Rodzinny gang sutenerów z Krakowa i Zakopanego trafi za kratki

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego / PAP
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego / PAP

Do sądu trafił wniosek o wydanie wyroku skazującego wobec czterech członków zorganizowanej grupy przestępczej zarządzającej w latach 2010–2018 kilkunastoma agencjami towarzyskimi na terenie Krakowa oraz Zakopanego.

Według Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, grupa cechowała się hermetycznością, ponieważ jej członkowie powiązani są ścisłymi więzami pokrewieństwa.

Główny trzon sutenerskiej działalności stanowiło małżeństwo dwójki oskarżonych, zarządzających największą agencją towarzyską na terenie Krakowa. Na stałe było zatrudnione w niej kilkanaście kobiet.

Rodzinny interes

Przestępczy proceder nosił znamiona bardzo sprawnie zarządzanego, rodzinnego biznesu. Grupa czerpała korzyści z uprawiania prostytucji przez kilkadziesiąt kobiet, które oddawały jej członkom procent od każdej kwoty uiszczonej przez klientów korzystających z usług seksualnych – wynoszący w zależności od okoliczności od 50 do kilkuset złotych.

Profesjonalnie prowadzone agencje towarzyskie działały 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Oprócz tego klienci mieli możliwość zamówienia płatnej dodatkowo „usługi wyjazdowej”. W toku śledztwa prokurator ustalił, że sprawcy w ciągu 8 lat uzyskali z sutenerstwa dochód przekraczający 10 mln zł, który następnie „prali” przez założone do tego celu rachunki bankowe, jak również lokując go w nieruchomościach oraz samochodach.

W ramach konfiskaty rozszerzonej prokurator zabezpieczył majątek o wartości około miliona złotych, w tym nowo wybudowany dom jednorodzinny w podkrakowskiej miejscowości.

Sutenerski marketing

W trakcie śledztwa prokurator ustalił, że w ramach sutenerskiej działalności członkowie grupy prowadzili zakrojoną na szeroką skalę akcję marketingową umieszczając comiesięcznie w Internecie około 200 ogłoszeń z anonsami erotycznymi. Szacuje się, że w latach 2010–2018 większość tego typu anonsów na terenie Krakowa publikowana była właśnie przez oskarżonych.

Z reguły klienci korzystający z usług seksualnych świadczonych w agencjach zarządzanych przez grupę wprowadzani byli w błąd, ponieważ fotografie dołączone do internetowych ogłoszeń nie przedstawiały kobiet faktycznie świadczących usługi w tych lokalach.

Z powodu dużego popytu na świadczone usługi, oskarżeni publikowali również ogłoszenia z ofertami dla kobiet zainteresowanych pracą w agencji towarzyskiej, zatrudniając dzięki temu kolejne osoby, w tym oprócz Polek, również Ukrainki.

Członkowie grupy podjęli również starania ukierunkowane na poszerzenie swojej sutenerskiej „strefy wpływów” na województwo podkarpackie i świętokrzyskie, sprawdzając tamtejszy rynek i działające na tych terenach grupy przestępcze. Dążyli do otwarcia kolejnych agencji w Mielcu, Tarnobrzegu, Stalowej Woli i Sandomierzu. Plany te nie zostały zrealizowane z powodu zatrzymania oskarżonych w grudniu 2018 r., dzięki działaniom funkcjonariuszy Zarządu CBŚP w Rzeszowie.

Eliminacja konkurencji i monopolizowanie rynku 

Członkowie grupy zmonopolizowali krakowski rynek usług seksualnych podejmując działania ukierunkowane na wyeliminowanie konkurencyjnych agencji oraz kobiet uprawiających prostytucję „na własny rachunek”. W tym celu wyszukiwali w Internecie tego rodzaju ogłoszenia, a następnie dokonywali „wjazdów” do lokali prowadzonych przez konkurencję, albo aktów wandalizmu w budynkach, w których usługi seksualne świadczyły kobiety pracujące na własny rachunek.

Członkom grupy zarzuca się również nielegalne posiadanie broni palnej i amunicji.

Wszyscy oskarżeni złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze, na bezwzględne kary pozbawienia wolności oraz przepadki wielomilionowych korzyści majątkowych uzyskanych na drodze przestępstwa, w tym Robert Ch. na karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz przepadek korzyści majątkowej w wysokości prawie 5 mln zł, natomiast Grażyna Ch. na karę 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz przepadek korzyści w wysokości prawie 5 mln zł.

Źródło: PAP

3 KOMENTARZE

  1. No to dobra zmiana likwiduje konkurencję braci Rysicz z Podkarpacia. Kosteckiego już załatwili i widać, że cały aparat państwa robi na sutenerów z Ukrainy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here