Kolejny przedsiębiorca zniszczony przez rozbieżność urzędników skarbówki. Sąd uważa, że wszystko było ok i nie należy się żadne odszkodowanie

Urząd skarbowy, hieny. Foto: yt
Urząd skarbowy, hieny. Foto: yt

Przedsiębiorca Robert Janeczek, który pozwał Skarb Państwa domagając się 42 mln zł za błędne decyzje aparatu skarbowego, nie otrzyma odszkodowania. Tak zdecydował Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Oddalił on apelację Janeczka od wyroku sądu okręgowego, który w kwietniu 2018 r. oddalił powództwo.

W ocenie sądu apelacyjnego, działanie organów podatkowych nie nosiło znamion bezprawności, a problemy finansowe Janeczka nie były z tym związane. Janeczek nie zgadza się w wyrokiem, zapowiada wniesienie sprawy do Sądu Najwyższego.

W 2004 r. firma Janeczka podpisała z Rafinerią Trzebinia duży kontrakt na dostawę oleju rzepakowego do produkcji biopaliw. Janeczek miał dostarczać co miesiąc prawie 600 ton oleju. Jego kłopoty rozpoczęły się, gdy zwrócił się do Urzędu Skarbowego w Częstochowie o interpretację prawa podatkowego. Chodziło o stawkę VAT na surowy jadalny olej rzepakowy z przeznaczeniem na cele inne niż spożywcze.

Według interpretacji częstochowskiego urzędu, VAT w takim przypadku wynosi 22 proc., a nie 7 proc. – i taka też stawka przez pewien okres była odprowadzana. Później Izba Skarbowa w Katowicach podała, że informacja częstochowskiego urzędu była błędna. W połowie 2015 r. Janeczek dostał co prawda zwrot z tytułu nadwyżki wpłaconego podatku, ale – jak mówił – zaczęły się też jego kłopoty.

Miał wiele kontroli skarbowych, zablokowano mu konta bankowe, stracił wiarygodność u kontrahentów, dostał też zarzuty karno-skarbowe, a komornik zlicytował jego linie technologiczne do wytwarzania oleju. Z powodu braku możliwości kredytowych już w 2006 r. zaczął mieć zaległości wobec dostawców surowców i nie był w stanie zrealizować umowy z Rafinerią Trzebinia.

Oddalając powództwo Janeczka sąd wskazał, że działania organów podatkowych – informacje o stawce podatku VAT – nie nosiły znamion bezprawności, czyli nie było podstawowej przesłanki odpowiedzialności Skarbu Państwa.

Odpowiedzialność odszkodowawcza Skarbu Państwa nie powstaje bowiem w wyniku każdego wadliwego działania Skarbu Państwa, tak jak nie powstaje w wyniku każdego wadliwego orzeczenia sądowego (…) Wadliwość ta powinna mieć postać kwalifikowaną i właśnie w tym kontekście należy ocenić te zdarzenia i te działania Skarbu Państwa – organów podatkowych, na które wskazuje pan powód jako działania o charakterze bezprawnym – przekonywał sędzia Tomasz Ślęzak.

Jak dodał, informacja podatkowa, którą Janeczkowi udzielił naczelnik I Urzędu Skarbowego w Częstochowie w grudniu 2004 r., wskazując na 22-procentową stawkę VAT nie była działaniem bezprawnym, podobnie jak późniejsze pismo dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach, który podał, że informacja naczelnika częstochowskiego urzędu jest nieprawidłowa. W opinii sądu była to dopuszczalna wykładnia ówczesnego prawa podatkowego.

To, że później ta wykładnia uległa zmianie, zmieniła się interpretacja tych przepisów, to jeszcze nie oznacza, że dokonana w ten sposób wykładnia może być postrzegana w kategoriach bezprawności – mówił sędzia Ślęzak i dodał, że w tym przypadku nie można mówić o rażącym, nie budzącym wątpliwości przekroczeniu uprawnień czy naruszeniu prawa.

Sąd ocenił też, że brak możliwości realizacji przez Janeczka umowy zwartej z rafinerią nie wynikał z działań pozwanego, ale innych przyczyn – przedsiębiorca miał ponad 580 tys. zł długów, prowadzono wobec niego postępowania egzekucyjne. Sędzia zwrócił też uwagę, że w sierpniu 2005 r. Janeczek otrzymał zwrot nadpłaconego podatku VAT. Zgodnie z piątkowym wyrokiem Janeczek ma zwrócić koszty postępowania apelacyjnego – 18,7 tys. zł.

Nie zgadzam się w wyrokiem (…) To, co było powiedziane w uzasadnieniu ustnym – zobaczymy co będzie w wersji papierowej – trochę mija się z rzeczywistością – powiedział dziennikarzom Janeczek. Zapowiedział, że skieruje sprawę do SN.

