Dzieje się w Mołdawii. „Zamach stanu” Trybunału Konstytucyjnego i dwóch prezydentów

Najpierw Trybunał Konstytucyjny Mołdawii zwolnił prezydenta Igora Dodona z pełnionych obowiązków i mianował tymczasowo na jego miejsce b. premiera Pavela Filipa. Ten z kolei natychmiast podpisał dekrety o rozwiązaniu parlamentu i rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych na 6 września.

Trybunał Konstytucyjny uzasadnia zdjęcie z urzędu prezydenta Dodona tym, że nie wykonał on jego wyroku, który nakazywał rozwiązanie parlamentu. Ta decyzja TK zapadła w piątek, a dwa dni później już Dodona „zwolniono z obowiązku”.

W rzeczywistości w tle tego „zamachu stanu” dokonanego przez trzecią władzę jest zawiązanie nowej koalicji, która chciała stworzyć nowy rząd. W sobotę 8 czerwca doszło do porozumienia prorosyjskiej Partii Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM), z którą prezydent Dodon jest powiązany i proeuropejskiego, antyrządowego Bloku Teraz (Acum).

W ten sposób odsunięto od władzy Demokratyczną Partię Mołdawii (PDM) i dotychczasowego premiera Pavela Filipa. Trybunał „awansował” go więc na… prezydenta.

Poza politycznymi przepychankami chodzi też o pozycję i wpływy mołdawskich oligarchów. PDM jest związana z Vladimirem Plahotniucem. Z kolei szefowa bloku Acum, była minister edukacji i doradczyni w Banku Światowym, Maia Sandu, która miała zostać nowym premierem, obiecywała ukrócenie wpływów oligarchów i rozprawę z korupcją.

Teraz padają wzajemne oskarżenia o zdradę i „pucz”. Dodon decyzji TK nie uznał i Mołdawia ma teraz teoretycznie 2 prezydentów i 2 premierów.

Źródło: PAP