Plaga komarów Polsce! Samorządy nie mogą sobie z nimi poradzić

Komar egipski i tygrysi/fot. Muhammad Mahdi Karim/GFDL 1.2/Wikimedia Commons
Komar egipski i tygrysi/fot. Muhammad Mahdi Karim/GFDL 1.2/Wikimedia Commons

W Polsce występuje 47 gatunków komarów. Niektóre z nich atakują człowieka niezwykle agresywnie. Z plagą komarów zmaga się obecnie kilkanaście gmin położonych na południu woj. świętokrzyskiego, gdzie pod koniec maja miały miejsce intensywne opady deszczu, które doprowadziły do podtopień.

„Liczymy na pomoc ze strony państwa, ponieważ sami sobie z tym problemem nie poradzimy” – podkreślają samorządowcy. Burmistrz Pacanowa Wiesław Skop zaznacza, że sytuacja samorządu w związku z plagą komarów jest bardzo trudna.

Najbardziej znany w Polsce jest komar brzęczący (Culex pipiens), który sygnalizuje, że pojawił się w naszym otoczeniu. Niewiele z kolei mówi się o widliszkach (Anopheles spp.), które w egzotycznych krajach przenoszą malarię, natomiast u nas są niekszoodliwe. Pamiętajmy jednak, że za ich sprawą przed wojną malaria wystąpiła na południu Polski, w okolicach Wrocławia.

Największą zmorą są leśne komary z rodzaju Aedes, których w Polsce znaleziono aż 28 gatunków. Niektóre z nich, jak Aedes vexans czy Aedes cinereus, atakują człowieka wyjątkowo agresywnie. Groźny jest Aedes albopictus, nazywany komarem tygrysim, który przenosi wiele wirusów. Z pomocą człowieka pojawił się on już w Europie. W 2011 roku został stwierdzony w Bułgarii, w Polsce go jeszcze nie zaobserwowano, co nie oznacza, że do nas już nie dotarł.

Obserwujemy niespotykany wylęg komarów. Pamiętam powodzie z 1997, 2001 i 2010 roku, ale takiego zjawiska, na taką skalę nie było, być może dlatego, że wtedy te powodzie były w lipcu i sierpniu, a teraz nawałnice, które przeszły zbiegły się z okresem intensywnego namnażania tych owadów – mówi burmistrz Pacanowa, Wiesław Skop.

Pytany o to, w jaki sposób gmina zamierza poradzić sobie z plagą komarów, odparł, że „każde działanie ma sens, jeśli nie będzie szkodzić przyrodzie”, dlatego obecnie czeka na odpowiedź w tej sprawie od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Kielcach i służb wojewody.

Łatwo jest sprawę pogorszyć, bo jest narastający protest pszczelarzy, ekologów i z tego co słyszałem „z drugiej ręki”, prawdopodobnie Krajowy Lekarz Weterynarii wyraził swój negatywny stosunek co do zastosowania masowych oprysków. Jest sporo wątpliwości. Na pewno nie ma zgody na opryski preparatami chemicznymi, bo w ubiegły piątek w sąsiedniej gminie Szczucin na taki oprysk nie zgodził się wojewoda małopolski – podkreśla Skop.

Dodał, że samorządowcy oczekują wsparcia w tej sprawie, ponieważ opryski są bardzo drogie. – Proponujemy rozwiązanie kompromisowe. Wychodzimy naprzeciw i kupimy ten preparat wskazany przez właściwe służby, ale nie stać nas już na to, żeby zapłacić za przelot samolotu, który tę usługę wykona. Jeśli nie jest to możliwe, to przecież jeszcze są pododdziały chemiczne wojska, które znakomicie spełniły swoją rolę w 1997 i 2010 roku, gdzie na terenach zalanych, po ustąpieniu wody była konieczność wykonania takich zabiegów i były one bardzo skuteczne, przynosząc po kilku dniach ulgę mieszkańcom – zwraca uwagę burmistrz Pacanowa.

Burmistrz Kazimierzy Wielkiej Adam Bodzioch przekazał, że na terenie jego gminy również występuje wyraźnie większa niż w ubiegłych latach liczba komarów. – Jeżeli nie otrzymamy pomocy, będziemy z tą plagą walczyć we własnym zakresie na naszych obiektach, czy to w parku lub nad zalewem, natomiast nie możemy wkroczyć w prywatne posesje jako gmina – zaznacza Bodzioch.

W związku z plagą komarów w regionie poseł Porozumienia Michał Cieślak zwrócił się w niedzielę do wojewody świętokrzyskiego Agaty Wojtyszek z prośbą o podjęcie natychmiastowych działań na terenach, które w maju zostały podtopione po ulewnych opadach deszczu.

Z taką plagą komarów nie mieliśmy do czynienia podczas poprzednich powodzi, które nawiedziły nasz region. Chodzi o cały teren, który był podtopiony i zalany, czyli od Kazimierzy Wielkiej i powiat kazimierski przez powiat buski i Ponidzie, Nowy Korczyn, Pacanów, teren wzdłuż Wisły aż po Sandomierz – wylicza poseł.

Według szacunków służb wojewody świętokrzyskiego, w związku z intensywnymi opadami deszczu, do których doszło pod koniec maja, w regionie podtopionych zostało 1100 budynków mieszkalnych i gospodarczych, blisko 600 km dróg wymaga remontu, straty w uprawach dotyczą powierzchni ponad 37 tys. ha, a podtopionych zostało blisko 9,5 tys. gospodarstw rolnych.

Świętokrzyscy strażacy interweniowali pod koniec maja blisko 850 razy, wypompowując wodę z zalanych piwnic, zabezpieczając jednocześnie budynki mieszkalne i gospodarcze przed zalaniem. Najwięcej interwencji było w powiecie kazimierskim 247, buskim 238, 136 w staszowskim, 100 w pińczowskim. W akcji pomocy mieszkańcom brało udział ponad 4 440 strażaków i 1380 zastępów PSP i OSP.

Źródło: PAP

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here