Trwa tajemnicza mobilizacja. Wojsko masowo wzywa właścicieli „terenówek”

Samochód terenowy Toyota. Foto: Pixabay.com
Samochód terenowy Toyota. Foto: Pixabay.com
Reklama / Advertisement

Coraz więcej właścicieli samochodów terenowych dostaje wezwania do Wojskowej Komendy Uzupełnień. Co więcej, muszą oni stawić się w charakterze strony w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego. Czy armia chce skonfiskować prywatne samochody?

O tym, że wojsko wysyła tego typu zawiadomienia można dowiedzieć się z portali społecznościowych, gdzie skupiają się miłośnicy terenówek.

– Wojsko wezwania wysyła regularnie, ale ostatnio coraz częściej – pisze jeden z właścicieli.

– Mam się stawić w określony dzień z dokumentami pojazdu, w godzinach 8-15. Akurat wtedy, gdy pracuję – informuje inny kierowca.

Po co są te wezwania? WKU zwykle wszczyna postępowanie administracyjne w sprawie auta na cele wojskowe w dwóch w przypadkach – w razie mobilizacji albo wojny.

Czy zatem armia faktycznie zamierza skonfiskować samochody? Jak podaje Sztab Generalny Wojska Polskiego, w zawiadomieniu jest mowa o ewentualnym przejęciu pojazdów w razie wojny.

Trzeba jednak dodać, że armia może zająć samochody również w czasie pokoju. Chodzi tutaj o prowadzenie ćwiczeń wojskowych lub wystąpienie klęski żywiołowej. Jednakże po 1989 r. nie zdarzyło się w Polsce żadne zajęcie prywatnej terenówki.

W całym tym zamieszaniu chodzi jedynie o to, aby armia posiadała kto i jaki samochód posiada, aby w razie konieczności móc go wykorzystać. Co ważne, za wykorzystanie prywatnego auta wojsko płaci właścicielowi wynagrodzenie – obecnie 150 zł za dobę w przypadku pojazdów o ładowności do 2 ton.

Źródło: money.pl

Reklama / Advertisement