Prof. Jacek Bartyzel dosadnie o Powstaniu Warszawskim. „Heroizm, bezsens i patriotyzm”

Powstańcy na pl. Kazimierza Wielkiego w drodze do Śródmieścia/fot. Wikimedia Commons
Powstańcy na pl. Kazimierza Wielkiego w drodze do Śródmieścia/fot. Wikimedia Commons

O Powstaniu Warszawskim opinie są różne – od bezkrytycznej gloryfikacji poprzez rozsądną i – zdaje się najbliższą prawdy – krytykę merytoryczną aż po nazywanie powstańców „zdrajcami”. Głos w sprawie zabrał również profesor Jacek Bartyzel.

W swoim wpisie na Facebooku wylicza, jak tragiczne w konsekwencjach było powstanie warszawskie. Zaznacza też, że miało istotny wpływ na odnowienie więzów narodowych podczas okupacji sowieckiej podczas rządów marionetkowego rządu PRL.

75 rocznica wybuchu najtragiczniejszego z naszych powstań: – nadludzki wręcz heroizm żołnierzy, którzy posłuszni rozkazowi poszli walczyć i ginąć – im wieczna chwała; – militarny i polityczny bezsens decyzji o jego wywołaniu, którego ślepy tylko (lub zaślepiony) mógł nie dostrzec, zwłaszcza po znanym już rezultacie akcji „Burza” – tym, którzy podjęli tę decyzję, najsurowszy osąd historii, skoro nie można było ich postawić przed sądem wojennym, słusznie im należnym; – cierpienia setek tysięcy cywilnych mieszkańców stolicy podczas powstania i wypędzonych po jego upadku; – niepoliczalny wręcz ogrom strat dóbr kultury i pomników historii narodu – wylicza prof. Jacek Bartyzel.

Całkowita ruina materialna miasta, skazanego na zagładę przez mściwego wroga i – mimo powojennej odbudowy – nieodwracalna zmiana charakteru jego substancji urbanistycznej, otwierająca pole dla socrealistycznej brzydoty – zaznaczył profesor Bartyzel.

Popowstaniowa trauma i psychoza klęski, która ułatwiła nowym okupantom sowietyzację kraju i przetrącenie kręgosłupa narodowi, którego najlepsi synowie i córki zginęli – dodał.

Ale również – paradoksalnie – począwszy od październikowej „odwilży”, narodziny mitu, który scementował na nowo wspólnotę i dopomógł w przetrwaniu i przezwyciężeniu komunizmu. Każdy, kto choć raz w tym okresie był w Warszawie 1 sierpnia i widział tłumy idące na Powązki, naocznie przekonywał się, że tam (a nie w peerelowskim pays légal) była Polska, pays réel. Ci, którzy tam szli, milcząco potwierdzali prawdziwość Barrèsowskiej definicji patriotyzmu, że ojczyzna to „ziemia i umarli” – zaznaczył.

Wszystko to razem, choć kontradyktoryjne, stanowi prawdę o Powstaniu Warszawskim – podsumował prof. Jacek Bartyzel.

Źródło: facebook.com

6 KOMENTARZE

  1. Głupie polaczki się wybiły, a mądrzy Rosjanie poczekali sobie spokojnie kilka miesięcy zajmując miasto bez walki. Brawo Rosja!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here