Warzecha rozprawia się z „Nauką o klimacie”. „Nie zachowujecie jak naukowcy, ale jak sekta. Rżniecie głupa w wielu punktach”

Fot. Youtube/pixabay.com
Fot. Youtube/pixabay.com

Dziennikarz Łukasz Warzecha został zaatakowany przez redakcję portalu „Nauka o klimacie” za swój tekst pt. „Klimatyczny szwindel”. Publicysta w ostrych słowach odpowiedział miłośnikom ekologii, nazywając ich wprost „sektą”.

Na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Warzecha pisał m.in., że histeria związana z globalnym ociepleniem wywołanym przez człowieka ma na celu „delegitymizację jakiegokolwiek sceptycyzmu wobec najradykalniejszej wersji narracji klimatystycznej”.

„Redaktorowi nie podoba się używanie w odniesieniu do osób bezpodstawnie negujących fakty naukowe na temat globalnego ocieplenia określenia „negacjoniści” – napisali m.in. w odpowiedzi przedstawiciele „Nauki o klimacie”. W swoim artykule zarzucają mu szereg nieprawidłowości oraz zapowiedzieli, że prześlą egzemplarz książki „Nauka o klimacie”, by dziennikarz mógł zapoznać się z prezentowanymi przez nich teoriami (które nazywają „faktami”).

Droga redakcjo Nauki o Klimacie, wy się nie zachowujecie jak naukowcy, ale jak sekta. Co nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. A do tego rżniecie głupa w wielu punktach. Mam nadzieję, że wasza książka jest gruba i w twardej okładce – przyda mi się jako podkładka pod doniczkę – odpisał Warzecha.

Dodał, że przejrzał dokładnie portal związany z „Nauką o klimacie”, a po lekturze nasunęło mu się pięć głównych wniosków. – Zgodnie z założeniem klimatystycznej sekty, żeby powtarzać ewidentne KŁAMSTWO, nadal określają mianem faktu to, co jest jedynie hipotezą – to jeden z nich.

W swoim artykule Warzecha przywoływał wypowiedzi wielu naukowców, którzy mają odmienne zdanie od powszechnie obowiązującej narracji. Cytował m.in. prof. Richarda Lindzena, który wypowiadał się podczas konferencji Global Warming Policy Foundation. „Nauka o klimacie” skomentowała to następująco: „Nie jest to trafny wybór. GWPF nie jest instytucją naukową, lecz think tankiem specjalizującym się w szerzeniu dezinformacji na temat zmiany klimatu”.

Warzecha nie pozostał dłużny. – Stosują opisaną przeze mnie w tekście metodę, polegającą na tym, że dyskredytować każdego (spośród naukowców), kto nie mieści się w „konsensusie”. Inaczej mówiąc, „konsensus” nie jest podważany, bo oni sami definiują jego ramy. Kto go podważa, jest z automatu niepoważny, niewart uwagi, marginalny itd. To są zachowania sekty, nie naukowców – odpowiada.

I dodaje: – Ponownie rżną głupa (w sposób typowy dla klimatystycznej sekty), twierdząc, że piszę o „spisku naukowców”. Otóż nie piszę o żadnym spisku, ale o tym, że wśród naukowców działają naturalne i powszechne we wszystkich grupach zawodowych, zwłaszcza tych bardziej zamkniętych, mechanizmy konformizmu, kooptacji, mimkry. Nie ma w tym żadnych mechanizmów spiskowych, są natomiast doskonale zbadane i opisane mechanizmy socjologiczne.