Źródło: PAP

11 KOMENTARZE

  1. Emanacją samoświadomego Narodu jest Państwo, które powinno skutecznie bronić interesów społeczeństwa oraz zapewnić funkcjonowanie jako całości. Niestety, nie ma Państwa Polskiego, tzn. takiego, które broni interesów Narodu Polskiego. To, co aktualnie jest – to niesprawna, skorumpowana oraz zbiurokratyzowana struktura, którą opozycja nazywa „państwem z paździerza oraz dykty”. Została ona zdominowana przez żydów, szabesgojów, volksdeutschy orazkoniunkturalnych konformistów sprzedających interesy Narodu Polskiego za zagraniczną akceptację dla jego bezwzględnej eksploatacji (rządy kompradorskie). Co gorsza, już de facto funkcjonuje JudeoPolonia-bis, czyli żydowska suwerenność wyspowa w formie instytucji oraz osób finansowanych przez tzw. Państwo Polskie, a zajmujące się szkalowaniem Narodu Polskiego (vide: eks-terytorialne Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Centrum Badań nad Zagładą Żydów, kierownictwo Muzeum KL Auschwitz-Birkenau, Żydowski Instytut Historyczny, szereg czasopism oraz gmin żydowskich, „Nowa Zawodówka Historyczna Hol

  2. Najwyższy Czas! skończyć z tym bękartem gen. Kiszczaka zwanym potocznie III-cią Rzeczą!
    Czas także wysłać na niezasłużoną emeryturę (mówi się trudno) beneficjentów Okrągłego Stołu czyli partie Głównego Ścieku z POPiSem na czele.

  3. Izraelskie spec-służby od dawna są bardzo aktywne w kształtowaniu życia politycznego w Polsce. Są w posiadaniu bardzo obszernego zestawu materiałów dotyczących polskich polityków, gdyż np. pełna inwigilacja pomieszczeń w budynku przy Nowogrodzkiej trwała od co najmniej dziesięciu lat. A tzw. afera podsłuchowa kelnerów – to robota izraelskich i polskich spec-służb (m.in. Black Cube). Zwróć uwagę, że pierwsze nagrania są dużo wcześniejsze od tych, które poczyniła ekipa M. Falenty, i zostały dokonane w specjalnie izolowanych pomieszczeniach służbowych! Dalej: za ujawnieniem afery hazardowej (aktorzy pierwszego planu: Z. Chlebowski, M. Drzewiecki, R. Sobiesiak, J. Kosek et consortes), w tle, stały żydowskie służby zwalczające rządzący wówczas układ volksdeutschy. Przypomnę też (była to „pomysł” za rządu Ewy Kopacz), że to izraelskie służby (Mosad i Aman) miały weryfikować imigrantów (robiły by to, oczywiście, z punktu widzenia ich przydatności dla interesów Izraela). Dalej: programy informatyczne chroniące polskich polityków podczas lotów (znowu: pełna inwigilacja) są pochodzenia izraelskiego.

  4. Chcącemu nie dzieje się krzywda.
    Nie ma obowiązku prowadzenia firmy w UE. Jak komuś źle może sprzedać firmę albo przenieść biznes do Rosji, Chin, Iranu, Węgier czy gdzie tam jeszcze jest kapitalizm.

  5. Emanacją samoświadomego Narodu jest Państwo, które powinno skutecznie bronić interesów społeczeństwa oraz zapewnić funkcjonowanie jako całości. Niestety, nie ma Państwa Polskiego, tzn. takiego, które broni interesów Narodu Polskiego. To, co aktualnie jest – to niesprawna, skorumpowana oraz zbiurokratyzowana struktura, którą opozycja nazywa „państwem z paździerza oraz dykty”. Została ona zdominowana przez żydów, szabesgojów, volksdeutschy orazkoniunkturalnych konformistów sprzedających interesy Narodu Polskiego za zagraniczną akceptację dla jego bezwzględnej eksploatacji (rządy kompradorskie). Co gorsza, już de facto funkcjonuje JudeoPolonia-bis, czyli żydowska suwerenność wyspowa w formie instytucji oraz osób finansowanych przez tzw. Państwo Polskie, a zajmujące się szkalowaniem Narodu Polskiego (vide: eks-terytorialne Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Centrum Badań nad Zagładą Żydów, kierownictwo Muzeum KL Auschwitz-Birkenau, Żydowski Instytut Historyczny, szereg czasopism oraz gmin żydowskich, „Nowa Zawodówka Historyczna Hol.
    Prawda, że jestem zdrowo pierdolnięty?

  6. Juz niedlugo nie bedzie w Polsce malych firm. Zostana zaorane i stana sie lupem miedzynarodowych koncernow. Taki PRL tylko innymi metodami. Ale z niewolnika nie ma pracownika, wiec eurokomuna padnie tak samo jak socjalizm realny.

  7. Izraelskie spec-służby od dawna są bardzo aktywne w kształtowaniu życia politycznego w Polsce. Są w posiadaniu bardzo obszernego zestawu materiałów dotyczących mojego życia seksualnego, w tym zdjęć jak obciągam parówy lokatorom pomieszczeń w budynku przy Nowogrodzkiej od co najmniej dziesięciu lat. A tzw. afera podsłuchowa kelnerów – to robota izraelskich i polskich spec-służb (m.in. Black Cube). Zwróć uwagę, że pierwsze nagrania, które pokazują, jak ci kelnerzy dymają mnie w trójkę w toalecie są dużo wcześniejsze od tych, które poczyniła ekipa M. Falenty, i zostały dokonane w specjalnie izolowanych pomieszczeniach służbowych! Dalej: za ujawnieniem afery pedofili z Dworca Centralnego, w której też brałem udział, w tle, stały żydowskie służby zwalczające rządzący wówczas układ volksdeutschy. Przypomnę też (była to „pomysł” za rządu Ewy Kopacz), że to izraelskie służby (Mosad i Aman) miały porywać ludzi z ulicy, w tym mnie, i wtykać im w tyłek sondy analne (robiły by to, oczywiście, z punktu widzenia ich przydatności dla interesów Izraela, szukając potencjalnych dziewic analnych, które służby te mogłyby porwać do burdeli w Tel Avivie). Dalej: programy informatyczne zakazujące mi wchodzenia na strony z porno ze zwierzątkami (znowu: pełna inwigilacja) są pochodzenia izraelskiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here