Michalkiewicz celnie o wyborach. „Okazuje się, że całym państwem kręci jakaś trzydziestka polityków”

Stanisław Michalkiewicz. / foto: YouTube: Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz. / foto: YouTube: Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz w swym najnowszym felietonie opublikowanym na łamach tygodnika „Goniec” pisze o walce o byt z topielcem w tle. To oczywiście nawiązanie do toczącej się kampanii wyborczej i śmierci Piotra Woźniak-Staraka, która była głośnym medialnym wydarzeniem ostatniego tygodnia.

Publicysta zauważa, że kampania wchodzi w drugi etap, w którym już poszczególne komitety będą się licytować na obietnice wyborcze. Pierwszy etap, w którym ustalano jedynki w poszczególnych okręgach wyborczych jest już za nami. A tu też nie obyło się bez ciekawych zdarzeń.

Wszyscy kandydaci chcieliby dostać pierwsze miejsca w przydzielonych im okręgach wyborczych, ale jest to nawet fizycznie niemożliwe (…) Niektórzy do tego stopnia nie są ukontentowani, że opuszczają dotychczasowy komitet i przechodzą do konkurencji – pisze Michalkiewicz.

Tak było między innymi w przypadku Kai Godek, która nieukontentowana „jedynką” w okręgu siedlecko-ostrołęckim postanowiła opuścić Konfederację i zawiązać koalicję z Markiem Jurkiem. Publicysta wymienia też liczne odejścia z klubu Kukiz’15, który to związał się z nazywanym przez Pawła Kukiza „organizacją przestępczą” PSL-em.

Najciekawsze jest w tym kontekście przejście posła Tomasza Rzymkowskiego do PiS. – (…) odszedł z niego do PiS Wielce Czcigodny poseł Rzymkowski i w charakterze wpisowego oświadczył, że ustawa „antyroszczeniowa”, którą sam opracował i buńczucznie pokazywał przed Białym Domem w Waszyngtonie, nie jest w ogóle potrzebna – zauważa Michalkiewicz.

Publicysta podkreśla, że najważniejsze ustalenia zostały już poczynione w ścisłych sztabach partyjnych, a głosowanie 13 października będzie już formalnością. – (…) pewnie dlatego Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że gdyby wybory mogły cokolwiek zmienić, to już dawno zostałyby zakazane – dodaje.

W takiej jednak sytuacji okazuje się, że całym państwem kręci jakaś trzydziestka polityków – bo tylu mniej więcej tworzy liczące się partyjne sztaby. Ma to swoje zalety, bo dzięki temu bezpieka ma ułatwione zadanie – kontynuuje Michalkiewicz.

Źródło: michalkiewicz.pl