Zaraz się na niego rzuci lewactwo! Rzecznik Praw Dziecka broni najmłodszych. „Ręce precz od łóżeczek naszych dzieci”

Mikołaj Pawlak. / foto: Wikimedia
Mikołaj Pawlak. / foto: Wikimedia

Rzecznik Praw Obywatelskich chce obowiązkowej edukacji seksualnej w polskich szkołach. Rzecznik Praw Dziecka: to naruszy konstytucję i prawo rodziców do wychowywania.

Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, uważa, że dzisiejsze przepisy, które dają prawo rodzicom do decydowania, czy ich dzieci będą się uczyć w szkole o seksie, są niesatysfakcjonujące. Jego zdaniem polscy rodzice nie umieją i nie chcą o tym rozmawiać z dziećmi, dlatego edukacja seksualna w szkołach powinna być obowiązkowa dla wszystkich uczniów. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich także polski program edukacyjny jest zły i trzeba opracować nowy w konsultacji z organizacją WHO.

Takie są główne tezy odpowiedzi Adama Bodnara przesłanej Rzecznikowi Praw Dziecka. Mikołaj Pawlak poprosił bowiem Rzecznika Praw Obywatelskich, by ten podjął działania w obronie konstytucyjnych praw rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi poglądami. Prawa te – w ocenie Rzecznika Praw Dziecka – będą naruszone, jeśli prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wprowadzi do stołecznych szkół zewnętrznych edukatorów seksualnych, zgodnie z ogłoszoną przez niego Deklaracją LGBT+.

– To zdumiewające, że Adam Bodnar, który ślubował obronę konstytucyjnych praw wszystkich obywateli, nie tylko nie chce ich bronić, ale żąda zmian, które będą pogwałceniem Konstytucji. Nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody na takie działanie. Mówię zdecydowane „nie” pomysłom wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej do polskich szkół. Mówię zdecydowane „nie” wpuszczeniu edukatorów seksualnych na szkolne korytarze. Mówię też zdecydowane „nie” wprowadzeniu standardów WHO do polskiego programu nauczania – podkreśla Rzecznik Praw Dziecka.

Mikołaj Pawlak wyraża też zaniepokojenie tym, że Rzecznik Praw Obywatelskich opiera swoje opinie wyłącznie na podstawie opracowań organizacji WHO, która w jednej ze swoich publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wskazuje, że dzieci od najmłodszych lat mają „czerpać satysfakcję z własnej seksualności”, a naukę „należy rozpoczynać przed 4. rokiem życia”, a nawet „w momencie narodzin”.

Rzecznik Praw Dziecka wyraża również stanowczy sprzeciw wobec oskarżania polskich rodziców o brak umiejętności, a nawet chęci wychowywania własnych dzieci.

– Poglądy czy osobiste doświadczenia, także w wielości czy różnorodności związków, nie powinny być podstawą do wydawania ocen, które godzą w miliony polskich obywateli wychowujących dzieci z miłością, odpowiedzialnością i szacunkiem. To jest głęboko krzywdząca opinia Rzecznika Praw Obywatelskich, w dodatku nie poparta żadnymi rzetelnymi badaniami – zauważa Mikołaj Pawlak.

Przypomina, że zgodnie z art. 48 ust. 1 Konstytucji, a także art. 3 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, dziecko ma prawo do wychowania w rodzinie, rodzice zaś mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Rzecznik Praw Dziecka zauważa, że sam Europejski Trybunał Praw Człowieka zastrzegł, iż „państwo nie może realizować celu indoktrynacji, który może być rozumiany jako brak respektowania religijnych lub filozoficznych przekonań rodziców. To jest granica, której nie wolno przekraczać”. Dlatego zdaniem Rzecznika Praw Dziecka nie jest możliwe narzucanie w ramach obowiązkowego programu nauczania treści, które w systemach etycznych lub religijnych rodziców uznawane są za niedopuszczalne lub zakazane.

– Chciałbym przypomnieć hasła, które nieśli ze sobą uczestnicy tęczowych i czarnych marszów: „Ręce precz od naszych ciał”, „Ręce precz od naszych łóżek”. Zgadzam się z tymi postulatami, popieram je. Ale jako Rzecznik Praw Dzieci chcę, żeby edukatorzy seksualni nie wkraczali do łóżeczek naszych dzieci. Widziałem niedawno w internecie filmik, w którym półnagi, około 10-letni chłopiec wykonywał seksualne, wyuzdane ruchy ku uciesze zgromadzonej wokół gawiedzi. Niezależnie od tego, skąd pochodzi ten film, chciałbym spytać Rzecznika Praw Obywatelskich, czy taki ma być cel seksualizacji? Czy taka sytuacja to już demoralizacja, deprawacja dziecka? A jeśli nie, to co zdaniem Adama Bodnara nią będzie? – podkreśla Mikołaj Pawlak.

