Demokratyczne Tsunami. Tajemniczy ruch i aplikacja tylko dla zaufanych

fot. PAP

Ruch Tsunami Democratic (Demokratyczne Tsunami) zablokował na kilka godzin El Prat, drugie co do wielkości lotnisko w Hiszpanii.

„Nadszedł moment, w którym nasz głos usłyszy cały świat! Cel: zablokować lotnisko w Barcelonie” – to komunikat Tsunami Democratic, który na El Prat przyciągnął tysiące osób.

Według szacunków hiszpańskich władz, lotnisko blokowało około 10 tys. osób, ponad 100 zostało rannych w starciach z policją. Odwołano 110 lotów.

Na twitterowym profilu Tsunami Democratic pojawił się wpis: „To dopiero początek, musimy przygotować się na to, co przyjdzie i sprawić, że demokratyczne tsunami będzie nie do zatrzymania”. Ruch ogłosił, że ma do dyspozycji potężne narzędzie, jakim jest aplikacja tylko dla zaufanych, która ma służyć do koordynacji działań. Dzięki niej w ciągu kilku dni ulice w katalońskich miastach przerodziły się w pole bitwy.

„Aplikacja pozwoli nam działać z dużo większą precyzją w czasie długiej drogi pokojowego nieposłuszeństwa obywatelskiego, która zaczyna się właśnie teraz” – informuje Tsunami Democratic.

Demokratyczne Tsunami pojawiło się w mediach społecznościowych we wrześniu 2018 roku, w celu mobilizacji zwolenników niepodległości Katalonii. Nie wiadomo, kto stoi za ruchem, kim są jego liderzy. Początkowo do komunikacji używano Twittera i komunikatora Telegram, teraz służy do tego aplikacja, którą w ciągu doby ściągnęło 15 tys. użytkowników. Ma ona koordynować kolejne kroki, informować użytkowników o planowanych akcjach w ich okolicy, a także ostrzegać, gdzie się znajduje w danym momencie policja. Aplikacja dostępna jest w systemie Android, ale nie można jej znaleźć w sklepie Google Play. Do aktywacji niezbędne jest zeskanowanie kodu QR, przekazywanego ściągającemu aplikację tylko przez innego, zaufanego użytkownika. Kody QR szybko stały się obiektem szczególnego pożądania.

Ruch ma działać jak łączące się krople wody, które tworzą morskie tsunami. Te krople to użytkownicy, którzy zainstalowali aplikację na swoich telefonach i zezwolili na dostęp do informacji o ich lokalizacji, a także do aparatu i mikrofonu. Ma ich być coraz więcej. Organizatorzy ruchu pytają ich, jakimi środkami transportu dysponują i kiedy mogą wziąć udział w akcji. Sami użytkownicy jednak niewiele wiedzą. Są tylko jedną z kropli. Mają dostęp tylko do wycinka aplikacji. Kto ma wgląd całość, nie wiadomo.

Jak donosi dziennik „El Pais”, w Tsunami Democratic panuje ścisła hierarchia: są bezimienni administratorzy, którzy dystrybuują kody QR i planują akcje, a także „krople”, czyli tysiące użytkowników realizujących polecenia.

To wymaga ślepego zaufania, nie ma miejsca na kwestionowanie. To tak, jakby stworzyć sieć ludzkich botów, żeby następnie wykorzystać je do jakiejś operacji – wyjaśnia Enric Lujan, specjalizujący się w technologiach profesor nauk politycznych z Uniwersytetu w Barcelonie.

Tsunami odwołuje się do wydarzeń w Hongkongu, gdzie azjatyccy demonstranci dostarczają sobie inspiracji przy planowaniu akcji. Przed nową rewolucją ostrzegają politycy.

To, co się dzieje w Hongkongu, uczy nas wiele, na przykład tego, że bogate społeczeństwa również mogą się zbuntować, ze wszystkimi tego konsekwencjami – alarmuje wiceprzewodniczący katalońskiego parlamentu Josep Costa.

Źródło: tvn24.pl