Foto: policja.pl

Stefan W. to kryminalista-recydywista z problemami natury psychiatrycznej. To on zabił na scenie podczas finału WOŚP w Gdańsku prezydenta miasta Pawła Adamowicza.

Stefan W. usłyszał zarzut zabójstwa oraz zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi mu 25 lat więzienia albo dożywocie. Jaka jest jednak przeszłość zamachowca?

Sprawcą tragicznej śmierci prezydenta Gdańska był niezrównoważony psychicznie przestępca, który szukał zemsty za domniemane krzywdy. Jak poinformował komendant wojewódzki w Gdańsku, „sprawca ataku na prezydenta Adamowicza miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej”.

Takich szaleńców może wśród nas się trochę pojawić, ludzi niezrównoważonych. Z tego co już wiemy, to właśnie ten przypadek też jest taki. Sprawca odsiadywał wyrok, odsiedział karę mu wymierzoną. (…) Z tego co poinformował mnie dzisiaj komendant wojewódzki policji w Gdańsku wynika, że także miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej, więc to naprawdę wszystko oznacza, że powinniśmy być szczególnie ostrożni wobec ludzi, którzy mogą w sposób nieodpowiedzialny zachować się wobec kogokolwiek z nas – mówił wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

Oprócz tego Stefan W. ma za sobą kryminalną przeszłość. – Mężczyzna był w przeszłości notowany za dokonanie rozboju na terenie placówki bankowej, czyli mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, napad na kasjera w banku oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. To poważne przestępstwa, bo przeciwko życiu i zdrowiu – powiedział rzecznik KGP mł. insp. Mariusz Ciarka.

Dodał również, że 27-latek był za napady na banki skazany na bezwzględną karę więzienia i od niedawna przebywał na wolności. – Pod koniec ubiegłego roku miał opuścić zakład karny – powiedział Ciarka.

Stefan W. w okresie od 8 maja do 12 czerwca 2013 roku napadł na trzy gdańskie placówki SKOK-ów oraz na bank Crédit Agricole. Czekał zawsze na moment, kiedy nie było klientów w placówce, wyciągał broń, terroryzował personel i zabierał pieniądze. W sumie zrabował tak niewiele, bo około 15 tys. złotych.

Podczas procesu 22-letni wówczas Stefan W. przyznał się do winy, ale nie wyraził jednak skruchy. Zeznał, że „chciał mieć pieniądze, których nie potrafił zarobić”, a o tym, jak przeprowadzić napad dowiedział się z filmów.

Został skazany na 5,5 roku więzienia i wyszedł prawdopodobnie w grudniu 2018 roku. Groziła mu kara 15 lat więzienia.

Jest za wcześnie, by mówić o jego stanie psychicznym. (…) Tutaj kluczowa będzie opinia biegłego (…) być może był pod wpływem jakich środków (…). Faktycznie, jego zachowanie na scenie, jak i podczas ataku na prezydenta miasta, było zupełnie irracjonalne, które ciężko określić słowami jako normalne. Jeżeli ten mężczyzna zdecyduje się złożyć wyjaśnienia po przedstawieniu zarzutów, być może dowiemy się, czym się kierował – poinformował mł. insp. Mariusz Ciarka.

Źródła: PAP/gazeta.pl/fakt.pl/nczas.com