Jacek Wilk tłumaczy, czym różni się prawica spod znaku Konfederacji od PiS. Wskazuje drogę, którą powinna podążyć Polska

Jacek Wilk / Fot. Facebook
Jacek Wilk / Fot. Facebook

Jacek Wilk, lider Konfederacji Wolność i Niepodległość w Opolu, był gościem programu „W Cztery Oczy” na antenie regionalnego „Radia Opole”. Wytłumaczył, czym różni się jego ugrupowanie od Prawa i Sprawiedliwości oraz przedstawił program, który należy wprowadzić, aby nastąpił rozwój gospodarczy Polski.

Na początku Wilk został zapytany przez prowadzącego, jaka jest różnica pomiędzy prawicową Konfederacją, a również „prawicowym” Prawem i Sprawiedliwością.

Przede wszystkim tym, że Konfederacja jest prawicą. Tzw. Zjednoczona Prawica nie jest żadną prawicą, tylko coraz bardziej wyraźną lewicą. Proponuje więcej socjalizmu, który zresztą od początku był bardzo mocny w Prawie i Sprawiedliwości. Ostatnio premier Mateusz Morawiecki powiedział wprost, bez żadnych ogródek, że socjalistyczna myśl PPS-u jest wciąż żywa, jest częścią tradycji partii. Ubrana w udawany katolicyzm i to ma nadawać rysy prawicowości, ale z prawicy w PiS-ie nie ma właściwie nic, poza pustymi sloganami – uważa Wilk.

Wilk przeanalizował również, dlaczego to PiS – z założenia prawica – zagarnął dla siebie elektorat socjalistyczny, a nie lewica, która z tego słynęła. Dzieje się tak nie tylko w Polsce, ale i Europie zachodniej.

W miarę jak społeczeństwa się bogaciły, to lewicy było coraz trudniej dotrzeć do klasy robotniczej z hasłami typu: „wy jesteście biedni, wykluczeni, poniżani, wyzyskiwani”, bo już się tak nie czuli. Każdy, kto się troszeczkę wzbogaci przestaje być socjalistyczny, bo nie chce, żeby socjaliści odbierali mu jego majątek. Wobec tego lewica zwróciła się wobec innych nisz i teraz wmawia innym grupom, że są poniżani, wykluczani. Na tym żeruje lewica – skomentował Wilk.

W drugiej części programu przedstawiciel Konfederacji został zapytany o program wyborczy. – My jesteśmy zwolennikami wprowadzenia tego, co się sprawdziło, co działało, jest skuteczne i efektywne. Nawet w Polsce mamy świeży przykład, ustawy Wilczka sprzed 30 lat. Mieczysław Wilczek za jednym zamachem skasował socjalizm i wprowadził kapitalizm, czyli wolny rynek – powiedział.

Tłumaczył, na czym dokładnie polegała reforma Wilczka. – Działalność gospodarcza była praktycznie wolna, bo było ledwie kilkanaście przypadków, gdzie były koncesje i zezwolenia. Wystarczyło się zarejestrować i zacząć dorabiać. Założono 2,5 mln firm w ciągu roku czy dwóch – przypominał.

Co najważniejsze: to nie tylko był boom na zakładanie nowych firm, ale ostatni okres w historii naszego kraju, kiedy Polacy wracali do Polski. To jest normalność i zdrowy rozsądek. To przyjęcie, że urzędnik nie wie lepiej, jak się gospodaruje pieniędzmi, bo jakby wiedział, to by był przedsiębiorcą – kontynuował.

Wilk zapewnił, że Konfederacja będzie działać na korzyść prywaciarzy. – Przedsiębiorców trzeba zostawić w spokoju. Dopóki nie popełniają przestępstw, dopóki płacą proste i niskie, ludzkie podatki, to niech działają po swojemu. W momencie, gdy ustawę Wilczka popsuto, przykryto mnóstwem nowych regulacji, nie mamy już tego efektu. Polacy ciągle wyjeżdżają. To jest jednoznaczne i ostateczne rozliczenie tych zmian, które dokonały się w Polsce – nie ma wątpliwości.

Na koniec Wilk jeszcze raz przypomniał, jaka jest jedyna właściwa droga, aby zapewnić ludziom bogactwo. – Przywrócenie wolności gospodarczej, radykalne obniżenie i uproszczenie podatków. Przede wszystkim uproszczenie, bo ludzie wolą nawet zapłacić trochę wyższy podatek, ale pewny, tzn. wiedzieć, ile mają zapłacić i mieć spokój. To pozwoli nam na nowy skok gospodarczy. Mamy ogromny potencjał. Polacy są niezwykle innowacyjni, przedsiębiorczy, pomysłowi – mówił pewny swego.

Niestety są ciągle dławieni i dociskani przez kolejne regulacje, nowelizacje prawa czy podwyżkę ZUS-u – smutno skonstatował na koniec Wilk.