Bełkot literaturoznawczyni i profesorki. „Celebrujemy Królewską Waginę. Nasze ciało ma w sobie boskość”

Ewa Graczyk/fot. PAP/Tomasz Gzell
Ewa Graczyk/fot. PAP/Tomasz Gzell

Wiadomo, że feministyczne środowiska mają różne pomysły. Tym razem hitem Internetu postanowiła zostać Ewa Graczyk, „literaturoznawczyni, eseistka, feministka, profesorka polonistyki na Uniwersytecie Gdańskim”. W swoim felietonie pt. „Nie przepraszam za waginę” dla „Gazety Wyborczej” pisze o… w sumie nie wiemy o czym.

W tekście czytamy o analizie „tęczowo-waginalnego kryzysu wywołanego naszym happeningiem”.

Po pierwsze, odradzająca się ciągle potrzeba świętego paraliżu. Odwiecznym rytuałom religijnym towarzyszyć muszą w Polsce te same przeżycia, te same ujęcia: dziecięce oczekiwanie na Wigilię, wiara w świętego Mikołaja, czystość pierwszej komunii, chwile ekstazy na oazowych obozach – pisze „profesorka” Graczyk.

Przypadek naszego waginalnego happeningu pokazuje to bardzo dobitnie: przed oskarżeniem o obrazę nie uchroniło nas bycie częścią Marszu Równości. Polskie święto LGBT+ pozbawiane jest kulturowych i politycznych praw czasu wyłączonego, w ludyczny sposób świętego – pisze w dalszej części Graczyk.

Powtarzamy za Mary Daly: „Jeśli bóg jest mężczyzną, to mężczyzna jest bogiem”. Poprzez radosne celebrowanie Królewskiej Waginy oświadczamy „również kobiece ciało ma w sobie boskość, jest równie święte jak ciało mężczyzny”. Głęboki, prawdziwy szacunek dla kobiet, dla osób LGBT+, stwarza odmienną duchowość, broni przed patriarchalną tyranią tronu i ołtarza – czytamy.

I teraz my, inne i inni, pytamy was, liberalni, ale dotąd bezmyślnie patriarchalni, biali, heteroseksualni mężczyźni z klasy średniej, którzy macie przywilej autorytetu, głosu, łatwego dostępu do władzy, pytamy was: czy chcecie iść z nimi do niewoli czy z nami do wolności? – kończy „profesorka”.

O co autorce chodziło – nie umiemy odpowiedzieć. Ale redakcja z Czerskiej uważa, że tekst był warty opublikowania…

Źródło: wyborcza.pl

16 KOMENTARZE

  1. Ja celebruję tylko królewskiego kutasa. Waginy zawsze budziły we mnie obrzydzenie. Powiem wam, że nawet jak sobie marszczę freda pod zdjęcie Pauliny, to jednak wyobrażam sobie, że to fałszywka i ona naprawdę jest grubym, łysym facetem z wielkim chujem, który ląduje w moich ustach.

  2. A` propos -waginy.
    Rozprawa sądowa. Sędzia pyta oskarżonego:
    Dlaczego pobił pan tą prostytutkę w ciemnej bramie?
    Oskarżony: Wysoki sądzie, jestem ginekologiem, miałem wtedy ciężki dzień, wyleczyłem17 nadżerek,
    wykonałem 23 badania kontrolne, itp. Kiedy po pracy wracałem zmęczony do domu w bramie zaczepiła mnie ta kobieta i powiedziała, że za 2 dychy pokaże mi waginę…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here