Przerażający list od ZUS! Przyszłe emerytury mają być katastrofalnie niskie. Polacy będą klepać biedę

Emerytka i ZUS - zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP
Emerytka i ZUS - zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP

20 mln listów z informacją z ZUS na temat stanu kont i hipotetycznej emerytury pokazują katastrofalnie niską stopę zastąpienia, co oznacza katastrofalnie niskie świadczenia.

Na koniec zeszłego roku konta IKE posiadało prawie milion osób (5,8 proc. osób pracujących), które zgromadziły tam 8,7 mld zł. Do tego dochodzi 730 tys. kont IKZE z 2,3 mld zł.

Stopa zastąpienia oscyluje wokół 30–35 proc., czyli przechodząc na emeryturę możemy liczyć na świadczenie w wysokości około jednej trzeciej obecnego poziomu naszych płac. Dla porównania, stopa zastąpienia dla pokolenia naszych rodziców (którzy i tak mają marne emerytury) jest stosunkowo wysoka, bo ok. 55-60 proc.

Spostrzeżeniami dzielą się użytkownicy mediów społecznościowych. Jeden z nich przytacza swój przykład po 18 latach płacenia składek: gdyby zrezygnował z pracy w tym roku, otrzyma, zależnie od wariantu, 308,05 zł lub 427, 02 zł. A gdyby aż do emerytury pracował i wpłacał składki w takiej wysokości, jak do tej pory, dostanie 868 zł lub 1217,90 zł.

Kobiety, które po obniżeniu wieku do 60 lat odeszły na emeryturę, mają świadczenie mniejsze aż o ponad 1 tys. zł od 65-letnich mężczyzn. Gdy do tego dojdzie reforma OFE, kobiety często mogą być zdane na pomoc społeczną – zwraca uwagę dr Paweł Kubicki, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.

W czerwcu dowiedzieliśmy się też, że ZUS zrewaloryzował nam stan kont w rekordowej wysokości i przybyło nam ponad 200 mld zł. To kwota tylko na papierze, bo zapisy kont są czysto księgowe. W praktyce jest to zobowiązanie państwa, że wypłaci nam kiedyś świadczenie. Realnie istniejące pieniądze są w OFE, a w przyszłości – w PPK.

Impulsem ma być program PPK, który ruszył od 1 lipca. Eksperci nie mają jednak złudzeń: jeśli chodzi o stopę zastąpienia, program nie przyniesie rewolucji i emerytur rzędu 70–80 proc. ostatniej pensji, pozwoli co najwyżej dojść do poziomu ok. 50 proc.

Informacje z płynące z ZUS oznaczają zatem dla naszego pokolenia, że większość Polaków na emeryturze będzie w przyszłości klepać najzwyklejszą biedę.

Źeódło: wiadomosci.dziennik.pl