Przedsiębiorcy wprost o podwyżce płacy minimalnej: „To pogrąży rynek pracy!”

fot. archiwum nczas.com

Polscy przedsiębiorcy nie mają wątpliwości co najnowszego pomysłu rządu Prawa i Sprawiedliwości, czyli gwałtownego podwyższenia płacy minimalnej. Mówią oni wprost, że najniższe wynagrodzenie w kwocie 4 tys. zł brutto może wiązać się z katastrofą na rynku pracy. Co więcej, organizacja Pracodawcy RP grzmi, że rządzący gwałcą prawa ekonomii, w podobnym tonie wypowiada się również Konfederacja Lewiatan.

– Fundamentalnym błędem jest to, że politycy postanowili zadbać o aktywność zawodową za pomocą jedynego narzędzia, jakim dysponują, czyli płacy minimalnej. Obietnica PiS wzrostu płacy minimalnej do poziomu 3000 zł w 2021 i 4000 zł w 2024 to ingerencja w procesy rynkowe bardziej niż jest to zasadne, w sposób nieefektywny, szkodliwy w wielu wymiarach, a na koniec – sprzeczny względem zapisów Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju – przyznaje dr Sonia Buchholtz, ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan.

W gospodarce wolnorynkowej wynagrodzenie powinno być powiązane z produktywnością – im więcej ktoś produkuje, tym więcej zarabia. Stąd też inwestycje w produktywność pozwalają na zwiększenie dochodów.

Podstawową funkcją płacy minimalnej jest zapobieganie ubóstwu pracowników. Wysokie najniższe wynagrodzenie spowoduje, że w pewnych przypadkach praca zwyczajnie przestanie się opłacać, w związku z czym dojdzie do masowego wzrostu bezrobocia. Ten z kolei przełoży się na lawinę bankructw firm, których nie będzie stać na zatrudnianie za tak wysoką pensję.

– Podwyższając tak mocno płacę minimalną (ok. 60-70 proc. średniego wynagrodzenia), państwo przyczynia się do spłaszczania wynagrodzeń. O ile teraz płaca minimalna formalnie dotyczy kilkunastu procent pracujących, to po jej skokowym wzroście do 4000 złotych, odsetek ten się przynajmniej podwoi. Nie jest to dziwne, wziąwszy pod uwagę relację medianowego wynagrodzenia w Polsce względem średniego. Aby rozkład płac w najbliższych latach pozostał niezmieniony, należałoby spodziewać się dwucyfrowego wzrostu płac w kolejnych latach, a to wielce nieprawdopodobne na tle wyników ostatnich dwóch-trzech lat. Na marginesie, jeśli wziąć pod uwagę siłę nabywczą wynagrodzenia minimalnego, już teraz w porównaniach międzynarodowych w 2019 roku plasujemy się istotnie wyżej niż wszystkie kraje regionu – dodaje Buchholtz.

Problem ten dotyczy również budżetówki. Eksperci przyznają, że większość pracowników tego sektora będzie otrzymywać minimalne wynagrodzenie bądź też do niego zbliżone. Pojawi się również kłopot z zamówieniami publicznymi. Wiele umów zostało zawartych na okres kilku lat, a teraz firmy świadczące usługi dla państwowych podmiotów będą zmuszone do podniesienia wynagrodzeń, co też zrodzi konieczność renegocjacji zawartych uprzednio kontraktów.

Z całą pewnością tak wysoka pensja minimalna będzie nie do zniesienia dla przedsiębiorców działających w mniejszych miejscowościach, albowiem generują oni niższe dochody. Tym samym nasili się zjawisko migracji do dużych ośrodków miejskich. Będzie to sprzeczne ze Strategią Odpowiedzialnego Rozwoju, którą tak bardzo lansuje obecny rząd.

Ponadto minimalne wynagrodzenie jest – zgodnie z obowiązującymi przepisami – ustalane w drodze dialogu pomiędzy stroną rządową a społeczną. W tym przypadku rząd zdecydował o podwyżce samodzielnie.

– Podsumowując, fakt przedwyborczego zainteresowania rynkiem pracy dowodzi, że problem zidentyfikowany przez przedsiębiorstwa wreszcie dotarł do polityków. Sposób, w jaki politycy chcą go zaadresować, jest jednak fatalny. Istnieje szereg sposobów na dzielenie się owocami wzrostu gospodarczego, wśród nich wiele prorozwojowych, jak np. inwestycje w zdrowie, edukację czy naukę. Wysoka płaca minimalna nie rozwiązuje problemu ubóstwa skutecznie, a jej nieprawidłowe wykorzystanie – jak pokazujemy – pogrąży rynek pracy i utrudni wyjście ze spowolnienia gospodarczego. Negatywne skutki dla gospodarki łatwo przewidzieć – żonglowanie okrągłymi liczbami niestety nie zastąpi rzetelnej analizy – przyznaje Buchholtz.

Źródło: businessinsider.com.pl

15 KOMENTARZE

  1. Chcącemu nie dzieje się krzywda.
    Jak kogoś nie stać na pensje dla pracowników to nie ma obowiązku prowadzenia firmy w Polsce.

    Można przenieść się z biznesem do Rosji, Chin, Iranu czy gdzie tam jeszcze jest kapitalizm.

      • Nie chodzi o znajomość języka. Jeżeli ktoś włożył ciężkie pieniądze w mury i maszyny, a teraz kochany rząd mu nakazuje płacić powyżej jego możliwości, to dzieje się krzywda, czego Mega-głupol nie pojmuje i pisze te swoje pierdoły na okrągło.
        Ale oczywiście, nowe inwestycje, jak najbardziej, będą Polskę omijały, kierując się ku Rosji. Z Iranem kłopot, bo sankcje, a do komunistycznych Chin i tak się tam już kapitału napchało – bardzo dużo z lewusińskiej UE. Aż się z tych Chin do Wietnamu wynoszą, bo za ciasno.

      • Co do pierwszej części zgoda, ale z tą ucieczką do Rosji i Chin to mega przesadziłeś. W Rosji inwestycje zagraniczne leżą i kwiczą, czy raczej lecą na łeb na szyję, nikt tam poza Niemcami z poważnych krajów nie inwestuje teraz. W Chinach wcale się tak wiele kapitału nie napchało, a jak już to raczej globalnych gigantów, choćby dlatego, że Chińczycy mają sporo ograniczeń co prowadzenia tam biznesu. Teraz dopiero, od roku – dwóch kombinują, by się szerzej otworzyć.

  2. Wiecie kto jest naprawdę krwiopijcą? Państwo! Nie wierzycie? Spytajcie się swojego szefa po pracy, ile kosztuje go twoje miejsce pracy i porównajcie to z tym co dostajecie na rękę, a gwarantuję wam, że będziecie w szoku!

  3. Bucholtz,Sommer,Mikke,Mentzen,Braun wszyscy oni mają nie Polsko brzmiące nazwiska, ale chcieli by nam mówić jak mamy się rządzić we własnym kraju.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here