Lewacy znaleźli nową formę protestu. Aby uwolnić dwie terrorystki napadli na katedrę w Turynie w czasie mszy

…A Biedroń ze Śmiszkiem odbywali właśnie tournée po Italii. Przypadek? Chyba jednak przypadek, bo liderzy „Wiosny” odwiedzali inne okolice. Chwalili się pizzą w Neapolu i posiedzieli na schodach tamtejszej katedry San Gennaro, gdzie dali „plamę” tylko swoim poziomem erudycji…

Tymczasem napad miał miejsce na katedrę w Turynie. W czasie mszy św. wtargnęła tam grupa anarchistów i zakłóciła nabożeństwo celebrowane przez ks. arcybiskupa Cesare Nosiglię. Lewaccy aktywiści przerwali jego kazanie okrzykami i śpiewami. Rozrzucali przy tym ulotki nawołujące do zwolnienia z więzienia dwóch kobiet skazanych za działalność terrorystyczną.

Napastnicy wchodzili do kościoła pojedynczo i przerywali kazanie śpiewaniem różnych piosenek. Kres prowokacji położyła dopiero policja, która zmusiła anarchistów do opuszczenia turyńskiej katedry. 25 uczestnikom zajścia postawiono zarzut „zakłócania czynności religijnych kultu katolickiego”.

Współcześni „protestanci” żądali zamknięcia specjalnego oddziału więzienia dla kobiet Aquila oraz uwolnienia dwóch osadzonych tam anarchistek.

Dwie działaczki tego ruchu, skazane za zamachy terrorystyczne Silvia Ruggeri i Anna Beniamino od kilku dni prowadzą głodówkę, domagając się przeniesienia ich ze specjalnego oddziału.

Wybór katedry na zwrócenie się przez ich „towarzyszy” z suplikacją w tej sprawie nie byłby wcale taki niemądry. Z tym, że Pan Bóg wysłuchuje raczej modlitw, a nie żądań, a już z pewnością ulotek nie czyta…

Źródło: KAI/PCh24