Henryk Kania zniknął. Znany producent wędlin zbankrutował. W firmie aż huczy od plotek

Henryk Kania z zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A. odbiera statuetkę w konkursie
Henryk Kania z zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A. odbiera statuetkę w konkursie "Teraz Polska" / fot. PAP
Reklama / Advertisement

Zakłady Mięsne Henryk Kania, które do niedawna były liderem w swojej branży, zmagają się się z poważnymi problemami finansowymi. Kłopoty słynnego producenta wędlin wyszły na jaw w czerwcu.

Pracownicy twierdzą, że twórca marki zniknął. Henryk Kania nie kontaktuje się z firmą. Mówi się, że wyjechał z Polski, być może jest na innym kontynencie.

Według sprawozdań finansowych, spółka zaangażowała ponad 400 mln zł w podejrzane transakcje z podmiotami o niejasnej sytuacji finansowej. W efekcie do zakładów wkroczyło Centralne Biuro Śledcze Policji.

Poważne kłopoty finansowe znanej firmy wędliniarskiej zaczęły się od protestu Ukraińców, którzy pracowali w zakładzie produkcyjnym w Pszczynie. Powodem było to, że od miesięcy nie otrzymywali wypłat. Firma twierdziła, że przekazuje pieniądze na wypłaty agencji zatrudniającej obcokrajowców, żadne przelewy jednak nie docierały.

Okazało się, że Zakłady Mięsne Kania stoją na skraju bankructwa. Firma miała ponad 800 mln złotych długu, z tego 636,6 mln zł winna była bankom, 164,5 mln zł stanowiło zadłużenie z tytułu wyemitowanych obligacji, za które ich posiadaczom powinna zapłacić.

Gwoździem do trumny było wypowiedzenie umowy przez Alior Bank, który złożył doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Zarzuty dotyczyły wprowadzenia w błąd banku. Spółka zaangażowała ponad 400 mln zł kapitału w „wątpliwe transakcje z podmiotami o niejasnej sytuacji finansowej”. Firma tłumaczy swoją sytuację znaczącymi wzrostami cen mięsa.I

Na początku Henryk Kania walczył, pojawiał się w mediach, w zakładzie, jeździł do Warszawy i starał się firmę postawić na nogi. Były komunikaty, zapewnienia wobec załogi. Z czasem jego aktywność malała, w tej chwili nic o nim nie nie słychać. Zawsze unikał świecznika, ale teraz nie ma go już w ogóle. Można usłyszeć, że wyjechał z Polski, za granicę, za ocean – mówi jeden z pracowników ZM Henryk Kania.

Najczęściej podawany kierunek wyjazdu właściciela jednego z największych zakładów mięsnych do południe USA albo wyspy karaibskie.

Źródło: money.pl

Reklama / Advertisement