Mentzen bardachuje PiS. „Doszli do wniosku, że przedsiębiorcy są nieistotni dla gospodarki i wyniku wyborów. Ratuj się kto może”

Sławomir Mentzen. / foto: YouTube: Sławomir Mentzen
Sławomir Mentzen. / foto: YouTube: Sławomir Mentzen

Lider Konfederacji dr Sławomir Mentzen opisał swoje spostrzeżenia na temat okazywanej przez PiS pogardy wobec przedsiębiorców. Zwraca też uwagę, że czują się tak silnie, że w czasie kampanii wyborczej nie tylko zapowiadają podwyższenie podatków, ale nawet zyski dla… imigrantów.

Sławomir Mentzen przyznał, że „przyzwyczaił się do pogardy”, jaką PiS odczuwa wobec przedsiębiorców. Jednak „mimo to poziom tego zjawiska znowu mnie zaskoczył”.

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta powiedział wprost, że nie możemy oglądać się na to, czy przedsiębiorców będzie stać na zapłacenie wyższych pensji. Według niego przedsiębiorcy mają wysokie obroty, więc gospodarka na pewno na podwyżce płac skorzysta. Z kolei wicepremier Jarosław Gowin ucieszył się, że podniesienie płacy minimalnej polepszy sytuację Ukraińców – przypomniał dr Mentzen.

Wyobrażacie sobie, że prezydent USA, premier Wielkiej Brytanii czy kanclerz Niemiec mówi, że nie obchodzi go, czy przedsiębiorcy z jego państwa będą mieli za co płacić wynagrodzenia, ważne, że lepiej będzie Polakom? Nawet gdyby któryś z nich tak myślał, to by głośno o tym nie mówił w obawie przed reakcję wyborców. To jest niesamowite, że Gowin w trakcie kampanii wyborczej zwraca się do Ukraińców a nie do przedsiębiorców. Przecież Ukraińcy nie głosują – zwrócił uwagę lider Konfederacji.

Czy poparcie przedsiębiorców jest mniej istotne od poparcia ludzi niegłosujących? – pyta.

Mentzen przypomniał również, że PiS zamierza wprowadzić składki na ZUS dla przedsiębiorców, które liczone będą od dochodów.

Od dawna spodziewałem się, że nas to czeka, ale czemu oni o tym mówią w kampanii wyborczej? Przedsiębiorcy mają teraz skakać z radości, że będą płacili kilka razy więcej na ZUS? – zwraca uwagę Mentzen.

W PiS chyba doszli do wniosku, że jesteśmy nieistotni zarówno dla gospodarki jak i dla wyniku wyborów. Jeżeli najbliższe wybory utwierdzą ich w tym przekonaniu, to ratuj się kto może. Zupełnie przestaną się hamować i zacznie się stare i dobrze znane rozkułaczanie – podsumowuje Sławomir Mentzen.