Trwa szał na postarzane zdjęcia. Aplikacja FaceApp bije rekordy popularności, ale ludzie nie wiedzą, że są wykorzystywani

Postarzony Robert Lewandowski. Foto: instagram/ŁączyNasPiłka
Postarzony Robert Lewandowski. Foto: instagram/ŁączyNasPiłka

Bijąca rekordy popularności rosyjska aplikacja FaceApp na urządzenia z systemem iOS od Apple zagraża prywatności użytkowników, m.in. przesyłając ich zdjęcia bezpośrednio na serwery chmurowe twórców, którzy udostępniają je również podmiotom zewnętrznym.

Aplikacja FaceApp, która pozwala użytkownikom m.in. na takie zmodyfikowanie zdjęcia, by pokazywało ono daną osobę „postarzoną” o kilkadziesiąt lat, pojawiła się na rynku dwa lata temu. Obecnie jednak dzięki nowym funkcjom ponownie zyskała na popularności.

Program dostępny na telefony firmy Apple działa w oparciu o algorytmy sztucznej inteligencji, a wizerunki użytkowników zapisywane przez tę aplikację i przesyłane na serwery jej twórców służą do ich ulepszania, co nie jest komunikowane wprost osobom korzystającym z FaceApp – twierdzą eksperci cytowani m.in. przez serwis Tech Crunch.

Serwis podkreśla, że aplikacja zyskuje dostęp do zdjęć użytkownika zapisanych na telefonie mimo braku zapytania o udzielenie pozwolenia na odczytanie plików zapisanych w galerii fotografii na urządzeniu. Tech Crunch zaznacza jednak, że interfejs programistyczny systemu Apple’a dopuszcza jednokrotny dostęp do zdjęć dla aplikacji bez uzyskania takiego pozwolenia w oddzielnym komunikacie, gdyż zakłada że decyzja użytkownika telefonu o przesłaniu pojedynczego zdjęcia do aplikacji jest synonimem zgody na przetwarzanie tych danych.

Ukraiński serwis Media Sapiens pisze, że twórcą aplikacji FaceApp jest były pracownik rosyjskiego koncernu Yandex Jaroslaw Gonczarow. Zdaniem serwisu głównym celem działania tego programu jest wykorzystanie zdjęć użytkowników do szkolenia sieci neuronalnych działających w narzędziach rozpoznawania twarzy.

Media Sapiens zwraca również uwagę na zapisy w polityce prywatności FaceApp, które informują użytkowników o tym, że aplikacja gromadzi bardzo dużo danych na temat użytkowników, w tym – historię przeglądanych stron czy listę zainstalowanych na danym urządzeniu aplikacji, a także informacje takie jak numery identyfikacyjne telefonu czy zgromadzone pliki tzw. „cookie”.

Informacje te przesyłane są na serwery twórców FaceApp, którzy informują użytkowników, iż mogą dzielić się nimi również z podmiotami zewnętrznymi, takimi np. jak sieci reklamodawców. „Wisienką na torcie jest informacja, że firma – na końcu umowy z użytkownikiem – informuje go, że on sam jest odpowiedzialny za utrzymanie bezpieczeństwa swojego hasła i innych danych dostępowych do konta” – podkreśla Media Sapiens.

Cytowany przez portal ekspert ds. bezpieczeństwa cyfrowego Pawel Belusow twierdzi, że uwagę użytkowników powinien zwrócić również zapis o tym, że FaceApp nie gwarantuje bezpieczeństwa żadnych przesyłanych do tej aplikacji informacji. Specjalista podkreślił również, iż w umowie znajduje się też informacja, iż firma zastrzega sobie prawo do przekazania danych nowemu właścicielowi aplikacji, o ile zechce ją sprzedać. (PAP)

4 KOMENTARZE

  1. ruscy agenci zacieraja rece , bo ich program do szpiegowania lufdzi na swiecie juz sie po tych testach na durniach , ktorzy uzywaja jak niewolnicy tej aplikacji , nie pomyli jak ruscy agenci beda chcieli kogos na swiecie zamordowac.

  2. Tymczasem pospolite ruszenie rusza na Białystok 🙂 —> magnapolonia.org/kibice-z-calej-polski-podpisuja-zawieszenie-broni-w-celu-obrony-bialegostoku-przed-marszem-rownosci/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here