Pierwsza w historii „inwentaryzacja seksizmu we Francji”. Francja-elegancja już nie istnieje

Seksizm postsowiecki. / foto: PAP
Reklama / Advertisement

Opublikowany właśnie raport francuskiej tzw. Wysokiej Rady ds. Równości (HCE) zaprezentowano jako „pierwszą w historii inwentaryzację seksizmu we Francji”. Raport ma 134 strony i twierdzi, że obecna nad Sekwaną skala przemocy i seksistowskich zachowań wobec kobiet (od zniewag, przez napaści, groźby, po gwałty) nie mają sobie równych w UE.

89% ofiar aktów seksistowskich to kobiety, a ich sprawcami są w 91% mężczyźni. Wg raportu w 2017 r. ofiarą przemocy ze strony mężczyzn padło 1,2 mln kobiet. Powołana przez państwo Wysoka Rada ds. Równości badała np. „seksistowskie obelgi”. Najczęściej zgłaszanymi obrazami były „dziwka” (27% przypadków), „k…a” (21%) i „suka” (16%). Prawo przewiduje za tego typu zniewagi karę do roku więzienia i do 45 000 euro grzywny. Jednak na policję trafia podobno tylko 3% tego typu zniewag. Tłumaczy się to tym, że w 70% przypadków kobiety nie znają obrzucających ich błotem, i najwidoczniej źle wychowanych facetów. 66% słownych napaści ma miejsce w przestrzeni publicznej.

Robi się jednak już groźnie, zwłaszcza dla wolności słowa, kiedy Wysoka Rada zaczyna twierdzić, że „seksistowskie źródła” tego typu zachowań leżą np. w satyrycznych audycjach radiowych. Zdaniem HCE 71% satyrycznych audycji porannych stara się rozbawić słuchaczy w sposób promujący seksizm. Prowadzący mają się odwoływać do stereotypów kobiet.

Raport mówi także, że kobiety stanowią 76% dorosłych ofiar przemocy seksualnej dokonywanej poza domem. 59 tys. zgłoszeń dotyczyło ofiar gwałtu lub jego próby. W gospodarstwach domowych zaczyna jednak być widoczne „równouprawnienie”. Tutaj procent ofiar przemocy wobec kobiet spada do 67%.

Raport twierdzi także, że liczba aktów seksizmu jest znacznie wyższa, niż deklarowana w statystykach, bowiem „seksizm jest tak powszechny, że kobiety często nie zdają sobie sprawy, że są ofiarami”. Z pewnością to dość oryginalna teza.

Seksizm sowiecki PAP
Plakat z lat 80. XX wieku z hasłem „Pracowniku służb komunalnych. Dawaj przykład jakości obsługi na swoim odcinku pracy”, T. Gzell PAP

Swoją drogą cały ten raport można wyrzucić do kosza. Zjawisko coraz większego ryzyka w przestrzeni publicznej dla kobiet (ale nie tylko) rzeczywiście się zwiększa. Wystarczą do tego uliczne obserwacje Paryża i okolic. Źródło problemu to jednak nie jakieś „poranki radiowe męskich szowinistów”, ale upadek obyczajów, rozpad rodziny, coraz gorsze wzorce wychowawcze, przemiany kulturowe pod wpływem emigracji, powstawanie stref bezprawia, pogarszająca się integracja, upadek wychowawczej roli szkoły, spadek poziomu bezpieczeństwa… Można by zresztą jeszcze ciągnąć taką listę dość długo. Po prostu tradycyjna Francja jest już tylko historią, więc i kojarzenie jej z „elegancją” stało się passé…

Reklama / Advertisement