Wobec opinii zawartych w odpowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich, które stoją – w ocenie Rzecznika Praw Dziecka – w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami dla rodziców chcących decydować o wychowaniu własnego dziecka, Mikołaj Pawlak zwróci się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z prośbą o pilne zajęcie stanowiska w tej sprawie i udzielenie jednoznacznej odpowiedzi, czy MEN zamierza wprowadzić do polskich szkół obowiązkowe zajęcia edukacji seksualnej.

UWAGA: komunikaty publikowane są w serwisie PAP bez wprowadzania przez PAP SA jakichkolwiek zmian w ich treści, w formie dostarczonej przez nadawcę. Nadawca komunikatu ponosi odpowiedzialność za jego treść – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe.

(PAP)

5 KOMENTARZE

  1. W Strefie Gazy od ponad roku trwają protesty nazywane “Marszem Powrotu”. Ich celem jest zwrócenie uwagi świata na los setek tysięcy Palestyńczyków, których rodziny uciekły lub zostały wysiedlone ze swoich domów na terenach zajętych w 1948 roku przez Izrael. Dodajmy, że chodzi o tereny, które zgodnie z rezolucją ONZ z 1947 roku miały przypaść ostatecznie nigdy nie powstałemu państwu arabskiemu w Palestynie. Stłoczeni w Strefie Gazy spadkobiercy arabskich uchodźców domagają się od Izraela, aby przyznał im prawo powrotu do własnych majątków.

    Na pierwszy rzut oka ktoś może doszukać się analogii pomiędzy żądaniami Palestyńczyków, co do mienia pozostawionego na terytorium dzisiejszego Izraela z tzw. roszczeniami żydowskimi, co do mienia pozostawionego na terytorium dzisiejszej Polski. Szczegółowa analiza tematu sprawia, iż analogie i zbieżności okazują się być tylko pozorne.

    Po pierwsze – prawowici właściciele tzw. nieruchomości pożydowskich w Polsce, jak i ich spadkobiercy mogą swobodnie wystąpić do polskiego sądu o zwrot zajętego po 1945 roku mienia. Jeśli taki zwrot z tytułu zasad współżycia społecznego byłby niemożliwy, to mogą oni wystąpić o wypłatę odszkodowania, a sąd takowe odszkodowanie zasądza. Z informacji, jakie udało mi się zebrać wynika, że w przypadku roszczeń palestyńskich wobec mienia pozostawionego na terytorium dzisiejszego Izraela, procesy sądowe są niemożliwe.

    Po drugie – na roszczenia palestyńskie dotyczące odzyskania mienia pozostawionego przez arabskich uchodźców Izrael odpowiada kontr-roszczeniami. Okazuje się, że po wojnie o niepodległość Izraela z lat 1948-1949 z ościennych państw arabskich zostało wypędzonych około 850 tys. Żydów. Wypędzani z Iraku, Syrii czy Egiptu Żydzi musieli zostawić nie tylko nieruchomości, ale także meble, pieniądze i kosztowności. Dziś Izrael roszczenia swoich obywateli w kontekście mienia pozostawionego w państwach arabskich zestawia z roszczeniami Palestyńczyków dotyczącymi mienia pozostawionego w 1948 roku na terytorium obecnego państwa Izrael. Władze w Tel-Awiwie mówią: “zrezygnujcie z wysuwania roszczeń w imieniu palestyńskich uchodźców, a my w zamian zrezygnujemy z wysuwania roszczeń w imieniu żydowskich uchodźców”.

    Powyższe sprawia, iż tzw. roszczenia żydowskie wobec Polski w zakresie mienia posiadającego prawowitych właścicieli lub ich spadkobierców (o kwestii mienia bezspadkowego nie mówię, bo to ordynarna próba wyłudzenia pieniędzy) mają zupełnie inny status od roszczeń Palestyńczyków wobec Izraela, czy też kontr-roszczeń Żydów wobec państw arabskich. W odróżnieniu od Żydów występujących z roszczeniem w stosunku do Polski, roszczenia Palestyńskich uchodźców lub ich spadkobierców nie mają szans realizacji. Stąd trwające od kwietnia ubiegłego roku protesty nazywane “Marszem Powrotu”. Niestety ich bilans jest tragiczny. Izraelscy snajperzy zastrzelili już ponad 100 osób, a kilka tysięcy zdążyli ranić lub okaleczyć na całe życie.

    • Dlaczego piszesz „Żydzi” z dużej litery? Po polsku słowo „żyd” (jako wyznawca judaizmu) pisze się małą literą, tak jak na przykład katolik czy chrześcijanin.
      W skład powstającego narodu izraelskiego wchodzi zaledwie kilka procent mieszkających w Izraelu etnicznych żydów czyli Żydów, których nikt nigdy z nikąd nie wypędzał – reszta to żydzi, przepędzani skąd się da bo nie wiedzieć czemu tak bardzo nielubiani. Ci etniczni Żydzi (Semici) nie mordują Palestyńczyków (też Semitów). Mordują żydzi – którzy rasizm i antysemityzm wysysają z nlekiem matki a psychikę niśzczy im obrzezanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here