Michalkiewicz: Normalnie USA sfinansowałoby infrastrukturę dla swoich rozgrywek w Polsce, ale nie po to była podmianka w 2015 roku, by oni jeszcze za coś płacili

Stanisław Michalkiewicz/fot. YouTube/Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz/fot. YouTube/Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz ostrzega, że USA mogą sprzedać nas Rosji tak samo, jak miało to miejsce w Jałcie w 1945 roku. Ponadto podkreśla, jak usłużną postawę wobec Waszyngtonu przyjmuje rząd III RP.

Pan prezydent Duda postąpił już po raz drugi niebywałego zaszczytu. Oczy całego świata były obrócone na niego, kiedy stał podczas konferencji prasowej przy prezydencie USA Donaldzie Trumpie, który słuchał go i w pewnych momentach robił miny – mówi Stanisław Michalkiewicz.

Prezydent Duda pojechał, by sfinalizować porozumienia, które wynegocjowali jego urzędnicy, m.in. Szczerski. Chodzi o to, by do Polski sprowadzić jeszcze tysiąc żołnierzy amerykańskich, ale – jak powiedział Donald Trump – Polska musi im sfinansować cały pobyt, wybudować baraki, by mogli sobie mieszkać – przypomniał publicysta „Najwyższego Czasu”.

Polska oczywiście będzie musiała – to znaczy chce kupić – w USA 32 samoloty F-35, każdy po 17 mld zł. Sporo się tu wykosztujemy, ale nie ma takiej rzeczy, której byśmy nie zrobili dla najważniejszego sojusznika – kontynuuje Michalkiewicz.

Warto przypomnieć przy tej okazji, jakie nasz najważniejszy sojusznik ma w Polsce interesy. Po pierwsze, ma interes, by Polska udostępniała mu własne terytorium dla potrzeb globalnej rozgrywki z Moskalikami. Polska nie będzie decydowała, kiedy ta rozgrywka się rozpocznie i jakie przybierze rozmiary czy czym się zakończy. Nasi dygnitarze nie muszą nawet być o tym informowani. My na końcu dowiemy się, że taka rozgrywka się odbyła choćby po zniszczeniach, jakie na naszym terytorium wystąpią – ocenia.

Normalnie to by było tak, że to Amerykanie nam sfinansują infrastrukturę, która jest potrzebna do rozgrywki amerykańsko-rosyjskiej, ale nie po to nastąpiła w 2015 roku podmianka na pozycji lidera politycznej sceny przy wykorzystaniu straszliwego spisku kelnerów, żeby teraz jeszcze Amerykanie za coś płacili – stwierdza Stanisław Michalkiewicz.