Masz w domu taki odkurzacz? Lepiej uważaj

Odkurzacz automatyczny/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Odkurzacz automatyczny/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Reklama / Advertisement

Nowe technologie stwarzają coraz szersze pole do inwigilacji. Mimo że ułatwiają użytkownikom życie, niosą ze sobą także wiele zagrożeń. O ile wiadomo, że dotyczy to smartfonów, tabletów, czy kamer połączonych do sieci, to już nie wszyscy biorą pod uwagę zaawansowany odkurzacz.

Wiele nowoczesnych urządzeń zbiera szczegółowe dane o swoich użytkownikach. Warto więc wiedzieć, do czego oraz przez kogo te informacje są wykorzystywane. Jak się okazuje, trzeba zachować sporą czujność. Narzędziem inwigilacji mogą być bowiem nawet bardziej zaawansowane modele odkurzaczy. Roboty sprzątające są w stanie stworzyć dokładną mapę mieszkania.

Dane, które zbiera odkurzacz, są wysyłane za pomocą domowej sieci Wi-Fi na serwery producenta, a stamtąd pobierane przez smartfon użytkownika. Jednak zanim dotrą na nasz telefon, muszą przebyć długą drogę. Warto więc sprawdzić, czy cały czas są dobrze zabezpieczone.

Jak informuje portal bezprawnik.pl, organizacja AV-Test wyszła naprzeciw problemom użytkowników najnowszych rozwiązań technologicznych. Stworzyła bowiem jeden z najlepszych rankingów antywirusów na świece. Organizacja sprawdziła kilka marek odkurzaczy dostępnych na rynku.

Badanie ma jednak pewne mankamenty z punktu widzenia polskiego konsumenta. Zostało bowiem wykonane z myślą o rynku amerykańskim. Znalazły się w nim więc marki nieistotne dla Polaków – Vorwerk czy Dyson. Co prawda, ta ostatnia jest dostępna w naszym kraju, jednak nie jest zbyt popularna. W zestawieniu uwzględniono jednak również iRobot i Xiaomi.

Według AV-Test najlepiej wypadły Vorwerk i iRobot. Kluczowe jest tu zabezpieczenie połączenia pomiędzy robotem i aplikacją. W przypadku Roomby zastosowano protokół TLS 1.2, co sprawia, że jest ono całkowicie bezpieczne. Dużo gorzej wypada natomiast Xiaomi. Roborock korzysta bowiem z częściowo niezabezpieczonego połączenia UDP. A stąd już tylko krok do włamania.

Ponadto, w przypadku tej ostatniej marki, problem leży także w centralnej aplikacji. Służy ona bowiem do obsługi licznych sprzętów Smart Home – w tym kamer monitoringu i systemu alarmowego. Pozostawia to zatem wiele furtek dla cyberprzestępców. Aplikacja Xiaomi żąda od użytkownika także dużej liczby uprawnień. Co więcej, ma liczne moduły firm trzecich, które łączą się z usługami Facebooka, Alibaba, Alipay czy Airbnb.

Z testów wynika, że włamanie się do Roomby jest zatem o wiele trudniejsze niż do robota Xiaomi. Jednak do inwigilacji może dochodzić także bez pośrednictwa hakera. Sztandarowym przykładem jest partnerstwo Xiaomi i IKEA. Szwedzki koncern meblarski otrzymuje bowiem dane zbierane przez robota tej marki – także mapy mieszkań – m.in. by sprawniej targetować swoje produkty.

Źródło: bezprawnik.pl

Reklama / Advertisement