Obalony prezydent Boliwii uciekł z kraju. Z problemami wylądował w Meksyku

Prezydent Evo Morales Fot. Wikipedia CC 3,0 Autor: Marcello Casal Jr./ABr - http://www.agenciabrasil.gov.br/media/imagens/2007/12/17/1840MC44.jpg/view

Były prezydent Boliwii Evo Morales przyleciał we wtorek do Meksyku, gdzie otrzymał azyl polityczny. Szef MSZ Meksyku Marcelo Ebrard powiedział, że musiał negocjować z rządami kilku państw Ameryki Łacińskiej, by zapewnić Moralesowi bezpieczne dotarcie do kraju.

Ebrard, który powitał Moralesa po przylocie, dzień wcześniej nazwał odsunięcie go od władzy „puczem wojskowym”. Według dowódcy boliwijskich sił zbrojnych generała Williamsa Kalimana, prezydent złożył dymisję pod presją armii.

Rząd Meksyku wysłał po Moralesa samolot wojskowy. Władze Boliwii początkowo odmówiły wpuszczenia go, a niektóre kraje Ameryki Łacińskiej nie pozwoliły mu lecieć przez swoją przestrzeń powietrzną. Część państw regionu, tak jak Meksyk, uznały Moralesa za ofiarę zamachu stanu, a inne wraz z wenezuelską opozycją oceniły, że został on słusznie odsunięty od władzy przez obywatelskie protesty.

Po wylądowaniu Morales wyraził wdzięczność wobec prezydenta Meksyku za „uratowanie mu życia”. Zapewnił, że będzie nadal angażował się w politykę, tak długo, „jak długo będzie żył”. Dodał, że jego dom w Boliwii, tak jak dom jego siostry, został splądrowany.

Na ulicach Boliwii wciąż niespokojnie

Tymczasem w Boliwii deputowani lewicowej partii Moralesa Ruch na rzecz Socjalizmu (MAS) ogłosili, że zbojkotują sesję Wielonarodowego Zgromadzenia Legislacyjnego, czyli parlamentu, podczas której wyznaczony miał być prezydent tymczasowy. – Bez nas nie będzie kworum i takie jest stanowisko całej narodowej partii MAS – powiedział szef tego ugrupowania w parlamencie Sergio Choque.

USA wezwały w poniedziałek Zgromadzenie Legislacyjne do szybkiego zatwierdzenia rezygnacji Moralesa i wyznaczenia tymczasowego następcy, jednak właśnie tego dnia tysiące zwolenników Moralesa ruszyły w kierunku budynku parlamentu. Specjalna jednostka oddelegowana do ochrony parlamentu załadowała ostrą amunicję, a deputowanych ewakuowano.

Na ulicach boliwijskich miast jest nadal niespokojnie. W poniedziałek doszło do zamieszek, a zwolennicy Moralesa blokowali drogę do lotniska w La Paz. Generał Kaliman oświadczył, że wojsko wesprze policję w zapewnianiu porządku, „aby uniknąć przelewu krwi”. Na ulicach miast dochodzi do walk zwolenników i przeciwników byłego prezydenta.

Morales, sprawujący urząd przez trzy i szykujący się do czwartej kadencji, ustąpił w niedzielę po protestach, jakie wybuchły w związku z kontestowanymi wynikami ostatnich wyborów prezydenckich. O jego ustąpieniu przesądziła ostatecznie presja armii.

W trakcie kilkonastodniowych protestów śmierć poniosły co najmniej 3 osoby, a ponad 300 zostało rannych. Kilka dni temu, w odpowiedzi na śmierć jednego z protestujących, wywleczono na ulicę burmistrz miasta Vinto, powiązaną z partią MAS, którą zarządza Morales.

Demonstranci wybili szyby, podłożyli ogień, a burmistrz Patricię Arce przeczołgali kilkadziesiąt metrów do mostu. Tam kazali jej uklęknąć, a następnie obcięli jej włosy, oblali czerwoną farbą i zmusili do podpisania rezygnacji. Po kilku godzinach przekazali kobietę w ręce policji.

Patricia Arce z obciętymi włosami i oblana farbą / Fot. PAP
Patricia Arce z obciętymi włosami i oblana farbą / Fot. PAP

Uliczne protesty, paraliżujące duże miasta w Boliwii, wybuchły po ostatnich wyborach prezydenckich. Zgodnie z wynikami zatwierdzonymi przez Trybunał Wyborczy, Morales wygrał je w pierwszej turze.

Boliwijski system wyborczy zapewnia zwycięstwo w pierwszej turze kandydatowi, który uzyskał co najmniej 50 proc. głosów plus jeden lub 10 punktów procentowych przewagi nad następnym w kolejności kontrkandydatem.

W tym przypadku zaszła druga z opcji. Według oficjalnych wyników, Morales uzyskał 47,7 proc. głosów, a Mesa 36,51 proc.

Wielu obserwatorów kwestionowało jednak ten wynik. Szczególnie, że po przeliczeniu 84 proc. głosów na kilkanaście godzin zaprzestano publikowania dalszych wstępnych rezultatów. Wówczas przewaga Moralesa była znacznie mniejsza – 45,71 proc. do 37,84 proc. W takim przypadku odbyłaby się druga tura.

Źródło: PAP/NCzas.com