Jednak Macierewicz miał rację. Ten rok będzie przełomowy dla Polski na setki lat, ale z innych powodów, niż mówił były szef MON

Antoni Macierewicz i protest wobec ustawy 447/fot. ustawa447.pl/PAP/Paweł Supernak (kolaż)
Antoni Macierewicz i protest wobec ustawy 447/fot. ustawa447.pl/PAP/Paweł Supernak (kolaż)

Po kilku miesiącach muszę jednak przyznać rację Antoniemu Macierewiczowi. Ten rok rzeczywiście będzie „przełomowy dla Polski na setki lat”, choć w zupełnie innym kontekście, niż były szef MON by sobie tego życzył.

Jak informowaliśmy, na początku roku w felietonie „Głos Polski” w Telewizji Trwam Antoni Macierewicz przekonywał, że ten rok „przyniesie decyzje”, które „być może na setki lat przesądzą” o „kształcie Polski”.

Rok 2019 rozpoczął się w dotychczas niespotykany sposób – debatą geopolityczną, czyli o tym, kto jest dla Polski najlepszym sojusznikiem i o tym, z kim Polska powinna blisko współpracować – mówił Macierewicz.

Niektóre wypowiedzi nie są zbyt poważne. Jeżeli pan Lech Wałęsa mówi, że bliżej nam do Moskwy niż Nowego Jorku, to wydaje się, że nie do końca jest to poważne. Podobnie jak wypowiedź pana Tomasza Lisa, który ocenił, że nie pan Władimir Putin jest największym problemem dla świata, ale jest nim pan Donald Trump – kontynuował. W dalszej części postawił tezę, która brzmiała dla mnie wówczas absurdalnie.

Oni są świadomi, że zbliżają się ostateczne rozstrzygnięcia. Oni wiedzą, że ten rok przyniesie decyzję, która nie na dziesiątki, a być może na setki lat będzie przesądzała o kształcie i wielkości Polski, więc chcą zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić – ocenił Macierewicz.

Wówczas też Robert Winnicki skrytykował tę wypowiedź. – Jeszcze nigdy po 89 nie ubito tak wiele bezsensownej piany, nie wygłoszono tylu wzniosłych frazesów na temat rządu posiadającego aż taki zakres władzy a zarazem tak biernego, miernego i nieprofesjonalnego – napisał na Twitterze prezes Ruchu Narodowego.

W świetle doniesień tylko z ostatnich kilku tygodni trzeba jednak przyznać, że były szef MON miał rację. Ten rok będzie przełomowy dla Polski. Jednak z zupełnie innych przyczyn.

W tym roku odbędą się wybory aż dwukrotnie. Za miesiąc do unioparlamentu, na jesieni zaś do Sejmu. I jeżeli Polakom nie uda się zebrać, by odsunąć obecną ekipę od władzy w tych drugich wyborach, zapewne będzie miało to definitywnie destrukcyjny wpływ na naszą przyszłość.

Klęczący przed Waszyngtonem oraz środowiskami żydowskimi rząd PiS, jak wynika z notatki z tajnego spotkania przedstawiciela polskiej i amerykańskie administracji, prowadzi zaawansowane już rozmowy w sprawie restytucji mienia pożydowskiego. Sprawa jest zamiatana przez rząd i sprzyjające mu ośrodki propagandowe pod dywan.

Z treści notatki wynika również, że władze USA traktują tę kwestię jako niezwykle istotną. Wprost powiedziano bowiem, że strona amerykańska nie oczekuje żadnych prawnych ani medialnych działań w sprawie dotyczącej ustawy 447 aż do zakończenia wyborów do Sejmu.

Jednocześnie w państwowych mediach promowane i blokowane są konkretne opcje polityczne, które najwyraźniej mają zapewnić „wygodną opozycję” dla ewentualnego rządu PiS. Z drugiej zaś członkowie ugrupowania Zjednoczona Prawica, w której pierwsze skrzypce gra PiS, pomagali w zbieraniu podpisów dla nagle wyrosłych ugrupowań „alternatywnych”.

Wymieniać można wiele. Portal o puszczy za 7,5 mln zł, obsadzanie spółek skarbu państwa „miernymi, biernymi ale wiernymi”, poszerzanie socjalu, który uszczupla portfele nas wszystkich, zachowanie w mocy konwencji stambulskiej (zwanej genderową), podtrzymywanie prawa do aborcji, ściąganie setek tysięcy imigrantów, także z państw Azji i wiele, wiele innych. Jedynym „kontrargumentem” PiS na wszystko powyższe jest przestroga, że jeśli nie wygra PiS, wygra PO – zupełnie, jakby osoby spoza PiS miało obchodzić, która z tych dwóch oligarchii dorwie się do państwowych finansów. Niestety, PiS pokazał, że nie tylko nie jest lepszy niż PO-PSL, ale że potrafi upaść moralnie niżej, niż poprzednicy.

Macierewicz ma rację mówiąc, że „ten rok przyniesie decyzję, która nie na dziesiątki, a być może na setki lat będzie przesądzała o kształcie i wielkości Polski”. Jeśli obecny układ pozostanie przy władzy, do tego mając tak wielką władzę jak obecnie, zostaniemy po prostu ostatecznie upodleni, zaś miano „Bantustanu Europy” będzie przypięte nam na dziesiątki kolejnych lat. 300 mld USD żydowskich roszczeń nie spłaci się bowiem zbyt szybko.

To w tym właśnie roku wszyscy będziemy decydowali, czym ma być nasza ojczyzna i w jakim kraju chcemy żyć. Czy wybierzemy Polskę, czy Polin.