Unijny absurd i tryumf socjalizmu. TSUE uznał, że takich książek odsprzedawać nie wolno

E-book na książkach. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
E-book na książkach. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) uznał, że nie wolno bez zgody wydawcy odsprzedawać przeczytanych e-booków. Jednocześnie dopuszczalne jest odsprzedawanie tych samych treści, ale zakupionych w formie tradycyjnej książki. Unijny absurd sprawia, że dokładnie „ta sama książka jest odmiennie traktowana w zależności od tego czy jest w wydaniu cyfrowym, czy też papierowym”.

TSUE uznał, że nie wolno odsprzedawać e-booków. Nie dochodzi bowiem do tzw. wyczerpania prawa.

Wyczerpanie prawa odgrywa istotną rolę w obrocie fizycznymi nośnikami (drukowanymi książkami, muzyką zapisaną na płytach CD, filmami na DVD itp.), pozwalając na swobodny obrót nośnikami, które zostały sprzedane przez uprawnionego lub za jego zezwoleniem – mówi w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” dr Zbigniew Okoń.

To dlatego odsprzedaż drukowanej książki w serwisie aukcyjnym nie wymaga pozwolenia.

W tej sprawie TSUE uznał, że prawo dystrybucji utworów, które ulega wyczerpaniu w wyniku pierwszej sprzedaży, dotyczy utworów zapisanych na fizycznym (materialnym) nośniku. Do wyczerpania nie dochodzi zaś w przypadku usług, w szczególności świadczonych przez internet – dodaje.

Gazeta podkreśla, że wyrok TSUE „rozjeżdża” prawa autorskie do „dokładnie tych samych treści” w zależności od formy wydania. Inaczej bowiem podejdziemy do wydania tradycyjnego, a inaczej do elektronicznego.

Dziennikarz DGP Sławomir Wikariak podkreśla, że przez wyrok TSUE mamy inny problem. Zależnie bowiem od tego, czy kupujemy wydanie papierowe czy cyfrowe, stosujemy inne zasady własności i ewentualnej sprzedaży.

Jednak nadal pozostała kwestia sprzedaży samego czytnika e-booków z książkami. Jak zaznacza DGP, odsprzedaż takiego urządzenia jest dopuszczalna.

Źródła: gazetaprawna.pl/twitter.com