Nie będzie pojednania? Polacy zerwali rozmowy w Berlinie. „Niemcy chcieli nam podrzucić swojego człowieka”

Rozmowy w Berlinie Fot. Twitter MSZ

Polska odmówiła podpisania wspólnego protokołu po rozmowach Okrągłego Stołu z Niemcami w Berlinie. Rozmowy dotyczyły zwrotu majątku organizacji polonijnych zagrabionych w Niemczech w 1939 r. na mocy dekretu Hermana Göringa.

Polska odmówiła podpisania wspólnego protokołu po rozmowach Okrągłego Stołu z Niemcami w Berlinie. Rozmowy dotyczyły zwrotu majątku organizacji polonijnych zagrabionych w Niemczech w 1939 r. na mocy dekretu Hermana Göringa.

To żądanie postawili Polacy podczas obrad polsko-niemieckiego okrągłego stołu w Berlinie. Niemcy uznali te roszczenia za przedawnione. W związku z faktem, że w innych sprawach również nie uzyskano porozumienia, strona polska odmówiła podpisania protokołu ze spotkania. Następne rozmowy mają odbyć się w listopadzie.

Do rozmów Okrągłego Stołu mogło w ogóle nie dojść ze względu na protest niemieckiej Polonii. Polonia nie zgadzała się na udział Aleksandra Zająca rzekomego przywódcy jakiejś organizacji polonijnej, którego Niemcy chcieli podrzucić polskiej stronie.

Aleksander Zając to szef biura Polonii działającego w ramach niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Według działaczy polonijnych, to biuro w ogóle nie funkcjonuje a sam Zając jest po prostu funkcjonariuszem niemieckim opłacanym przez Niemców.

Niemcy koniecznie chcieli, żeby on wchodził w skład polskiej delegacji, co usiłowała narzucić strona niemiecka.

Z tego powodu Aleksander Zając nie został zaproszony na naradę w polskiej ambasadzie organizacji polonijnych z wiceministrami spraw zagranicznych Szymonem Szynkowskim vel Sękiem i spraw zagranicznych Pawłem Szefernakerem.

Ostatecznie wziął jednak udział w obradach okrągłego stołu, ponieważ Niemcy włączyli go do swojej delegacji. Cała ta sprawa pokazuje dobrze znane cechy Niemców, nieliczenie się z partnerem i brak finezji.

Dowodem na to jest udział w rozmowach i to w charakterze współprzewodniczącego okrągłego stołu ze strony niemieckiej następcy Erki Steinbach na fotelu szefa Związku Wypędzonych, deputowanego do Bundestagu Bernda Fabritiusa.

Niemcy uznali, że roszczenia w sprawie majątku organizacji polonijnych zagrabionego przez III Rzeszę są przedawnione.

– Ta sprawa jak w soczewce pokazuje hipokryzję władz niemieckich, które uznają, że wzorowo się rozliczyli z przeszłością, a jednocześnie odmawiając zwrotu tego majątku lub wypłaty zadośćuczynienia, w pełni respektują grabież na mocy nazistowskiego dekretu – mówi TVP Anna Wawrzyszko wiceprezes Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła i członkini zarządu Polskiej Macierzy Szkolnej.

Warto zauważyć, że twardemu stanowisku niemieckiemu, strona polska przedstawiła również twarde stanowisko. Widocznie po ostatnim umocnieniu sojuszu polsko-amerykańskiego, czujemy się silniejsi.

Źródło: TVP Info