NIK wykrył nieprawidłowości w NBP! Stwierdził wysokie wynagrodzenia dyrektorów, niegospodarność i gigantyczne premie

Adam Glapiński. prezes NBP / Foto: PAP
Adam Glapiński. prezes NBP / Foto: PAP

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak NBP wywiązał się z obsługi budżetu państwa i czy zrealizował swój plan finansowy. Obok nieprawidłowości dotyczących poziomu wynagrodzeń, stwierdzono m.in. nieuzasadnione wydatki na usługi zewnętrzne. 

NIK zbadał szczegółowo system płac w NBP. Stwierdził, że nierzetelnie były stosowane przepisy określające maksymalny poziom wynagrodzeń na poszczególnych stanowiskach w banku centralnym.

NBP na pensje przeznaczył w ubiegłym roku 544 mln zł – o ok. 12 proc., czyli o 57 mln zł więcej niż w 2017 r. Główną pozycję stanowiły wynagrodzenia zasadnicze w wysokości 265,3 mln zł, premie wyniosły 104,5 mln zł, dodatkowe wynagrodzenia roczne – 27,5 mln zł, a nagrody – 17,3 mln zł. Tak ukształtowana siatka płac spowodowała, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie ukształtowało się na poziomie ponad 10 tys. zł.

Zgodnie z ustawą, płace w NBP powinny kształtować się w relacji do zarobków w całym sektorze bankowym. Wewnętrzne regulacje banku mówią, że „maksymalne wynagrodzenie na poszczególnych stanowiskach nie może przekraczać 1,8 przeciętnego wynagrodzenia na porównywalnych stanowiskach w sektorze bankowym”.

Bank centralny zlecił analizę porównawczą, płacąc za nią 26,5 tys. zł. Kontrolerzy NIK odkryli, że dla ustalenia pensji w NBP nie wzięto jednak pod uwagę m.in. sektora banków spółdzielczych, gdzie płace nie są wygórowane. Dodatkowo wynagrodzenia ponad 150 pracowników przekroczyły wskaźnik 1,8 przeciętnej płacy w sektorze bankowym.

NIK zwrócił uwagę, że szczególnie przeciętne wynagrodzenia w departamentach wspierających, jak komunikacji, edukacji i wydawnictw, czy prawnym, były wyższe niż w działach kluczowych z punktu widzenia realizacji zadań banku centralnego.

Dodatkowo trzy najwyższe roczne wynagrodzenia brutto w NBP w 2018 r. uzyskały dyrektorki departamentów zaliczanych do wspierających, czyli Martyna Wojciechowska, zajmująca się komunikacją i promocją – 594,756 tys. zł, Dorota Szymanek, kierująca służbami prawnymi – 567,977 tys. zł i szefowa gabinetu prezesa, Kamila Sukiennik – 547, 996 tys. zł.

NIK wniósł też zastrzeżenia do nagród i premii. W 2018 r. łączna kwota wypłaconych premii wyniosła 83 mln zł, natomiast nagród z funduszu pozostającego w dyspozycji prezesa 9,1 mln zł, zaś nagród z funduszu pozostającego w dyspozycji m.in. dyrektorów departamentów – 8,2 mln zł.

NIK przyjrzał się jednocześnie usługom zewnętrznym, zlecanym przez NBP. Bank centralny wydał w na nie ubiegłym roku 166,5 mln zł. Kontrola objęła m.in. wynajem kancelarii prawnych.

Wynajęta w listopadzie 2018 r. Kancelaria Cogents, po wybuchu afery z nagraną rozmową byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego, miała zająć się m.in. „prowadzeniem spraw i reprezentacją NBP i osób reprezentujących NBP przeciwko dziennikarzom, redaktorom naczelnym, redakcjom i wydawnictwom na etapie przedsądowym oraz w postępowaniach sądowych z zakresu żądania opublikowania sprostowań, naruszenia dóbr osobistych, zniesławienia w związku z materiałami prasowymi, które odnoszą się do NBP i osób reprezentujących NBP”. Cogents otrzymała za to 4,4 tys. zł. Po wybuchu afery z wynagrodzeniem szefowej komunikacji NBP wynajęto Kancelarię Virion, która miała podobnym zakres obowiązków i zainkasowała 18,8 tys. zł.

NIK krytycznie ocenił również ponad 144 tys. zł wydanych na pokój zagadek, który miał umilać czas czekającym na zwiedzanie Centrum Pieniądza. Kontrolerzy zarzucają przy tym brak oszczędności przy organizacji międzynarodowej konferencji przez NBP, która kosztowała przeszło 0,5 mln zł.

Za pokaz kulinarny i lunchu NBP zapłacił firmie zewnętrznej 35,8 tys. zł, w tym za 30-minutowy pokaz kulinarny – 14,2 tys. zł, lunch – 18,5 tys. zł oraz za 42 książki – 3,15 tys. zł. Spośród 80 osób zgłoszonych na event, chęć uczestnictwa w pokazie zadeklarowało 25 osób. Uczestniczyło w nim 27 osób, więc koszt pokazu i lunchu na jednego uczestnika wyniósł 1,3 tys. zł – informuje NIK.

NBP nie zrealizował również zaleceń pokontrolnych z ubiegłego roku, związanych z ograniczeniem kosztów działającej w banku kawiarni. Wynagrodzenie netto dla niej miało wynieść 750 tys. zł, ostatecznie wyniosło 853 tys. zł. Na kawiarni bank kompletnie nie zaoszczędził, zważywszy, że wydał w ubiegłym roku ponad 30 tys. na własne ekspresy do kawy i ponad 60 tys. na ich serwisowanie.

Źródło: forsal.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here